czwartek, 17 października 2019 napisz DONOS@

poniedziałek 3.07.2006

Gazeta Współczesna - Ekonomiczna "gra" Gazeta Współczesna - Od Bacha do Gershwina Gazeta Współczesna - Ratownicy znów nad Rajgrodzkim Gazeta Wyborcza - Otwarcie drogi nr 61 Kurier Poranny - Zamach na alkomaty

Gazeta Współczesna - Ekonomiczna "gra"
Łomżyńska prokuratura ocenia, że doszło do przestępstwa. Biznesmeni twierdzą, że była to twarda gra ekonomiczna. A wielu byłych pracowników przedsiębiorstwa do tej pory poznaje smak bezrobocia.
Przed łomżyńskim sądem toczy się proces przeszło 10 osób, kilka lat temu kierujących największym w mieście przedsiębiorstwem, notowaną na giełdzie spółką PEPEES oraz wydzielonymi z niej mniejszymi firmami. Prokuratura uważa, że narazili je na straty. Ich działania doprowadziły też do utraty pracy przez ponad 200 osób. Na ławie oskarżonych zasiądzie niebawem również Józef Hubert G., główny udziałowiec firmy. Będzie sądzony oddzielnie, bo przez dłuższy czas przebywał poza Polską.
Tak się zaczęło
Sprawa, którą zajmuje się sąd, ma swoje początki w roku 2000, kiedy decydujący wpływ na obecną od kilku lat na warszawskiej giełdzie spółkę PEPEES zdobyli nowi udziałowcy z Józefem Hubertem G. na czele. Prokuratura ocenia, że to właśnie on, jako największy akcjonariusz i szef rady nadzorczej spółki, był „motorem” przedsięwzięć, które mogły doprowadzić do szkód w majątku PEPEES, szacowanych na ponad 1,8 miliona złotych. Efektem było także działanie na szkodę Browaru Łomża, a na pewno na szkodę znacznej grupy pracowników przedsiębiorstwa.
Istotą zmian zainicjowanych przez Józefa Huberta G. i wykonywanych przez zależnych od niego członków zarządu PEPEES, było wydzielenie ze struktury firmy kilku odrębnych podmiotów. Pod szyldem znanym z giełdy pozostał zakład przetwórstwa ziemniaczanego. Samodzielną jednostką stał się browar. Powstały też spółki SPIDO i Serwis Pepees (przez kilka tygodni pod nazwą „Kapslownia”).
Firma SPIDO została powołana bez rozpoznania i określenia potencjału rynkowego, zaczynała z kapitałem 4 tys. zł, praktycznie nie miała od początku szans – ocenia prokuratura. Podobnie było ze spółką Serwis Pepees. Według ustaleń śledczych, popartych ekspertyzami ekonomicznymi, cel tych działań był tylko jeden – pozbycie się z PEPEES nadmiaru pracowników. Gdyby zwalniała ich ta firma, musiałaby wypłacić duże odprawy. Unikała tego, przenosząc ich do zależnych od siebie podmiotów.
więcej: Gazeta Współczesna - Ekonomiczna "gra"

Gazeta Współczesna - Od Bacha do Gershwina
To zaszczyt, że Jacek Szymański zaprosił mnie na Muzyczne Dni po raz drugi – powiedziała solistka Opery Bałtyckiej Monika Fedyk-Klimaszewska (mezzosopran), inaugurując festiwal. Jak zwykle dopisała pogoda i publiczność. Park  Dworku Lutosławskich w Drozdowie rozbrzmiewał brawami dla śpiewaczki, która zachwyciła interpretacją pieśni miłosnych R. Schumanna z towarzyszeniem Anny Markiewicz (wiolonczela) i Lecha Napierały (fortepian).
Dzisiaj po raz pierwszy w historii Muzycznych Dni odbędzie się koncert w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łomży. O godz. 19 perełka: „Edgar”, estradowe wykonanie młodzieńczej opery G. Pucciniego. W roli Edgara wystąpi tenor Jacek Szymański, solista Opery Bałtyckiej w Gdańsku, rodowity łomżyniak.
– Przed tym kościołem 4 czerwca 1991 r. śpiewałem Janowi Pawłowi II „Hymn na Zwiastowanie Najświętszej Marii Panny”, również jako solista – wspomina z dumą Jacek Szymański, inicjator i dyrektor festiwalu. – Towarzyszyły mi chóry Diecezji Łomżyńskiej. Dyrygował prof. Stanisław Winiarski, na organach grał ks. prof. Mieczysław Dworakow-ski, moi pierwsi nauczyciele muzyki.
Jacek Szymański wystąpi, m.in.,  ze swoim nauczycielem śpiewu prof. Florianem Skulskim(baryton) z Akademii Muzycznej w Gdańsku.
więcej: Gazeta Współczesna - Od Bacha do Gershwina

Gazeta Współczesna - Ratownicy znów nad Rajgrodzkim
Efektowne popisy ratownictwa towarzyszyły otwarciu siedziby ośrodka szkoleniowego WOPR w Tamie nad Jeziorem Rajgrodzkim. Budynek spłonął trzy lata temu, a odbudowano go dzięki funduszom zarządu głównego WOPR i Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku.
– Ośrodek jest wyposażany w najnowsze zdobycze techniki w ratownictwie, a to pozwala prowadzić szkolenia na wysokim poziomie – mówi Wiesław Choroszucha, wiceprezes WOPR w Białymstoku. – Na zajęciach uczymy podstawowych technik ratowniczych, ale przede wszystkim jak kierować zespołami ludzi i prowadzeniem akcji ratowniczych.
Ośrodek w Tamie jest jedynym w kraju, który prowadzi szkolenia na stopień starszego ratownika i instruktora. W najbliższych dniach uprawnienia takie zdobędzie dwadzieścia osób z całego kraju, które teraz przebywają na szkoleniu.
więcej: Gazeta Współczesna - Ratownicy znów nad Rajgrodzkim

Gazeta Wyborcza - Otwarcie drogi nr 61
Tiry wracają na drogę numer 61 z Łomży do Augustowa. Łomżyńscy samorządowcy zapowiadają protesty
Najkrótsza droga z krajów bałtyckich do centralnej Polski, czyli szosa nr 61 przez Łomżę, od kilku lat jest zamknięta dla tirów. Dzisiaj drogowcy usuną z niej zakaz wjazdu dla pojazdów o nacisku do ośmiu ton na oś. Według ekspertów Generalnego Inspektoratu Drogowego ponad osiemdziesiąt procent jeżdżących po polskich drogach ciężarówek waży do 40 ton, więc mieści się w tym ograniczeniu. W praktyce może to oznaczać, że duża część z ponad czterech tysięcy tirów, które codziennie jadą z Augustowa "ósemką" na Białystok, skieruje się właśnie na Łomżę.
Most za słaby
Na przedmieściach tego miasta część z nich może zostać zawrócona. Zdaniem lokalnych władz most na Narwi (są jego zarządcą), przez który przebiega droga, nie wytrzyma takiego obciążenia.
- Mamy stosowne ekspertyzy. Wynika z nich jednoznacznie, że 30 ton to maksimum, jakie może bezpiecznie znieść ta wiekowa konstrukcja. Dla bezpieczeństwa będziemy musieli ustawić tam stosowne ograniczenia - zapowiada Marcin Sroczyński, wiceprezydent Łomży. Najprawdopodobniej w tym tygodniu władze tego miasta zwrócą się do prokuratury, by zbadała, czy w związku ze stanem mostu decyzja o przywróceniu ruchu tirów na drodze nr 61 nie powoduje zagrożenia dla zdrowia i życia.
Zdaniem Sroczyńskiego nawet wprowadzenie ograniczenia na moście nie rozwiąże problemu:
- Dwie trzecie ciężarówek będzie ważyć mniej. No i po przejechaniu przez Narew pojadą przez sam środek miasta, ulicami, które z wielkim wysiłkiem udało nam się w ostatnich latach wyremontować. I które przez to zostaną totalnie zniszczone.
więcej: Gazeta Wyborcza - Otwarcie drogi nr 61

Kurier Poranny - Zamach na alkomaty
Koniec z dmuchaniem w tak zwany balonik. Alkotest i alkomat na śmietnik. Czy tak Główny Urząd Miar pomoże pijanym kierowcom?
Nowy projekt tej instytucji opracowywany wspólnie z ministerstwem gospodarki grozi pogrzebaniem wszelkich pomysłów prokuratury i ministerstwa sprawiedliwości na szybkie i skuteczne karanie kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem alkoholu. Dlaczego?
Grunt to legalizm
– Jesteśmy gwarantem precyzyjności wskazań i dlatego nie chcemy brać odpowiedzialności za coś, co takiej gwarancji w naszym, przekonaniu nie daje – mówi Robert Świątkiewicz, radca prezesa Głównego Urzędu Miar w Warszawie. – Nas nie interesuje, co ma policjant w radiowozie. Chcemy tylko, żeby jego urządzenie spełniało nasze wymagania i nic poza tym.
Takie postawienie sprawy oznacza, że powszechnie używane przez policje alkomaty właściwie pójdą na śmietnik. Żeby zbadać poziom alkoholu, a wynik dało się wykorzystać przed sądem, trzeba będzie wozić kierowcę do jednostek policji – tam, gdzie są urządzenia stacjonarne, spełniające wymagania Urzędu Miar lub do szpitala na badanie krwi...
więcej: Kurier Poranny - Zamach na alkomaty

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę