niedziela, 17 grudnia 2017 napisz DONOS@
171215122325.gif

Urzędnicy z łomżyniakami poznają piekło i niebo rewitalizacji

- W Łomży są tereny tak zdegradowane, że to woła o pomstę do nieba: Wojska Polskiego, Polowa, 3 Maja, w mieszkaniach nie ma toalet, ciepłej wody, ludzie palą węglem w piecach... – wyliczała na konsultacjach społecznych w Domku Pastora Anna Wachowska, 63-letnia emerytowana księgowa, która jako nieliczna zabierała publicznie głos na spotkaniu o lokalnym programie wyjścia z kryzysu społecznego i technicznego obszarów zdegradowanych osiedli nr 4, 5, 7, 9 i 15. W mieście zaczęła się dyskusja o rewitalizacji, aby móc uzyskać unijne fundusze z Urzędu Marszałkowskiego na... – a tego urzędnicy nie mówili, na co. - Nie można uogólniać, są tereny, gdzie jest fatalnie i gdzie pięknie. Kiedy porównać zasoby mieszkaniowe miasta MPGKIM ze spółdzielniami: ŁSM i „Perspektywa”, to piekło i niebo.

Spotkanie na temat rewitalizacji obszarów zdegradowanych Łomży odbyło się w czwartek wieczorem w Domku Pastora. Grzegorz Romańczuk i Marta Masłowska z ResPublic, warszawskiej firmy prowadzącej projekt (na zlecenie miasta za ok. 73 tys. zł brutto), uściślali, że obszar zdegradowany to taki, które trzeba wyprowadzić ze stanu kryzysowego, w czym pomoże „komplementarna ocena Urzędu Marszałkowskiego województwa mazowieckiego”. Były śmiechy.
Sala była  pełna, mniej więcej z ponad połową urzędników ratusza. Romańczuk przedstawił opisowo analizę ilościową sytuacji w Łomży. Łącznie ta piątka wskazanych do rewitalizacji osiedli to ok. 13 tys. mieszkańców na ok. 16 hektarach od rzeki Narew przy Rybakach po Nadnarwiańską, Sikorskiego i po Legionów, Wesołą i Poznańską. Można uznać, że mowa o starówce z jej głównymi i malutkimi ulicami i „trójkątem bermudzkim”, a dalej z osiedlem Dmowskiego i Łomżycą. Analityk zarzucił zebranych masą danych wskazujących na regres: depopulacja (ujemna dynamika zmian ludności w latach 2012 – 2016), wysoki wskaźnik obciążenia demograficznego (tj. dużo emerytów i rencistów), niski poziom edukacji (dużo uczniów nieotrzymujących promocji), duża liczba klientów pomocy społecznej (ubóstwo, bezrobocie, alkoholizm, trudności w przystosowaniu się po wyjściu z zakładu karnego czy w integracji), niskie dochody podatników, mała średnia powierzchni budynku mieszkalnego, dużo budynków sprzed 1970 r., mała liczba podmiotów składających CIT-8 i niskie średnie dochody firm. Na Łomżycy uwagę konsultanta zwróciła duża liczba budynków z azbestem, na starówce i w rejonie ulic od placu Kościuszki – duża liczba obiektów zabytkowych. Niewesoło, gdyż z badań wyłonił się obraz jak z powtarzanej między ludźmi opinii: Łomża to miasto emerytów i rencistów z dużym bezrobociem, odwrotnie proporcjonalnym do zarobków i przedsiębiorczości. 

- Łomża jest w bardzo dobrej sytuacji społeczno-gospodarczej – niespodziewanie zabrzmiał głos w zupełnie odmiennym duchu, optymizmu, aczkolwiek bez posiłkowania się jakimiś danymi. Tomasz Głasek był ciekaw idei spotkania i proponował zastanowić się nad działaniami dla rozwoju Łomży. 
Właśnie po jego wypowiedzi odezwała się księgowa Anna Wachowska, zacytowana na wstępie. 
W odczuciu kilku innych osób ze spotkania niewiele wyniknie, jednak warto spróbować współdziałać z prowadzącymi. Na stołach rozłożono mapki osiedli z dziesiątkami nazw ulic, zaś uczestnicy wskazywali słabe i mocne strony łomżyńskich terenów zdegradowanych. Na kartonach napisali mazakami: bezrobocie, przestępczość, alkoholizm, likwidacja zakładów pracy, wyuczona bezradność (dziedziczenie biedy), emigracja młodszych do większych miast i za granicę, za niskie zarobki, na granicy ubóstwa, niskie standardy mieszkaniowe i bytowe, mentalność mieszkańców... Spostrzeżeń było kilka razy więcej, badacze obiecali je uporządkować i podać w opracowaniu na finał projektu. Oprócz tego, po Łomży od poniedziałku do 27. marca ma chodzić dwóch ankieterów, którzy mają zebrać 200 ankiet od ludzi. 

- Tu nie chodzi o budynki, tylko o „przygwizdki” - szepnęła pani Anna, która miała nadzieję, że dzięki funduszom unijnym ucywilizuje się starą zabudowę i wypełni luki rozrzedzonych pierzei i ulic miasta, nawykłego z biedy i braku wyobraźnia do chaosu w przestrzeni.  „Przygwizdki” to, np., konferencje i warsztaty, działania w sferze społecznej.
Tomasz Głasek budowę domów w zaniedbanej latami starej części Łomży uważa za bazę do zmian. Krótko wypowiedzieli się dwaj dyrektorzy. Wiesław Jagielak, MOPS: - Wiem, że klient nas oszukuje, nie mam dowodów. Wyuczone cwaniaczki obchodzą paragrafy. Nie pójdzie do pracy, bo straci świadczenia... Z kolei Mark Olbryś, MPGKiM, też uważa, że działania w sferze społecznej są potrzebne, aby ludzi zachęcić do poszanowania tego, co remontowano. A może i tego, co kiedyś będzie zrewitalizowane. Architekt Lucyna Nieznańska powtarza: - Łomża, miasto mocno zdegradowane, potrzebuje pomocy z zewnątrz. Ludzi, którzy przyznają pieniądze na remonty i pokażą,  że nad Narwią jest atrakcyjnie.

Mirosław R. Derewońko


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0