poniedziałek, 20 listopada 2017 napisz DONOS@

Ciągłość

Oto co utraciliśmy: Narew od wieków tętniącą życiem człowieka i przyrody… Jeszcze po II wojnie światowej była żeglowna w dużej części, a do Łomży docierały potężne statki wycieczkowe, niczym z „Rejsu” Piwowskiego… Nad wodą kwitło życie gospodarcze i handlowe. Tratwy pod Łomżą to był zwyczajny widok. Transportowano dużo drewna, a smukłe sosny z Puszczy Kurpiowskiej chwalono jako świetne maszty do żaglowców. Różnorodność łodzi towarowych i statków rzecznych to egzotyczny, utracony świat: szkuty, galary, berlinki, dubasy, bajdaki, komięgi… o jednostkach turystycznych i sportowych nie wspominając. W którym momencie odwrócono się tyłem do rzek, redukując je do roli ścieku przemysłowego i śmietnika  miejskiego? Po jakich decyzjach zamarło odwieczne, bogate życie wodniackie, nawet sportowe ?.. Gdzie odruch obronny naszego Narodu w obronie Stoczni - za granicą podtrzymywanych dotacjami na czas kryzysu, a u nas oddawanych za bezcen obcym interesom ? Oto wyraźnie widać skutki utraty przez naród polski zbyt dużej ilości ludzi wykształconych: inteligencji. Ile jeszcze czasu potrzeba na uzupełnienie wojennej luki pokoleniowej ? Jak długo potrwa odtruwanie umysłów z okresu „demokracji” socjalistycznej, w obojętnym otoczeniu zwartego „kolektywu” przyuczonego do czekania „na gotowe”? Jak powrócić do społecznej aktywności gdy przefarbowane cwaniactwo na urzędach ustawowo zobowiązane do pomocy, raczej mnoży przeszkody ? Przykładem: powrót Łomży nad Narew i udrożnienie szlaków rzecznych. Źle wróżą pozorowane konsultacje, a jeśli rozmowy to z „wybrańcami” od interesów urzędniczych (prywatnych), co w efekcie prowadzi do niegospodarności. Daje do myślenia brak kontroli nad cyrkiem z „Bulwarami” i przyzwolenie na bezkarną serię kosztownych projektów produkowanych „do kosza”. Przeraża brak współdziałania instytucji i całościowego spojrzenia na rzekę z koniecznością ochrony krajobrazu kulturowego przed chaosem budowlanym i niszczeniem pradoliny Narwi - ekosystemu unikalnego w skali Europy. Niczego nie nauczyło zakłócanie naturalnych stosunków wodnych, czego jaskrawym przykładem sztandarowy projekt PRL:  socjalistyczny Kombinat Łąkowy Wizna, gdzie zmarnowano tzw. Bagno Ławki, kosztowną melioracją raj przyrodniczy i rezerwuar wodny zamieniając w martwy step. Dziś znowu najłatwiej wymyślać za biurkiem w W-wie „Szlak wodny… Batorego”, jako okazję do spotkań urzędniczych, w kompletnym oderwaniu od rzeczywistości. Jakby nie było zmian cywilizacyjnych i resztek dzikiej przyrody, której zazdroszczą nam w Europie. Stworzono stan zagrożenia dla unikalnej przyrody domaganiem się regularnej linii wycieczkowej statkami motorowymi i wyśmiewając dopuszczanie przez Dyrekcję Biebrzańskiego Parku Narodowego wyłączności turystyki kajakowej. Dlaczego pomysłodawcy „Szlaku Batorego” nie mówią o wykopaniu kanałów omijających wyjątkowe środowisko Biebrzy? Pewnie nas nie stać ? Ale stać na zamianę w ściek przemysłowy kolejnej dzikiej rzeki - unikalnej w skali światowej, ściągającej zachodnich turystów... Przypomnijmy nieprzyjazny turystyce sposób myślenia przy eksperymentach z Narwią w latach 70.- gdzie w 6  miejscach  zbudowano w poprzek rzeki betonowe progi: bez śluz - przekreślając kompletnie możliwość podróży motorówką pod prąd do Tykocina lub spływu tratwami do Łomży. Zmeliorowano szlak wodny, poprowadzono Narew prostym korytem (!), odcinając ją od pięknych i pożytecznych starorzeczy, które dawniej w naturalny sposób podczas powodzi przejmowały nadmiar wody. W rozumieniu urzędniczym sens wypraw krajoznawczych to chyba uchlać się - bo  po co turyście malowniczość okolicy ? Uparty turysta jest w stanie przeciągnąć 6 razy swój kajak i ekwipunek obok śmierdzących jazów, ale co z motorówką ? Pomijając przydatność tylu progów wodnych: dlaczego  nie mówi się o konieczności zbudowania małych śluz ?… Urzędnicy trują o „rozwoju turystyki” zamiast doprowadzić do realnego udrożnienia zatarasowanej rzeki - od progu betonowego w Strękowej Górze, gdzie kończy się żegluga łomżyńska… Na zdjęciach: tratwy flisackie i barki wypełnione towarem oraz Łazienki Jankowskiego na Przystani Wodnej w Łomży z pocz. XX w. oraz statek wycieczkowy Traugutt na fotografii Zbigniewa Ciborowskiego ok. 1960 r. w okolicach mostu w Piątnicy oraz medal pamiątkowy z 1927 r.( zb. Muzeum w Łomży) mało znanej a wciąż istniejącej Ligi Morskiej i Rzecznej.



 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0