wtorek, 17 października 2017 napisz DONOS@

Zabawy dziecięce w piaskownicy strachu

Dzieci lubią bawić się w piaskownicy. Mozolnie rysują linie, aby swoje małe poletko odgrodzić od innych. Czasem naśladują polityków, czasem przedrzeźniają rodziców. Nieśmiało wyznają sobie miłość i jedzą dżdżownice, innym razem opowiadają sny lub bezlitośnie wyśmiewają się ze szczerych i wrażliwych. Kiedy dzieciom znudzi się zabawa lalką czy misiem, sięgają po pistolet. I naciskają spust...

Takiego typu sceny rozgrywały się podczas prapremiery i premiery „Zabaw dziecięcych”, najnowszego spektaklu Lecha Wolińskiego, w środę i czwartek, 27 i 28 kwietnia br. Widownia w zaadaptowanej czarnymi kotarami na salę teatralną stołówce Bursy nr 2 w Łomży pękała w szwach. Trzymający w napięciu i poruszający spektakl oglądali nastolatkowie, ich nauczyciele, wychowawcy i rodzice.  
- Świat ma w sobie wiele piękna, lecz jest również okrutny – mówi Lech Woliński (lat 47), który od 1991 r. pracuje jako wychowawca w Bursie nr 2 w Łomży, zaś od 1994 r. prowadzi autorski Teatr Eksperymentalny Bursa 2. - Owo okrucieństwo przeniosłem w świat dzieciństwa i wieku młodzieńczego, ale jest to oczywiście umowne. To przecież problem natury ludzkiej.
Koncepcja reżyserska zakładała, że w skomplikowaną konfigurację ludzkich – choć w przewrotny sposób właściwie nieludzkich – zachowań wcieli się czwórka wychowanków bursy, uczniów klas pierwszych Technikum Weterynaryjnego w Łomży: Kamila Olechowska (lat 16) jako Miłka, Łukasz Drężek (16) jako Protazek, Paulina Krawczyk (lat 17) jako Milena i Patrycja Szczęsna (17) w roli męskiej jako Andrija. Oto jak sami wykonawcy, którzy w „Zabawach” debiutowali na scenie, widzą grane postacie.
Kamila Olechowska: - Miłka jest zagubiona, nieśmiała i wrażliwa. Chce dołączyć do grona kolegów z piaskownicy, dlatego staje się jak oni agresywna, chamska i opryskliwa.
Łukasz Drężek: - Protazek to postać paradoksalna,  gdyż  jednocześnie bawi się, bije i... zabija. Chyba jednak coś czuje, bo zdobywa się na zainteresowanie cudzym bólem, opatruje ranę Miłce, daje jej kwiatek, częstuje papierosem.
Paulina Krawczyk: - Milena jest najspokojniejsza w tym towarzystwie, patrzy z boku na tortury, jakie przechodzi Miłka. Szanuje wolność słowa i głoszenia przekonań oraz  nosi takie hipisowskie bluzki i koraliki jak dzieci-kwiaty.
Patrycja Szczęsna: - Andrija to jeden z głównych małych  oprawców, który dręczy Miłkę. Wyczuwa słabość drugiego człowieka i dlatego stara się wywyższyć, a innych poniżyć.
Intuicje i spostrzeżenia młodych aktorów potwierdza Lech Woliński, prowadzący z nimi warsztaty teatralne od października ub.r., podczas których analizowali teksty dramatów, mieli ćwiczenia z wymowy i ekspresji ruchu.
- Piaskownica, gdzie bawią się dzieci, jest metaforą – podkreśla reżyser. - Wydaje się, że bohaterów łączy tylko siła destrukcji. Ale pod złem kryje się miłość, wołanie o pomoc. W spektaklu nie brak pytań o sens życia i śmierci.
Te pytania czasem zadawane są wprost, ale częściej musi je stawiać widz pod wrażeniem sugestywnych i ekspresyjnych scen. Dla wzmocnienia wymowy spektaklu twórca posłużył się jazgotliwą muzyką z kręgu punkrocka, przedzielaną łagodnymi etiudami fortepianu oraz chwilami nagłej ciszy. W „Zabawach” oszczędna estetyka czarnych płaszczyzn w  kontraście z pokrytymi białym płótnem krzesłami i pudłami – to już swoista konwencja w wizjach Lecha Wolińskiego. Także teraz sięgnął do korzeni swego teatru plastycznego, wstawiając rozległą sekwencję na ekranie wielkości ściany. Rozmazane jak w transie chorej wyobraźni migały obrazy krzyży, mgieł, czaszek, szkieletów, szyneli, niesamowitych budowli, miast, cmentarzy i krajobrazów. Zacytowanym artystą był nieżyjący Zdzisław Beksiński i jego rodzące się w podświadomości, surrealistyczne malowidła. Na ich tle młodzi aktorzy wyglądali jak zjawy w ponurej krainie cieni.
Efektownie przygotowany spektakl rodził się w bólach. Po premierze jego bohaterowie opowiadali, jak na początku kłócili się o role, płakali ze złości i próbowali uciekać od ciążącego na nich stresu oraz występu przed publicznością.
- Ja jeszcze na pięć minut przed premierą płakałam z powodu nagromadzonych emocji – wyjawia Patrycja Szczęsna. - Bałam się wyjść, ale jak zabrzmiała muzyka, powiedziałam sobie, że nie ma odwrotu, idę na scenę!
- Jako jedyny w grupie nie przeżywałem tak silnie stresu i tremy – dodaje Łukasz Drężek. - To cudowne przeżycie móc wystąpić w prawdziwej sztuce przed publicznością.
Debiutanci po pół roku – jak twierdzą – długiej i krętej drogi mają powody do satysfakcji: dobrze poznali siebie nawzajem i swoje możliwości, wyćwiczyli umiejętność pracy w zespole, nauczyli się szacunku dla czasu, który innym przeciekał przez palce. Młodzi są pełni podziwu dla swego wychowawcy, że „z nami wytrzymał, że dodawał otuchy, szczerze krytykował i nie obrażał się za wygłupy”.
- Dali z siebie wszystko – chwali podopiecznych Lech Woliński. - Naprawdę ciężko pracowali, poświęcili dużo czasu na próby i opanowanie tekstu, a do tego starali się wzbogacić spektakl o własne pomysły i doświadczenia. 
Kanwą literacką trwającego ok. 40 minut przedstawienia są dramaty współczesne: „Piaskownica” Michała Walczaka, „Sytuacje rodzinne” Bilijany Srbljanowic i „Mayday” Barbary Ogar. Scenariusz „Zabaw dziecięcych” pozostałby na papierze bez pomocy dyrekcji i wychowawców Bursy nr 2. Lechowi Wolińskiemu asystowała Marta Zakrzewska, scenografię przygotowały Izabela Chojnowska i Renata Zduńczyk, światło i dźwięk zrealizował Dariusz Śliwecki.
„Zabawy dziecięce” to kolejna udana premiera Lecha Wolińskiego. Wcześniej były to: „Urodzony, strzykawka i hipisi”, „Spętani, Nienasyceni, Przemienieni” (1996), „Krzyk (2000), „Marzenia zasnęły” (2005) i „Oskar” (2007).

Tekst: Mirosław R. Derewońko
Zdjęcia: Aneta Wiśniewska

170919012406.jpg

 
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0