niedziela, 22 października 2017 napisz DONOS@

Fragment Ojczyzny na drzwiach stodoły

Upodobała sobie wędrówki po kresach obecnej Polski wschodniej. Dziesięć lat wędruje od wsi do wsi. Bierze z sobą aparat fotograficzny i wyrusza w drogę. Twierdzi, że udaje, iż robi zdjęcia, bo to tylko preteksty. Preteksty, aby rozmawiać z ludźmi, poznawać ich dzieje, wchodzić w ich światy. W światy szybko odchodzące na naszych oczach...

Krystyna Berndt
Krystyna Berndt
Krystyna Berndt
Krystyna Berndt

- Takie są, jak widzicie – mówiła skromnie w Galerii Pod Arkadami Krystyna Berndt podczas swego od dawna wymarzonego wernisażu w Łomży. - Fotografie to pozór, bo po wioskach i tak wędrowałabym i wędruję, ale udaję, że robię zdjęcia, aby wędrowanie miało sens. Pochodzę z Bydgoszczy, z miasta, które pędzi nie wiadomo gdzie i po co. A na wschodzie Polski odnajduję ciszę, spokój i sens. To fragment mojej Ojczyzny, z wyboru, nie z urodzenia...
Tymczasem skromna autorka wystawy „Filozofia stodoły” to osobowość humanistyczna, kobieta wszechstronna, czyli „kobieta orkiestra”: teatrolog i niepokorna nauczycielka języka polskiego i historii, za co m.in. była internowana w stanie wojennym. Podróżniczka i autorka tekstów piosenek, które śpiewa np. Mariusz Lubomski. Scenarzystka i realizatorka filmów dokumentalnych, tak jak nagrodzona „Wioska z pamięci i ze słuchu” czy „Wołkow". Animatorka warsztatów teatralnych i dziennikarskich o dziedzictwie  kulturowym, taterniczka i, oczywiście - amatorka fotografii, które prezentowała, m.in., także w Warszawie i Krakowie. Potrafi pięknie i mądrze opowiadać o swoich wędrówkach.
„W niespiesznych kadrach zatrzymywałam mijający czas. Bohaterowie; podmioty oraz przedmioty moich zdjęć sakralizowane są bliską, nieuchronną śmiercią. Jednak to wszystko, co widziałam, poznawałam i czułam, nie wzbudzało we mnie smutku. Przeważały refleksja, pogodna melancholia i symbioza ze wszechświatem. Stare drewniane chałupy, malownicze podwórka, westchnienia okien i rozwalające się stodoły oplecione są intensywną, żywą przyrodą. Odczuwałam radość ze zdziwienia kolejnych galerii sztuki, którymi były frontowe ściany stodół. Zawieszone na nich przedmioty, nacechowane zużyciem i artystyczną obróbką, piszą swoisty pamiętnik rodzinny. Mam wrażenie, że personalizacja zagród i ich obejścia nadaje im wymiar metafizyczny. Zatem moja wędrówka to pielgrzymka, a aparat fotograficzny to młynek modlitewny...”
Jedną z najważniejszych osób, napotkanych przez Krystynę Berndt na pielgrzymim szlaku, jest Elżbieta Nadolna, która  prowadzi gospodarstwo agroturystyczne Carski Trakt w Sulinie (jadąc od Łomży ku Wiźnie, za mostem przez Narew). Autorka fotografii i filmów nazywa gospodynię „darczyńcą wielu wędrówek”. W Carskim Trakcie znalazła przyjazną duszę, z którą zawsze jest o czym porozmawiać. Elżbieta Nadolna na wernisażu pojawiła się z zespołem śpiewaczym kobiet w strojnych sukniach szlacheckich. Panie wykonały kilka starodawnych, długich i rzewnych ballad o wytęsknionej miłości dziewczyny do chłopca, lub na odwrót, co czasem skutkowało dramatem nagłej śmierci któregoś z nieszczęśliwych, odtrąconych  kochanków... 
Zespół śpiewaczy powstał przed pięcioma laty w Wiźnie właśnie z inicjatywy Elżbiety Nadolnej. Podczas występu założycielce grupy towarzyszyła córka Natalia oraz Renata Dąbrowska, Helena Piotrowska, Janina Kapele wska, Teresa Wiśniewska i oddana sercem kronikarka Halina Dobrońska.
- Wcześniej, jak byłam matką i gospodynią, to mnie do śpiewania nie ciągnęło – wyznaje Helena Piotrowska. - A od kiedy zostałam wdową i dzieci poszły w świat, to śpiewam z sąsiadkami te nasze smutne pieśni...
Smutne pieśni współgrały ze zdjęciami na ścianach galerii. Rachityczny drewniany płot, wrastający w soczyste zielenie łąki. Wypłukany przez deszcze dach z gontu, postrzępiony przez wichry świadek życia i biedy chłopów, których wnuki wyruszyły w świat za chlebem. Wbite między belki chałupy zardzewiałe widły bez styliska i bez ręki gospodarza. Kilka starych, umęczonych przez życie wieśniaczek ze ślubnymi mamidłami, z których uśmiechają się niegdysiejsze panny młode, choć tamci młodzi panowie dawno już gryzą piach...

Tekst: Mirosław R. Derewońko
Fot.: Marek Maliszewski


 
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0