czwartek, 19 października 2017 napisz DONOS@

Genetyka

Szaro-czarny płot Do niedawna tylko na podstawie losów rodziny można było identyfikować osoby, u których istniało większe ryzyko zachorowania na chorobę genetycz¬ną. Badanie molekularne służyło temu, aby potwierdzić podejrzenia lub wy¬kluczyć daną osobę z grupy ryzyka. Dziś taki wywiad to początek drogi, której zakończeniem jest badanie genetyczne.

Profesor Jan Lubiński z Pomorskiej Akademii Medycznej, który opracował pierwszy na świecie test określający ryzyko zachorowania na kilka nowotwo¬rów, tłumaczy, na czym polega sukces. Jego zespół opracował test nowotwo¬rowy dla każdego. Znaleziono takie uszkodzenie w genach, które powoduje, że może wystąpić kilka nowotworów. Gen o nazwie CHEK2 występuje u ok. 5% ludzi i nie da się go wyłowić, śledząc tylko historie rodzin. Za to każda dorosła osoba badając ten gen może się dowiedzieć, czy jest w grupie podwyższonego ryzyka.
W szczecińskim Ośrodku Badań Nowotworów Dziedzicznych oglądam ka¬wałek kliszy przypominającej tę z najstarszych aparatów fotograficznych. To, co widzę, jest jak szaro-czarny płot. Uszkodzenie genu sygnalizuje biały kolor. Wcześniej oglądałam fiolki, w nich błyszczące smugi, czyli nasze DNA. Uwię¬zione przeznaczenie. Ale jeszcze niepokonane. Tylko wyprzedzone o krok, bo właśnie badania genetyczne pozwalają ocenić ryzyko choroby, zanim zacznie ona niszczyć organizm jak rdza.

Z wynikiem i pod opieką


Pierwsza poradnia genetyczna powstała w Szczecinie, w 1992 r. Osób co najmniej ostrożnych wobec badań genetycznych ubywa powoli. Dziś już nikt nie powie, że genetyczne predyspozycje nie istnieją albo że są rzadkie, lub że badania są za drogie (tymczasem zawsze są tańsze niż leczenie). Wykrycie genu oznacza precyzyjniejszy wybór diagnostyki, np. u pacjentki z mutacją genu BRCA1 zastosowany zostanie rezonans magnetyczny, który w jej wypadku skuteczniej niż mammografia wykryje wczesne zmiany nowotworowe.
Znalezienie uszkodzonego genu oznacza, że pacjent zmieni tryb życia, będzie się badać według wyznaczonego rytmu. Przykładowo w wypadku raka jelita grubego lekarze zoperują polipa, a nie guz. Kobiety, u których wykryto wadliwy gen, odpowiedzialny za raka piersi, będą wiedziały, że muszą zrezygnować z antykoncepcji hormonalnej i karmić piersią.
Nikt nie zostaje wypuszczony z ośrodka tylko z wynikiem w ręce. Pozostaje pod opieką placówki.

Leczenie na miarę

Nawet jeśli rak już się rozwinął, znajomość uszkodzenia genu pozwala wybrać skuteczniejsze leczenie. Gdy są zmiany w genie BRCA1, kobieta nie zareaguje na przedoperacyjną chemioterapię taksonami, uważaną za najskuteczniejszą. Trzeba dobrać indywidualną terapię. Najbardziej kontrowersyjne wydawało się proponowanie usunięcia jajnika, jeśli testy wykazały zagrożenie tym nowotworem. Jednak zdaniem genetyków lepiej jest stosować hormonalną terapię i nie bać się tego agresywnego nowotworu. Kobiety, które zdecydowały się na taką operację, są bardzo ostrożne w słowach. Nie mogą mieć dzieci, czują się puste i okaleczone. Rak wydaje się abstrakcyjny, realny jest brak macierzyństwa. Lepiej operację znoszą kobiety po 40 roku życia„ które już urodziły dzieci.
Profesor Jan Lubiński tłumaczy, że przy pewnej mutacji genów, zamiast wyciąć guz i fragment otaczającej go zdrowej tkanki, powinno się wyciąć cale jelito grube. Ten zły gen sugeruje, że rak może się czaić także na innym odcin¬ku. Gdy zły gen dotyczy raka trzonu macicy, a pacjentka jest w wieku pomenopauzalnym, zaleca się profilaktyczną histerektomię.
Tak więc badania genetyczne pozwalają dopasować zakres operacji do pacjenta. Poza tym zarówno przy zalecanej profilaktyce, jak i operacjach wyprzedzających bierze się pod uwagę wiek. Wpisuje się to w coraz bardziej zindywidualizowane leczenie onkologiczne.
0 wyprzedzających raka operacjach usłyszałam po raz pierwszy od pew¬nej Amerykanki, zaangażowanej w akcje profilaktyczne. Gdy wykryto u niej nowotwór piersi, zdecydowała się na mastektomię obu. Ale nie popierała ten¬dencji, którą zrodziła ta ostrożność. W USA i w Wielkiej Brytanii zdarza się, że kobiety decydują się na usunięcie piersi nawet gdy nie ma żadnych znaków ostrzegawczych. Ingerencja chirurga jest mniejsza niż przy mastektomii piersi związanej z chorobą, łatwiejsza też jest rekonstrukcja, i choć sprzeciw budzi usunięcie organów, lekarze przyznają, że czasem rak staje się obsesją kobiety. Operacja wyprzedzająca ma wtedy sens.



Słygmat czy polisa?


Wątpliwości wzbudza samo przeprowadzenie badań. Na Zachodzie używa się określenia „dyskryminacja genowa", co oznacza podejrzenie, że osoba ze „złym genem" będzie miała kłopot ze znalezieniem pracy, ustaleniem korzyst¬nej polisy ubezpieczeniowej lub zaciągnięciem wieloletniego kredytu. Jedyną tamą może być ochrona danych osobowych. Ale 95% kobiet, które poddały się Testom w Szczecinie odpowiedziało, że raz jeszcze podjęłyby podobną decyzję, a same testy poleciłyby znajomym.
Zaletą badań genetycznych jest także fakt, że nadają one sens nielubianej profilaktyce. Na nieprzyjemną kolonoskopię idzie się z większym przekona¬niem, gdy jest się w grupie ryzyka. W jej trakcie, gdy jeszcze nie ma objawów, można wykryć i usunąć polipy. Ten prosty zabieg zmniejsza nawet o 50% za¬chorowanie na zespół Lyncha, odmianę nowotworu jelita grubego.
Tak więc poddanie się badaniom nie powinno być postrzegane jako stygmatyzacja, raczej jak polisa na życie. Poza tym badania genetyczne wyłonią grupę osób, które powinny znajdować się pod szczególnym nadzorem. Dziś za wskazanie uważa się ukończenie 50. r.ż., dla pięćdziesięciolatków z predyspo¬zycją genetyczną winien to być obowiązek.

Zburzona mitologia

Od lat obserwuję odkrycia prof. Lubińskiego. Każdy etap prac udowadnia, jak ważne w rozwoju nowotworu są predyspozycje genetyczne. Oczywiście trzeba brać pod uwagę i wpływ środowiska, ale „złe geny" zwiększają np. ryzyko raka piersi aż 25 razy. Bez zmian w genach rak nie zaatakuje. Jeśli są zmiany, uaktywnienie może nastąpić wtedy, gdy nałoży się na nie stres, zanieczyszczenie środowiska, niewłaściwe odżywianie, palenie. Proporcje od¬powiedzialności to: 80% - gen, 20% - środowisko.
Lata badań zburzyły także mit, że chorujemy na raka piersi, bo gen prze¬nosi się z babki na matkę, potem córkę. Dziś wiemy, że nosicielami mogą być także mężczyźni. Stąd biorą się przypadki kobiet, u których jako pierwszych w rodzinie wykryto nowotwór piersi lub jajnika. Na inna przyczynę zwraca uwagę znana pisarka Krystyna Kofta. Jej rak piersi też był debiutem w drze¬wie genealogicznym, ale przecież, jak zwraca uwagę, często nie wiemy, na co zmarły nasze babcie. Bywa też, że ktoś umiera na zawał i nowotwór nigdy nie zostanie zdiagnozowany.

Uwaga, niebezpieczeństwo!

Ponieważ mutacje pewnych genów są odpowiedzialne za podwyższone ryzyko wystąpienia nowotworów, warto poznać stopień ryzyka i przykładowa.
stosowaną profilaktykę. Dlatego podajemy te informacje poniżej. W każdym wypadku konieczna jest jednak indywidualna rozmowa pacjenta z onkologiem i ustalenie, jakie badania i w jakim rytmie należy wykonywać.
BRCA1 - rak piersi (ryzyko zwiększone 10-krotnie), rak jajnika (ryzyko zwiększone 30~40-krotnie).
Zalecane: karmienie piersią (pierwsze dziecko przynajmniej rok, jeśli były następne - w sumie ok. 18 miesięcy), systematyczna sa¬mokontrola piersi, co pół roku badanie lekarskie piersi, od 35. Rok życia co rok rezonans magnetyczny piersi, mammografia lub USG piersi. MSH2, MSH6, MLH1
- rak jelita grubego, rak trzonu macicy (ryzy¬ko zwiększone 10-40-kroinie).
NOD2 - rak jajnika (1,5 razy większe ryzyko), piersi (5-krot-nie większe ryzyko), jelita grubego (2-krotnie większe ryzyko). Zalecana samokontrola piersi, po czterdziestce mammografia, dopochwowe USG narządów rodnych, po pięćdziesiątce co 5 lat kolonoskopia. Należy rzucić palenie, pamiętać o diecie bogatej w warzywa i owoce.
VHL - zwiększone ryzyko choroby von Hippel-Lindau.
RB1 - nowotwór oka (siatkówkowczak). Ryzyko znaczne.
NBS1 - rak piersi (2 razy większe ryzyko), rak prostaty (4 razy większe zagrożenie).
CHEK2 - rak piersi, jajnika (ryzyko 2,2 razy większe), nerek, pro¬staty. Zalecane - od 40. r.ż. raz w roku USG jamy brzusznej, ze szczególnym zwróceniem uwagi na nerki. Od 50. r.ż. co 5 lał kolo-noskopia, od 40. r.ż. - raz w roku mammografia.
APC - 40-krotnie zwiększone ryzyko raka jelita grubego. I 157T - 1,5-krotnie większe ryzyko raka piersi, dwukrotnie raka brodawczakowałego tarczycy, nerki i jelita grubego.
CDKN2A - dwukrotnie zwiększone ryzyko czerniaka złośliwego, raka piersi (1,5-krotnie), raka płuc (dwukrotnie), a raka jelita gru¬bego (1,5 krotnie).

Onkologiczne poradnie genetyczne


W Polsce działa 25 onkologicznych poradni genetycznych. Ich adresy, te¬lefony i zakres bezpłatnych badań onkologicznych można znaleźć na stronie internetowej: hltp://www.hccp-uicc.com /genetyka /listap.htm.
Niektóre poradnie same wysyłają zaproszenia do członków rodzin chorych na nowotwory. Genetycy apelują, by lekarze kierowali na badania kobiety z grup ryzyka.
Skorzystanie z badań jest możliwe po wypełnieniu szczegółowej ankiety, z której wyniknie ewentualne rodzinne obciążenie nowotworem.
W niektórych przychodniach możliwe jest wykonanie płatnych badań. Jak wygląda badanie? Wizyta w przychodni zajmie ok. godziny. Najpierw rozmowa (m.in. o zachorowaniach w rodzinie), później pobranie krwi, jak do badania morfologii. Nie Trzeba być na czczo. Na oznaczenie kodu genetycznego (DNA) czeka się kilka tygodni. Jeśli gen jest uszkodzony, dochodzi do niekontrolo¬wanego podziału uszkodzonych komórek. Wyłapanie genu to 90% szansy no zdrowie, diagnoza w stanie zaawansowanym - zaledwie 10%. Im wcześniej wykonamy badanie,, tym lepiej.

Ale nigdy nie jest na nie za późno.

Iwona Konarska
„ Żyjmy Dłużej " , nr7/2008


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0