niedziela, 25 lutego 2018 napisz DONOS@
180221105324.gif

Dopalacze w szkole?

Dwóch uczniów szkoły w Piątnicy w ubiegłym tygodniu prawdopodobnie zatruło się dopalaczami. Jeden był już nieprzytomny, drugi dziwnie się zachowywał i źle się czuł. Pierwszego karetka zabrała do szpitala w poniedziałek, drugiego w środę. Policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie, a dyrekcja zapowiedziała wprowadzenie w szkole „stanu wyjątkowego”. Dziś odbyło się spotkanie dyrekcji z rodzicami poświęcone incydentom.

Spotkanie z rodzicami w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Piątnicy
Spotkanie z rodzicami w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Piątnicy

Na razie nie wiadomo co było przyczyną zatruć nastolatków. Policja wyjaśnia sprawę starając się ustalić co zażyli nastolatkowie i ewentualnie skąd mieli te substancje. Obaj już wyszli ze szpitala i obaj mieli przyznać się do palenia e-papierosów. 
- Narkotyki są zbadane, a dopalaczem może być niemal wszystko – mówił zaproszony na spotkanie specjalista Piotr Cymek, który powiadał rodzicom uczniów z Piątnicy o tym jak niebezpieczne mogą być dopalacze – nawet jednorazowe zażycie może skończyć się śmiercią -  i w jakich mogą być postaciach – np. w postaci dodatku do „niewinnych” e-papierosów. - Nie ma szkoły bez problemów. Najgorsze, co można zrobić, to przemilczeć ten problem. 
W Piątnicy w szkole tematu nie chciano przemilczać. Dyrekcja wprowadziła „stan wyjątkowy”. Chce większej kontroli uczniów – m.in. ich szafek o zgodę na co poprosiła rodziców. - My nie będziemy tego prawa nadużywać - zapewniała dyrektor. 
Okazało się, że o e-papierosie, od którego prawdopodobnie mieli „rozchorować się” dwaj uczniowie, wiedzieli wszyscy w klasie. W ramach kary wszyscy uczniowie mieliby otrzymać po 100 punktów karnych, które musieliby odrobić, bo w przeciwnym razie na koniec roku mieliby na świadectwie z zachowanie ocenę „naganną”. 
- Jesteśmy po to, aby zbudować fajną szkołę, ale bez współpracy z państwem do niczego dobrego nie dojdziemy – mówiła Urszula Jarominiak, dyrektor szkoły prosząc rodziców o przekazywanie nawet anonimowych informacji od dzieci o tym, co złego dzieje się klasach. 
Dyrektor podkreślała, że uczniowie tworzą zgraną grupę i nawet jeśli jest coś złego, to rzadko ujawniają to nauczycielom, chcąc być solidarni z rówieśnikami. Rodzicom mogą chcieć powiedzieć więcej.

zobacz: „Wypadki” z dopalaczami są w Łomży


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0