niedziela, 21 października 2018 napisz DONOS@

Wypadek w rolnictwie i budownictwie to nie przypadek

Niezwykle groźne dla zdrowia i życia wypadki podczas zajęć w gospodarstwie i na polu to wynik pracy ponad siły, przemęczenia i pośpiechu. Ulegają im najczęściej mężczyźni w wieku około 30 lat, których aktywność, ambicja i mentalność nie idą w parze ze zdrowym rozsądkiem i zasadami bezpieczeństwa. Rekordzista w Podlaskiem miał aż 19 uszkodzeń ciała: od uciętego palca, przez połamane nogi do poharatanej głowy. Specjaliści różnych dziedzin na konferencji „Wypadek to nie przypadek” w Wyższej Szkole Agrobiznesu jako zasadniczą od lat przyczynę kalectwa, trwałego uszczerbku na zdrowiu i śmierci, których było w ubiegłym roku aż jedenaście, podawali głupotę.

Na konferencję w WSA złożyło się osiem prelekcji, w trakcie których znawcy omawiali: metody profilaktyki i zapobiegania wypadkom, odpowiedzialność producentów i użytkowników maszyn, środki ochrony dróg oddechowych, innowacyjne metody szkoleń BHP i zasady przyznawania świadczeń z ubezpieczenia wypadkowego. Słuchaczami byli studenci rolnictwa i budownictwa.

Tragiczne upadki z rusztowania i z drabiny...
- Najcięższych wypadków, kończących się trwałym kalectwem, było w budownictwie w 2012 roku osiem, a jeden zakończył się śmiercią – mówi Jerzy Buraczewski, nadinspektor Okręgowego Inspektoratu Pracy w Białymstoku. - Główne przyczyny to zwykle upadki z wysokości i wykopy. Najgorsze są rusztowania z ram, tzw. warszawskie, często nie mające podestów i drabinek. Spadają z nich zwykle ludzie młodzi, których szkolenie na budowie pozostawia wiele do życzenia. Często pracodawca ogranicza się do podpisania dokumentu, nie przedstawiając fatycznego zagrożenia. Wielu robotników pracuje na wysokości bez linki i amortyzatora albo ma linkę okręconą na nodze!

Znacznie groźniejsza sytuacja jest w rolnictwie. Ponad dwa tysiące niebezpiecznych zdarzeń zgłoszono w ubiegłym roku do KRUS-ów w województwie podlaskim, z czego dziesięć wypadków śmiertelnych. Wypłacono 1476 odszkodowań, ale sprawności fizycznej i życia pieniądze nie wrócą.
Bartłomiej Królik, główny specjalista do spraw rolnictwa w okręgowym inspektoracie Państwowej Inspekcji Pracy w Białymstoku pracuje od 17 lat. Zauważa poprawę sytuacji w minionej dekadzie, bo sześć lat temu wypadków zdarzyło się prawie trzy tysiące. Niestety, w ponurej statystyce „królują” trzy powiaty: łomżyński, zambrowski i kolneński, gdzie przeważają wielkie gospodarstwa mleczne.

Krowy i buhaje kopią, prasy urywają ręce i nogi...
- Najczęstsze powody to: pochwycenie ręki lub nogi przez maszynę, upadki z wysokości, nieumiejętne korzystanie ze starych, spróchniałych drabin na poddaszach i strychach oraz przy załadunku słomy i siana – wylicza główny specjalista. - Ponad 800 wypadków dotyczyło obsługi bydła: przygniecenie, nadepnięcie, kopnięcie, uderzenie głową przy wiązaniu lub w czasie udoju.
Krowa jest spokojnym i niezłośliwym zwierzęciem, ale ciężkim – waży ponad 700 kilogramów. Staje się niespokojna zwłaszcza po wycieleniu, gdy ma czułe wymię i boli ją zakładanie aparatu udojowego. Rolnicy często bagatelizują również dorosłe, jeszcze cięższe buhaje, tłumacząc sobie, że znają je od cielaka. Potrafią nieoczekiwanie i krwawo poturbować gospodarza. Tej problematyce poświęcono 12 spotkań, jakie w lutym zorganizowali z OSM Piątnica inspektorzy PIP dla ponad 600 hodowców. Uczulali na zasady bezpieczeństwa: ubranie przylegające do ciała, bez kapturów, troczków i ściągaczy, obuwie robocze, korzystanie ze sprawnego i sprawdzonego sprzętu, w tym zwłaszcza drabin, i wyłączanie mechanizmu w razie awarii lub zapchania się maszyn.
- Szczególnie groźne zdarzenia są przy obsłudze pras rolujących, które pozornie „stają” w chwili zapchania słomą – ostrzega Bartłomiej Królik. - Kiedy rolnik próbuje blokującą paszę usunąć, dochodzi do nagłego wyrwania ręki lub nogi. Czasem nie kończy się na utracie kończyn, bo maszyna wciąga człowieka do środka... Niedawno 34-latek z powiatu kolneńskiego stracił lewą rękę i przedramię. Zastanawialiśmy się, czemu lewą. Okazało się, że dwa lata temu stracił prawą...
- Jesteśmy bardzo zadowoleni z takiej formy przedstawiania ważnej problematyki, jak nie zrobić sobie krzywdy i zabezpieczyć się przed wypadkiem – komentowała w trakcie przerwy studentka drugiego roku budownictwa WSA. - Mamy bezpośredni kontakt ze specjalistami, możemy im po prelekcjach zadawać pytania i uczestniczyć w warsztatach praktycznych z analizą wypadków.
Analiza przebiegu dramatycznych zdarzeń i liczby ofiar prowadziły do przygnębiającej konkluzji.
- Większość tragedii, o których opowiadali badacze i praktycy, brała się rzeczywiście z głupoty – podkreśla absolwent budownictwa Jarosław Stypułkowski. - Każdy tak bardzo chce zarobić, że kombinuje, nie liczy się ze swoimi możliwościami i zagrożeniami. A o nieszczęście nietrudno...

Mirosław R. Derewońko

181019011825.gif

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę