niedziela, 22 października 2017 napisz DONOS@
BIP Moodle Okręgowa Komisja Egzaminacyjna Łomżyńskie Centrum Rozwoju Edukacji Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli Ośrodek Rozwoju Edukacji Biblioteka Pedagogiczna w Łomży Kuratorium Oświaty w Białymstoku UM Łomża Miejska Biblioteka Pupliczna

Sonda

Wszystkich głosów 5787

Czy potrzebne są w szkole dni kultury uczniowskiej.


Maturzyści w Małopolsce

Uczniowie najstarszych roczników naszej szkoły zgodnie z wieloletnią tradycją żegnają lato poznając piękno polskiej ziemi. Zapraszamy do lektury obszernej, pełnej humoru relacji z podróży kl. III A i kl. IV TL na południe kraju.

 

20.09.2017 r. - godzina 1.30 - ruszamy w grupie 51 uczniów i 4 opiekunów w trasę. Przed nami przejazd do Wieliczki i zwiedzanie tamtejszej kopali soli. Jednak przed Krakowem, około 9.00, dopada nas  /jak określiłby to logistyk/ kongestia, czyli korki, które pojawiają się, gdy stopień wykorzystania pojemności systemu transportowego zbliża się do wyczerpania. Cóż, taki jest Kraków... Zwiedzamy kopalnię trasą ,,Eksplolerzy kopalnianych głębin". To interesujące przeżycie, z którego dużo wynieśliśmy, w tym kamień solny w roli pamiątki po spotkaniu z Duchem Kopalni.

Wczesne godziny popołudniowe - stolica Małopolski wita nas dżdżyście. Idziemy Bracką, gdzie według krakowskiego barda Grzegorza Turnaua "(...) a w Krakowie na Brackiej pada deszcz, gdy konieczność istnienia trudna jest do zniesienia, w korytarzu i w kuchni pada też, przyklejony do ściany zwijam mokre dywany, nie od deszczu mokre lecz od łez (...)".

Tekst jak "ulał" pasuje do dzisiejszego dnia. Jest dość ciepło, więc możemy zwiedzać. Dziarsko przemierzamy Rynek Główny z Kościołem Mariackim, Sukiennice, Kościół pw. Św. Piotra i Pawła oraz Kościół Franciszkanów ze wspaniałym witrażem Boga Ojca Stanisława Wyspiańskiego. Chwilę stoimy przy Pałacu Biskupim na Franciszkańskiej, pod sławetnym "oknem papieskim".  Wreszcie  Wawel  - tam kolejno katedra z grobami władców Polski, Krypta Wieszczów Narodowych, gdzie spoczywają "ramię w ramię" /za życia cały czas polemizowali ze sobą/ Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki oraz krypta pod Wieżą Srebrnych Dzwonów, gdzie "bez serca" leży marszałek Józef Piłsudski. Jego serce pochowano w grobie matki na cmentarzu na wileńskiej Rossie. Kolej na sarkofag prezydenta Lecha Kaczyńskiego z żoną Marią. Jeszcze wspólne zdjęcia na dziedzińcu wawelskim i zmierzamy do Kościoła  na Skałce, zwanego Cmentarzem Wielkich Polaków, w którego podziemiach spoczywają, między innymi, Stanisław Wyspiański oraz Czesław Miłosz. Godzina 19.00 - opuszczamy Kraków; przed nami nocleg w Kościelisku.

21.09.2017 r. - godzina 8.00 - ruszamy do Zakopanego. Pada. Aż prosi się zacytować fragment  Kubusia Puchatka Alana Alexandra Milne: "Deszcz padał, padał bez końca. Prosiaczek myślał sobie, że nigdy, póki żyje, a miał już on lat bardzo dużo - może trzy, a może i cztery - że nigdy nie widział takiego deszczu. Dzień w dzień, dzień w dzień, deszcz, deszcz i deszcz".

Dobrze, że humory młodzieży dopisują. Zwiedzamy w "przebraniu" Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach. W kolorowych płaszczach przeciwdeszczowych wyglądamy jak Teletubisie ;-). Wjeżdżamy na Gubałówkę. Mokniemy. Odważni idą do Doliny Szymoszkowej. Mokniemy. Rezygnujemy z przejścia do Morskiego Oka i jedziemy pod Wielką Krokiew. Mokniemy. Spacer po Krupówkach. Mokniemy.

"Padało i padało. Był to jeden z tych dni, kiedy globalne ocieplenie wydaje się pobożnym życzeniem klimatologów mitomanów". /Magda Skubisz – Dżus & Dżin/.

Po południu jesteśmy już w pensjonacie - suszymy się. Na szczęście wieczór spędzamy bardzo miło.

22.09.2017 r. - godzina 7.15 - opuszczamy góry. Przed nami Oświęcim, a po drodze szybki wypad na wadowickie kremówki. Pogoda - "Deszcz stracił na sile, padał coraz słabiej, niemal przepraszająco, aż wreszcie ustał, jakby pogoda przyznawała, że właściwie sama nie wie, co w nią wstąpiło"/Jojo Moyes – Kiedy odszedłeś/. Godzina 10.30 - zwiedzamy obóz zagłady Auschwitz-Birkenau. Cisza, aż trudno uwierzyć, że "ludzie ludziom zgotowali ten los" /Medaliony - Zofia Nałkowska/. Opuszczamy Oświęcim, każdy z bagażem własnych przemyśleń. Przed nami Częstochowa i znów... kongestia, "niewielka", zaledwie kilkukilometrowa. Dojeżdżamy z opóźnieniem. Trudno. Nie zobaczymy Bastionu św. Rocha, ale  jest Jasnogórska Pani. Ona zawsze na nas czeka. Opuszczamy Częstochowę z poczuciem, iż coś udało się nam osiągnąć. I chociaż wycieczka nie była "elegancka" /podobnie jak Golgota Jasnogórska Jerzego Dudy Gracza/ to była ważna, poznawcza i optymistyczna.

Opracowała: Katarzyna Szymańska


 

Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Magdalena Karwowska
śr, 27 września 2017 18:53
Data ostatniej edycji: śr, 27 września 2017 19:48:01

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0