czwartek, 17 października 2019 napisz DONOS@

Wspólnie łatwiej pokonać los

Od 4 lat jestem członkinią Stowarzyszenia Kobiet z Problemem Onkologicznym w Łomży. Do Stowarzyszenia przyjęła mnie prezes Ania Dąbrowska - niestety, dziś już jej z nami nie ma - odeszła do krainy, gdzie „już nie boli".

 12 lat temu zachorowałam na nowotwór. Nie da się opisać, co wtedy czułam. Był to najstraszliwszy okres w moim życiu. Operacja, standardowe leczenie i czekanie - co będzie dalej? Czy wyzdrowieję? Bardzo bałam się umrzeć. Czasem powtarzałam głośno: Boże, dlaczego ja? Mam małą, 9-letnią córeczkę, którą muszę wychować, syn za dwa lata będzie kapłanem - tak bardzo się o to modliłam, starsza córka jest na studiach, jeszcze niezamężna, mąż jeszcze młody... do tego stopnia byłam załamana, że wszystko widziałam w czarnych kolorach. Nić mojego życia wydawała mi się coraz krótsza. Słowo - rak - znaczyło dla mnie wyrok śmierci. Wierzyłam wtedy, że nie ma już dla mnie ratunku. Tak myśli wiele kobiet, które dotknie ta straszna choroba. Dziś wiem, że wcale tak nie musi być. Udało mi się wyjść z tego koszmaru, chociaż było bardzo ciężko. Ale gdybym wcześniej nie zaniedbywała badań kontrolnych, częściej odwiedzała ginekologa, nie lekceważyła objawów - do tego wszystkiego mogłoby nie dojść. Nie naraziłabym siebie i całej rodziny na życie w koszmarze i stresie, bo przecież nie tylko ja cierpiałam, ale również moje dzieci, mąż, rodzeństwo, przyjaciele - cierpieli widząc mnie słabą, wychudzoną, ledwie trzymającą się na nogach. Mąż i córka pielęgnowali przez kilka miesięcy miejsca na moim ciele poparzone w trakcie naświetlań nieprawidłowo działającym aparatem.
        Dziś staram się pokazać innym, że nic mnie nie boli, ale nie zawsze się to udaje. Psychika nie jest już tak silna jak kiedyś, często płaczę, czasem ból mnie zwycięża.
        Jakby tego było mało, cierpię na Reumatoidalne Zapalenie Stawów [ RZS ]. Trzy lata temu nie mogłam poruszać się o własnych siłach, żadne leki przeciwbólowe nie pomagały. Byłam zmęczona chorobą i nieprzespanymi nocami, często wpadałam w depresję. Leczono mnie za pomocą leków stosowanych w chemioterapii i sterydów - to okropna terapia. Chociaż obecnie dawka leku jest mniejsza niż na początku, ale i tak źle ją znoszę. Wszystkie leki powoli niszczą oprócz chorych również zdrowe komórki. Ale chodzę, żyję, cieszę się, gdy widzę jak słońce wschodzi i zachodzi. Staram się niczym nie różnić od innych kobiet.
        Zanim zdecydowałam się wstąpić do Stowarzyszenia upłynęło wiele lat. Na mojej drodze Bóg postawił wiele wspaniałych kobiet, które mnie do tego zmobilizowały. Jedną z nich jest koleżanka Wandzia Wałkuska, która pomaga wszystkim, nawet jeśli się przed tą pomocą bronią. Ona czuła, co będzie mi potrzebne do dalszej egzystencji. Dzięki jej słowom: „Wyjdź ze swojej twardej skorupy, a zobaczysz, że wspólnie łatwiej jest pokonać los". Tak też uczyniłam.
        Dziś coraz bardziej pragnę pokazać innym, że warto żyć inaczej, mimo choroby. Tak żyje większość z nas - Amazonek. Tak jak inne Amazonki chcę pomagać osobom dotkniętym nowotworem, służyć im radą, wsparciem, nieść nadzieję na lepsze jutro. Chciałabym pokazać wszystkim, że mam wielkie serce i póki żyję, pragnę nieść je innym. Tylko wzajemne wsparcie i okazywane sobie serce może nas umocnić i uzdrowić na duszy.
         Wspólnie z koleżankami angażuję się w różnego rodzaju akcje na rzecz chorych onkologicznie. Organizujemy Dzień Otwarty w Onkologii, koncerty i bale charytatywne, wyjeżdżamy z pogadankami w teren. Ostatnio byłyśmy na wsi, gdzie oprócz prelekcji zaprezentowałyśmy pokaz samobadania piersi. Planujemy dalsze akcje, wyjazdy. Pracy w Stowarzyszeniu jest bardzo dużo.
         Dzisiaj wierzę, że nawet po otrzymaniu ciężkich razów od życia można się podnieść, poskładać życie na nowo i być szczęśliwą, a do tego być aktywną w niesieniu pomocy innym, przede wszystkim poprzez dawanie świadectwa o sobie.
          Dodam na koniec:
                        „Życie jest walką, z której nie możemy się wycofać" [ O. Pio ].

                „Zegar odmierza głośno czas,
                  bije jak puls człowieka.
                  Trudno zatrzymać, co mija w nas
                  i  bezpowrotnie ucieka".
                                                                                                        Teresa Chludzińska
Helena Putkowska
cz, 27 września 2007 18:36
Data ostatniej edycji: cz, 27 września 2007 19:45:18

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę