wtorek, 17 października 2017 napisz DONOS@

Uroki władzy kobiet z kwiatami na Dzień Kobiet

Po raz pierwszy w historii Łomża doczekała się tak silnej reprezentacji pań na szczytach władzy, że świętowanie trza zacząć od przewodniczącej Rady Miasta, acz Bernadeta Krynicka na Dzień Kobiet spogląda z przykrością. Jej zastępczyni Alicja Konopka obchodzi to święto z grzeczności, ale druga wiceprzewodnicząca Bogumiła Olbryś – z miłości... Wiceprezydent Łomży Agnieszka Muzyk jest kobietą, lecz na święto płci pięknej tylko w młodości patrzyła z beztroską. Bernadeta - pielęgniarka oddziałowa, Alicja – urzędniczka, Bogumiła – pedagog szkolny, Agnieszka – socjolog. Co je łączy? Każda za wzór kobiety stawia sobie Margaret Thatcher (1925 - 2013). Fakt, cenią dobre serce Matki Teresy z Kalkuty (1910 - 1997), jednak wolą dyscyplinę, stanowczość i męstwo brytyjskiej premier.

Alicja Konopka, Bernadeta Krynicka, Bogumiła Olbryś
Alicja Konopka, Bernadeta Krynicka, Bogumiła Olbryś
Agnieszka Muzyk
Agnieszka Muzyk


- Czuję się świetnie, lubię niespodzianki – śmieje się Bernadeta Krynicka. - I nieznany ciąg dalszy... - Jestem u kresu wytrzymałości – zwierza się Alicja Konopka, gdy dzwonimy z życzeniem na Dzień Kobiet. - Wiele mi się w radzie nie podoba, radni bezradni mają służalczy stosunek do prezydenta...
- Piękna inicjatywa panów z redakcji – chwali Bogumiła Olbryś. - Przyjemny i sympatyczny temat.
Doktor Agnieszka Muzyk zachowuje najwyższą kobiecą czujność: cały dzień nie odbiera telefonu, by wieczorem zadzwonić z nieznanego numeru ze znaną otwartością: - Jestem gotowa na wszystko!

Kwiaty i okruchy historii na dobry początek
Bernadeta Krynicka nie żałuje, że nie żyjemy w czasach PRL-u. - Goździki od „władców” na Dzień Kobiet i rajstopy, które były towarem deficytowym – cierpko komentuje zamknięty ćwierć wieku temu rozdział historii Polski. - Nie potrzebuję pończoch z przydziału, potrafię sama na nie zarobić.
Alicja Konopka również niechętnie odnosi się do zziębniętego czerwonego goździka. - To sztuczne czczenie, zgroza – wzdryga się na wspomnienie. - Każdy dzień życia powinien być pełen szacunku.
Bogumiła Olbryś się rozmarza. - Świadomość Dnia Kobiet dotarła do mnie w pełni, gdy w okolicy roku 80. dostałam przepiękny bukiecik fiołków od mego ukochanego Mareczka. Dwa lata później wzięliśmy ślub i kochamy się do dziś... Dzień Kobiet dla mnie to nie goździki i róże, tylko fiołki...
A dla Agnieszki Muzyk osobistym symbolem Dnia Kobiet są świeże, soczyste tulipany na wiosnę. Teraz prezydent Mariusz Chrzanowski dał jej trzy róże, tak jak i wiceprezydent Andrzej Garlicki, ale uzbierała spory bukiet po róży od kolegów. - Od mojego pierwszego chłopaka dostałam większy bukiet czerwonych róż, niż od nich wszystkich razem – wspomina studentka KUL w połowie lat 90.
Jednak Dzień Kobiet w ich duszach nie sprowadza się do mniej czy bardziej oficjalnej ceremonii z kwiatami. Bernadeta jako 15-latka miała pierwszą miesiączkę i nie było to dla niej przyjemne, gdyż zdała sobie sprawę, że opuszcza niewinne dzieciństwo, że to krok ku dorosłości, że bycie kobietą to odpowiedzialność za siebie, dzieci, rodzinę. Alicja jest mniej wylewna. - Miałam wielu adoratorów, byłam tego świadoma, nie poddawałam się westchnieniom – uchyla rąbka tajemnicy, podkreślając, że ze względu na odczucia męża nie odsłoni wspomnień. Bogumiła do dziś pamięta rok 1986, kiedy w Państwowej Inspekcji Pracy wzięła z koleżankami paczkę rajstop i goździk: „długi, zielony pręt”. - Po beztrosce kwiatów przychodzi refleksja nad trudnymi rolami żony i matki – kończy Agnieszka.

Najważniejsza kobieta to matka i... Thatcher

Miało być inaczej, niż powyżej: zastrzegaliśmy w pytaniu, aby kobiety władzy nie wybierały matki. Oczywiście, damy i tak postawiły na swoim. Mama Bernadety Marianna wychowała i wykształciła siedmioro zdrowych dzieci. - Ukończyła cztery klasy szkoły podstawowej, umiała pisać i liczyć w pamięci – mówi Bernadeta, dumna, że jej mama, gospodyni na wsi, to wzór mądrości, wytrwałości, pracowitości, wszechstronnie zdolna: nie każdy miałby odwagę i potrafił pozbawić męskości 400-kilowe byki. Z kolei matka Alicji charakteryzowała się bezpośredniością, która przejęła córka: - Nie lubiła sztuczności między ludźmi – opisuje Alicja. - Potrafiła być bardzo ostra do rodziny i obcych. 
Bogumiła jednym tchem wylicza mądre i wartościowe kobiety: Maria Skłodowska – Curie, Jennifer Kennedy, która mówiła, że największym skarbem narodów są ich dzieci”, Hanka Bielicka z Łomży.
Dr Agnieszka ma inną listę najważniejszych kobiet, rodzinną: mama Barbara, babcia Halina (+ 67), córka Marta - „uruchamia we mnie to, co najlepsze, nadaje sens mojemu życiu” - i siostra Mariola (+ 26). - Codziennie myślami do niej wracam – ociera łzę wiceprezydent. - Najlepsza przyjaciółka...
Żadna z rozmówczyń nie wiedziała, że zadamy pytanie o Thatcher, ale doskonale wiedzą, dlaczego to wzór kobiety światowej, łączącej elegancję i kulturę z profesjonalizmem i otwartością na świat. Najkrócej ujęła to dr Agnieszka Muzyk, wyliczając: koncepcja, konsekwencja, siła i skuteczność. 
Bernadeta Krynicka ceni w sobie to, że ma sporo z Brytyjki. - One obie mnie denerwują – szczerze zwierza się Alicja Konopka, mając na myśli Polki – jak określa – ostrą nerwuskę Bernadetę w roli przewodniczącej Rady Miasta, ale i koleżankę wiceprzewodnicząca Bogumiłę, która jest za miękka i za słodka. - Ja chyba nie wytrzymam nerwowo takiego układu przy stole prezydialnym – ostrzega.

Złote słowa w sentencji na szczęśliwe życie
Bernadecie Krynickiej przyświeca w życiu myśl, że co by się nie wydarzyło, to ma wyższy sens i wcześniej czy później przyniesie pozytywne skutki: - Przestrzegam tej zasady i czas ją potwierdza.
„ Myślę, więc jestem” - to zdanie Kartezjusza jest wiodącą maksymą w działaniach Alicji Konopki. - Kontakt z rozumem trzeba mieć na bieżąco – uzasadnia wiceprzewodnicząca. - Nie tylko kobieta.
- Moje motto życiowe mam dobre – twierdzi uśmiechnięta Bogumiła Olbryś. - Dobry humor, dobry lekarz i dobre wspomnienia. Na co dzień i od święta. Ta maksyma sprawdzała mi się wielokrotnie. 
Agnieszka Muzyk stosuje się w myśleniu i praktyce do starochińskiej mądrości, że co cię nie zabije, to wzmocni. Doświadczyła tego jako naukowiec, a przekona się o tym jako wiceprezydent Łomży.

Mirosław Robert Derewońko

170919012406.jpg

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0