niedziela, 17 grudnia 2017 napisz DONOS@
171215122325.gif

Symbole pamięci o Polsce Walczącej w 73. rocznicę Godziny W

Pięć kurantów zegara o godzinie 17. z wieży ratusza w Łomży, hymn „Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy...” z ust rodaków na Starym Rynku i wielki biało-czerwony transparent z napisem „Powstanie Warszawskie. 63 dni chwały – pamiętamy” - oto znaki bolesnej pamięci o bohaterach, którzy 1. sierpnia 1944 stanęli do nierównej i przegranej krwawo walki z niemieckimi okupantami stolicy Polski. Na wykrwawianie się Starego Miasta, Żoliborza, Śródmieścia czy Woli z drugiego brzegu Wisły patrzyli żołnierze Armii Czerwonej... 73 lata później patrzył na zgromadzenie w sercu łomżyńskiej starówki dziś 94-letni łomżyniak Mieczysław Bruszewski, ostatni z żyjących żołnierzy oddziału AK „Juliusz”. - Nie takie życie wesołe, jak się przeżyło tyle lat, jeszcze dobrze, jak się ma tyle siły co ja... - uśmiechał się do witających go łomżan z zięciem Jackiem Wesołowskim i dwoma wnukami: Krzysztofem i Maciejem. Dotąd co roku świętował rocznicę Godziny W na Powązkach.

 

Jednak centrum uroczystości z okazji 73. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego było obok, gdzie ośmiu młodzieńców trzymało na długich tykach cztery flagi biało-czerwone Rzeczpospolitej w środku i po dwie zielone z białym napisem Obóz Narodowo-Radykalny z obu stron na zewnątrz. „Cześć i chwała bohaterom!” - zabrzmiał okrzyk, wyrażający pragnienie zachowania tylko dobrych wspomnień o tych, którzy stanęli do nierównego boju z Niemcami. - Dzisiaj ciągle powraca pytanie o sens Powstania Warszawskiego: warto czy nie warto było się wtedy bić do ostatniej kropli krwi? - komentował zięć Mieczysława Bruszewskiego „Pudla”, siedzącego na krzesełku w cieniu drzewa i wspartego na laseczce przed sobą. Na lewej piersi dwa medale: Virtuti Militari i Polonia Restituta. - Jednak w rozważaniach i dyskusjach o tamtych wojennych i okupacyjnych czasach pamiętajmy, że to w większości byli zwykli żołnierze państwa podziemnego. Dla nich padł rozkaz i spełnili rozkaz: chwytali za broń, szli się bić. Pytanie o sens ofiary powstańców winno być kierowane do polityków.

Początkowo około sto kilkadziesiąt osób nie słyszało dobrze dwóch mówców z opaskami ONR na ramieniu. Tomasz Chojnicki, 21-letni koordynator oddziału ONR Łomża, wyjaśniał, że nie działa mikrofon i głośnik, więc uczestnicy zbliżyli się do drugiego mówcy, który musiał wykrzyczeć swe przemówienie. 24-letni Marcin Włodkowski na wstępie zacytował biblijną Księgą Mądrości, że „dusze sprawiedliwych są w rękach Boga i nie dosięgnie ich męka...”. Przypomniał, że spotkanie na Starym Rynku służy uczczeniu „tych, którzy 73 lata temu chwycili za broń, aby uwolnić polską stolicę z rąk okupanta”. Stwierdził, że Powstanie Warszawskie jest w serii powstań narodowych szczególne, ponieważ „nigdy wcześniej Warszawa, serce kraju, nie była tak zaciekle atakowana”. Przytoczył rozkaz Adolfa Hitlera, aby Warszawę zrównać z ziemią, a ludność eksterminować. Było to – różne źródła podają różne liczby – około 16 tysięcy zabitych powstańców i około 150 tysięcy cywilów, w tym ok. 50 tysięcy warszawiaków, mordowanych ludobójczo przez Niemców na Woli.

- Za komuny celebrowanie pamięci ofiar nie było powszechne – wspomina Jacek Wesołowski, zięć łomżyniaka w Powstaniu Warszawskim. - Tata jeździł na rocznicę Godziny W na Powązki, dopóki był zdrowszy... Serdecznie wspominał kolegów z plutonu, myśmy w rodzinie tradycję kultywowali.

Uczestnicy 73. rocznicy Powstania Warszawskiego ustawili się na Starym Rynku w symbol PW – Polski Walczącej. W Łomży 4 delegacje: ratusza, starostwa, Wojska Polskiego, poseł PiS Bernadety Krynickiej złożyły kwiaty pod pomnikami Żołnierzy Armii Krajowej Obwodu Łomżyńskiego oraz Żołnierzy Podziemia Narodowego Ziemi Łomżyńskie, przed dawnym więzieniem na al. Legionów.

 

Mirosław R. Derewońko

Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0