poniedziałek, 11 grudnia 2017 napisz DONOS@

Lukrowane i z pudrem pączki z marmoladką na tłusty czwartek

Ostatni czwartek karnawału zapowiada duże pączkobranie w kraju nad Wisłą i mieście nad Narwią. Prawdopodobnie każdy zje przynajmniej jednego pączka, zaś niektórzy po kilka, rekordziści do 10. - Przed tłustym czwartkiem mieliśmy zamówionych około tysiąca pączków, od północy usmażymy ich kilka razy więcej i będziemy przygotowywać ze świeżego ciasta drożdżowego również w ciągu dnia, ponieważ chcemy, żeby nasi klienci od rana do wieczora cieszyli się najświeższym smakiem – mówi Aneta Cendrowska z Łomży, właścicielka firmy rodzinnej Cukiernia Cendrowscy. - Ciasto na pączki rozwałkowujemy ręcznie i zawijamy ręcznie z prawdziwą marmoladką owocową w środku.

Pączki
Pączki

Cukiernia Cendrowscy ma tradycję, sięgającą 1964 roku, gdy przy głównej ulicy Powiśla, biegnącej dołem skarpy za Uniwersytetem Warszawskim w kierunku Wisły, Mieczysław Cendrowski założył swoją pracownię cukierniczą. Jednak na początku lat 70. z ulicy Dobrej 15 przeniósł ją do rodzinnej Łomży. 10 lat później cukiernia zyskała nową siedzibę przy alei Legionów 4 A, gdzie mieści się do dzisiaj. W tłusty czwartek tenże lokal może być jednym z miejsc najchętniej odwiedzanych przez łomżyniaków. - Klienci najbardziej lubią kupować pączki jeszcze ciepłe, dopiero co wniesione do cukierni – z uśmiechem dodaje spadkobierczyni, z mężem, 54-letniej rodzinnej renomy i tradycji. - U nas to się od lat nie zmienia: przywiązanie do tradycji, mamy własne receptury, i klienci dopisują. Na pyszne pączki z lukrem lub pudrowane zaprasza również Elżbieta Gadomska, z powodzeniem prowadząca w Łomży od 1991 r. Piekarnię i Cukiernię Okruszek. Założycielka w ubiegłym roku nie przespała nocy, pomagając pracownikom w wyprodukowaniu około 60 tysięcy pączków, ale na sen i w tym roku się nie zanosi, skoro ma się nadal tylu chętnych do spróbowania tłustoczwartkowego specjału. - Fajnie, że się nam, Polakom, taka smaczna tradycja ostała – odbiera telefon, odrywając się na chwilę od przygotowywania ciast i wydawania dyspozycji. - W różnych krajach różnie się z karnawałem kończy. A nasz polski pączek to jest coś innego, niż amerykański donuts made in USA.

Słodki pączek zamiast zabawy w karnawale
Pięć lat temu, także przed tłustym czwartkiem, zapytaliśmy prof. Zbigniewa Mikołejko, wybitnego religioznawcę, dlaczego raz  roku Polacy dostają kręćka na punkcie pączków, a niektórzy również faworków. - Polacy w tłusty czwartek wariują na punkcie pączka, bo to marna resztka, jedyny żywy akcent po karnawale, jakiego mało co faktycznie w naszym kraju doświadczyliśmy. To również zapowiedź formalnego chrześcijańskiego postu, którego Polacy i tak nie przestrzegają – odrzekł autor „Żywotów świętych poprawionych”. - Tradycja przetrwała od czasów, gdy chodziło się w zapusty. Słodkie pączki upowszechniły się później, lecz „zapustny” tłusty czwartek od setek lat otwierał ostatni tydzień karnawału. We współczesnej Polsce dla nielicznych ma to związek z wyjściem na bale karnawałowe, które coraz bardziej smętniały. Tłusty czwartek jest ostatnim przed Wielkim Postem i od wieków przypomina, że brzuch i podbrzusze będą musiały ustąpić przed głową. Upadła wesoła, hulaszcza tradycja wybierania się kuligiem szlachty czy chłopstwa oraz wzajemnych odwiedzin bliższych i dalszych sąsiadów. Przeminął agrarny tryb życia, z którym w dobie staropolskiej wiązało się chodzenie w zapusty, żeby najeść się do syta, jak najtłuściej.
Trudno sobie w drugiej połowie drugiej dekady XXI wieku wyobrazić to, co było oczywistym dla Polaków zwyczajem jeszcze w wieku XIX i XX, że można było objadać się pączkami z nadzieniem ze słoniny i boczku. Mówi przysłowie, że co kraj, to obyczaj. Czyżbyśmy więc żyli w innym kraju?

Mirosław R. Derewońko



 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0