piątek, 20 kwietnia 2018 napisz DONOS@

Rockowy Oddział Krzysztofa Jaryczewskiego

Zespół Jary OZ Krzysztofa Jaryczewskiego ponownie odwiedził Łomżę, zachwycając trzy pokolenia fanów. Pierwszy wokalista Oddziału Zamkniętego, jednego z najlepszych zespołów polskiego rocka lat 80. i współtwórca jego wielu kultowych przebojów, świętował w ubiegłym roku jubileusz 40-lecia kariery muzycznej. Wraca też do formy po niedawnym przeszczepie wątroby, a na obecny rok zapowiada aż dwie płyty: studyjną z premierowymi utworami oraz akustyczny koncert z przekrojowym materiałem. Są też szanse na ugodę i ponowną współpracę Jaryczewskiego z gitarzystą Wojciechem Łuczajem-Pogorzelskim, liderem drugiego Oddziału Zamkniętego.

Koncert Krzysztofa Jaryczewskiego w Klubie PopArt MDK-DŚT w grudniu 2016 roku był udany, ale było widać, że frontman nie jest w najwyższej formie. Krótko po tym występie przeszedł zabieg przeszczepienia wątroby i stan jego zdrowia uległ zdecydowanej poprawie.
– W moim życiu wszystko jest teraz OK, oprócz tego, że jestem przeziębiony – mówi Krzysztof Jaryczewski. – Od miesiąca nie mogę z tego wyjść, ale to skutek obniżających odporność leków immunosupresyjnych, które cały czas biorę przeciwko odrzutowi po przeszczepie wątroby. Dlatego chodzę w masce, żeby nie złapać dodatkowo jakiegoś wirusa. Jest już jednak coraz lepiej!
Potwierdził to również piątkowy koncert. I chociaż nie ma już szans na to, by Krzysztof Jaryczewski jeszcze kiedyś zaśpiewał tak jak w latach 80., kiedy to stracił głos, to jednak radził sobie doskonale, a wspierał go inny dawny wokalista Oddziału, Zbigniew Bieniak. Dlatego pod sceną w PopArcie kłębił się solidny tłumek – około 100 osób – młodzieży w różnym wieku, od szalejących w pogo nastolatków do starszych fanów, pamiętających nie tylko boom polskiego rocka, ale i pierwszy łomżyński koncert Oddziału Zamkniętego przed 34. laty. To oni szczególnie entuzjastycznie reagowali na piosenki jak: „Party”, „Andzia i ja”, „Twój każdy krok”z kultowego  debiutanckiego longplaya „Oddział Zamknięty”, który zabrzmiał w całości; podobnie przyjęto pięć przebojów z kolejnego w dyskografii OZ LP „Reda By Night”.
– To przeboje naszej młodości i wciąż dobrze brzmią, nie zestarzały się! – mówili fani, podsuwając artystom do podpisania analogowe płyty, plakaty i zdjęcia, ale chętnie kupując też najnowsze wydawnictwo Jary OZ czy książkę Krzysztofa Jaryczewskiego. – Kiedy graliśmy tutaj dwa lata temu to ten skład był tuż po nagraniu płyty i zespół nie był jeszcze ograny – zauważa Krzysztof Jaryczewski. – Teraz dotarliśmy się, gramy na pewniaka i jest już ogień, a o to właśnie chodzi, żeby skoncentrować się na przekazie, a nie na tym, żeby się nie pomylić, bo to bardzo rozprasza!
Zespół zaprezentował też nowe kompozycje z podwójnego CD „Jary OZ” , w tym „Iluzję”, a do tego premierowe z przygotowywanego albumu: „Już nie powiem”, „Nie porzucę” oraz ogromną ciekawostkę dla fanów – utwór „Stół”, który nie wszedł do programu pierwszej płyty w latach 80.
– Jubileusz jubileuszem, ale nowa płyta jest w robocie – zapowiada Krzysztof Jaryczewski. – Jestem przeciwnikiem pośpiechu i wydawania płyt co roku czy co dwa lata. Jak jest inwencja czy warunki to jest OK, ale akurat przeszczep i inne rzeczy spowolniły ten proces. Dlatego nic na siłę, nie ilość się liczy, lecz jakość. Planujemy też album akustyczny, bo zagraliśmy dwa radiowe koncerty i myślę, że będzie można wybrać z nich coś fajnego na płytę. 
Nie da się nie zauważyć, że istnienie dwóch zespołów o takiej samej nazwie jest dość dziwne i powoduje nieporozumienia – choćby łomżyński kalendarz wydarzeń na kwiecień ilustruje zdjęcie OZ Wojciecha Łuczaja-Pogorzelskiego z koncertu podczas Suwałki Blues Festival. Wszystko wskazuje jednak na to, że już niebawem sprawa sądowa dotycząca praw do nazwy Oddział Zamknięty zostanie rozwiązana, a jej efektem może być ugoda pomiędzy najważniejszymi postaciami w historii zespołu, dzięki której Jaryczewski i Łuczaj-Pogorzelski zaczną znowu współpracować – każdy, kto zna pierwsze płyty Oddziału Zamkniętego może takiemu obrotowi spraw tylko przyklasnąć, bo tak twórczych duetów nie mieliśmy w polskim rocku zbyt wielu.
– Sprawa wyjaśnia się w sądzie i każda opcja jest możliwa – mówi Krzysztof Jaryczewski. – Ja jestem otwarty, a na ostatniej rozprawie z Wojtkiem stwierdziliśmy, że może dogadamy się jednak poza sądem. Z mojej strony jest pełna akceptacja tego, co będzie dotyczył wyrok co do nazwy, loga i praw autorskich do niektórych piosenek – sąd zadecyduje, a jak się dogadamy, to się dogadamy!

Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Elżbieta Piasecka-Chamryk

180420110931.gif
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:

 
Zobacz także
180410021817.gif
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0