Więcej sklepów z alkoholem – więcej problemów
„Z naszej perspektywy, mówimy wprost: zwiększenie liczby punktów sprzedaży będzie ze szkodą dla lokalnej społeczności” - tak kończy się pismo dyrektor WOPiTU Renaty Szymańskiej i zespołu terapeutów Wojewódzkiego Ośrodka Profilaktyki i Terapii Uzależnień w Łomży, które specjaliści skierowali rok temu do radnych, aby nie zwiększać liczby sklepów z alkoholem w mieście. - Nasze stanowisko od tamtej pory nic się nie zmieniło, ponieważ w Polsce od 1982 r. obowiązuje ustawa o wychowaniu w trzeźwości, chroniąc dzieci, młodzież i rodziny przed skutkami uzależnienia - mówi psycholog Szymańska. Ustawa nakłada na samorząd obowiązek ograniczania dostępności alkoholu.
Dyrektor WOPiTU Renata Szymańska jest zaskoczona informacją, że prezydent Łomży powraca do pomysłu zwiększania liczby sklepów z alkoholem. Jeszcze bardziej zdumiewa specjalistkę terapii fakt, że Miejska Komisja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych „rozwiązuje” problemy zgodą jednogłośną na więcej sklepów z winem i wódką. - W naszym mieście nie brakuje punktów sprzedaży alkoholu – twierdzi terapeutka. - Jeżeli ktoś chce kupić alkohol, ma gdzie zrobić zakupy.
Dostępność zwiększa skalę uzależnienia
Dyrektor i terapeuci WOPiTU uważają, że ustawa trafnie uznaje „życie obywateli w trzeźwości za niezbędny warunek moralnego i materialnego dobra Narodu”. Rozliczne badania na przestrzeni lat dowodzą, że wraz z większą dostępnością alkoholu zwiększa się skala uzależnienia, które przekłada się na konflikty w rodzinach, problemy dzieci i młodzieży, sytuację finansową i bytową – tłumaczy dyrektor WOPiTU, przywołując liczbę osób korzystających z pomocy w statystyce MOPS Łomża. - 1 złoty, zarobiony na sprzedaży alkoholu przez państwo i samorząd, niesie 3 złote, wydatkowane na leczenie i profilaktykę – ujmuje proporcję zysków i strat obrazowo, a przecież suche liczby nie są w stanie oddać ogromu krzywdy, zagrożenia, strachu i łez w rodzinach, gdzie alkohol ma panowanie. - Dla konkretnego sprzedawcy wódki w Łomży to się opłaca, interes się kręci, lecz w skali globalnej to się w ogóle nie opłaca społeczeństwu, ponieważ tracimy jako rodziny, jako sąsiedzi i jako naród. Zysk finansowy, aktualny teraz dla sklepikarza i budżetu miasta, przyniesie straty na przestrzeni lat.
Zyski sklepikarza kontra płacz w rodzinie
Więcej zła wynika ze sprzedaży i spożywania alkoholu, niż pożytku i dobra. Radni Łomży powinni działać dla dobra społecznego wszystkich łomżyniaków i dlatego muszą wiedzieć, że więcej miejsc sprzedaży alkoholu zrodzi więcej agresji słownej, kłótni, zaczepiania przechodniów, wymuszania tzw. „złotówki na chleb”, kradzieży, przemocy fizycznej w rodzinach i otoczeniu i przestępczości.
Zdaniem dyrektor Renaty Szymańskiej i zespołu terapeutycznego WOPiTU w Łomży, pozwolenia na kolejne sklepy w mieście ze średnio- i wysokoprocentowymi alkoholami wywołają kolejne straty i problemy, którym można zapobiegać albo przynajmniej ich skalę zmniejszyć, ograniczając dostęp do substancji psychoaktywnych. Picie wina i wódki – podobnie jak piwo - powoduje utratę kontroli nad zachowaniem i prowadzi do groźnych dla zdrowia i życia konsekwencji, wypadków i śmierci... - Myślałam, że głośna sprawa określenia stałej liczby koncesji na alkohol zakończyła się rok temu, ale, niestety, powraca... – martwi się dyrektor Renata Szymańska. Ciekawe, którzy radni odrzucą propozycję prezydenta Mariusza Chrzanowskiego, chcącego dodatkowych 40 sklepów z alkoholem.
Mirosław R. Derewońko
zobacz: Protest terapeutów WOPiTU