Przejdź do treści Przejdź do menu
czwartek, 25 kwietnia 2024 napisz DONOS@

Przedwyborcza gorączka środowej sesji

Nawalanka słowna mogąca wypełnić niejedno wyborcze spotkanie miała miejsce podczas obrad środowej sesji Rady Miejskiej Łomży. Radny Kowalewski określił to „ringiem”, gdzie „kilku bokserów, a on jeden sam w narożniku”.

Za lekko ponad miesiąc łomżyniacy pójdą wybierać nowe władze samorządowe. Nie dziwi więc wyborcze napięcie dotykające lokalnych polityków i to, że najdrobniejsze pytanie czy gest interpretowane są przez pryzmat wyborczej układanki. Pogląd, że wybory powinny być co roku, bo nic jak wybory bardziej nie motywuje władzy do pracy, ma tę wadę, że mielibyśmy ciągły festiwal obietnic i przedwyborcze naparzanki.

Zanim radni przyjęli porządek obrad głos zabrał mieszkaniec, który z pretensją w głosie pytał prezydenta o brak trójki na liście dla swojej kandydatki. Przewodniczący Wiesław Grzymała szybko zainterweniował, że nie to miejsce, więc obywatel przeprosił i skończył. Nie tak sprawnie poszło przewodniczącemu z radnymi, którzy jak się okazało już w pierwszym merytorycznym punkcie ugrzęźli w słownej nawalance. Głos Wiesława Grzymały o powstrzymanie się i powrót do tematu kolejni mówcy kwitowali, że mają do tego prawo.

Wieża ciśnień
Prawie dwugodzinną „dyskusję” wyzwoliło pytanie o 100 tys. zł na wieżę ciśnień, zaproponowane przez prezydenta Mariusza Chrzanowskiego w autopoprawce. Dariusz Domasiewicz przypomniał, ze przed kilkoma laty były pomysły przywrócenie wieży do świetności, które upadły. Pytał czy wykonano analizę takiego przedsięwzięcia, ile trzeba w nią włożyć pieniędzy i czy budynek się nadaje. Dopytywał, czy została załatana dziura w dachu „żeby mogła dotrwać do tej rewitalizacji”. Prezydent Mariusz Chrzanowski chwalił się filharmonią, halą kultury, dworcem, i że z dużych inwestycji została tylko wieża ciśnień. „Szukamy środków na tę inwestycję, która na pewno będzie kosztowna” - stwierdził. Nie udawało się władzom miasta do tej pory dopisać wieży ciśnień do żadnego programu, ale dziś taką nadzieję widzą w funduszach szwajcarskich. Przyznają, że nie ma jeszcze szczegółowych zasad.

„Faktem jest, że do dzisiaj żaden wniosek nie został złożony” – zauważył Domasiewicz i dopytywał, czy został załatany dach.

Z pomocą prezydentowi przyszedł jego zastępca Piotr Serdyński. „Czy Pan kiedyś próbował te wizje wcielić w życie przez te lata, kiedy był Pan radnym – pytał. - Jeśli chodzi o naprawy dachu, jesienią zeszłego roku zostały wykonane prace, mające na celu zabezpieczenie elementów, które mogły stanowić potencjalne zagrożenie”. „Po złożeniu interpelacji żadne prace nie były wykonywane, ponieważ w moim przekonaniu, lepiej jest inwestować mając już konkretny projekt i ponosić koszty, aby już tą wieżę przebudować w sposób kompleksowy, niż ponosić nakłady, które możemy ponieść na prace remontowe przy szkołach niż na łatanie dachu w wieży.”

- Załatanie kawałka dachu, czy podłożenie blachy to nie jest inwestycja. Chodzi o zabezpieczenie budynku. Zwykłe gospodarskie podejście – ripostował Domasiewicz - a opozycja nie rządzi – przypomniał.

Łomża słabnące miasto 
Przy okazji  funduszy szwajcarskich pojawiło się (nie)ciekawe spostrzeżenie. Domasiewicz zwrócił uwagę, że do wspomnianych funduszy zakwalifikowano 139 miast średniej wielkości, a Łomża znalazła się na 52 miejscu jako miasto „obniżającego się potencjału, silnie powiększającego się niekorzystnego dystansu, umiarkowanie zła sytuacja społ. – gospodarcza”. „To kolejny dokument, który pokazuje, że miasto Łomża nie jest miastem które się rozwija” - stwierdził. 

- O takie zapisy zabiegają inne miasta – odpowiadał Chrzanowski powołując się na rozmowę z prezydentem Suwał, który żalił się, że nie mógł z tych funduszy skorzystać. Pani naczelnik precyzowała, że mamy postęp, ponieważ im wyżej tym gorsza sytuacja miasta, a Łomża spadła z 44 na 52 miejsce.

„Inwestycje możemy realizować jak pojawiają się środki” – precyzował prezydent. Wytykał Domasiewiczowi niepopieranie budżetów i Wieloletnich Prognoz Finansowych jako niechęć do inwestycji. Z kolei Domasiewicz przypomniał głosowania przeciw budżetowi jeszcze radnego Mariusza Chrzanowskiego sprzed 10 lat, kiedy prezydentem był Mieczysław Czerniawski. W planach inwestycyjnych była wówczas budowa centrum handlowo-komunikacyjnego, przebudowa ul.Wojska Polskiego od Polowej, Szosa do Mężenina, Browarna, Przykoszarowa, Meblowa, przygotowanie i uzbrojenie terenów inwestycyjnych, Domek Pastora, blok komunalny przy Kamiennej, hala sportowa 2LO, budynek szpitala zakaźnego - wyliczał – radny Chrzanowski głosował przeciw. W 2013 roku też był Pan przeciw. 

- Mamy prawo mieć swoje wizje, i to nie jest nic złego – tłumaczył i nie ma co się obrażać. Chrzanowski bronił się, że Domasiewicz nie zna specyfiki tamtego samorządu i relacji. Później dodawał, że i tak większość tych inwestycji została zrealizowana, ale z większym dofinansowaniem i ze zmianami.

Ring
Po „rozgrzewce”, czyli po wymianie zdań Chrzanowski – Domasiewicz radni prezydenccy przygotowani w zestawienia, podsumowania i pochwały zaczęli „uderzać” w Domasiewicza. Jak na spotkaniu wyborczym, gdzie złego słowa nie można powiedzieć na kandydata, a tylko chwalić. Radny Andrzej Grzymała odczytał listę inwestycji … a wśród nich i te, przeciwko którym jako radny głosował obecny prezydent, czyli filharmonii czy hala kultury. Poszczególni radni z grona prezydenckiego już nawet nie zwracali się do „Szanownej Rady” a wprost do Domasiewicza, na koniec zbierając oklaski od swoich. 

Jak się okazuje na środowe starcie przygotowywały się obie strony strony.

- Co roku zaciągane są kredyty na spłatę kredytu. Budżet jest więc tworzony na kredyt – przypomniał wypowiedź radnego Andrzeja Grzymały z 2013 roku Domasiewicz. - i ja się pod tym podpisuję – stwierdził. - W budżecie małą uwagę zwraca się na dochód, a utrzymać poziom dochodów będzie sztuką – kontynuował przypominanie historii wystąpień Grzymały.

Wzajemnie, tzn. grupa prezydencka z prezydentem vs Domasiewicz, wytykano sobie kto był przeciw czemu. Na ile ten obraz sesji Rady Miasta pokazuje mapę liderów zbliżających się wyborów przekonamy się już za lekko ponad miesiąc. 

Prezydent chwalił, że „mamy autobusy i rowery i miasto to nie kosztowało” (wg danych ratusza, do samego roweru miejskiego Łomża dokłada ponad 2 mln zł).   

Z kolei Domasiewicz mówił o zadłużeniu się przytaczając Wieloletnią Prognozę Finansową, wg której na koniec 2024 roku Łomża będzie miała prawie 200 mln zł długu.

- Mógłby dać Pan spokój temu zadłużeniu – wtrąciła Skarbnik Miasta. - Nie ma co mieszkańców straszyć tym zadłużeniem. Gdyby nie kredyty, to my przez ostatnie lata w ogóle nie mamy zdolności inwestycyjnej, ponieważ dochody miasta spadły – tłumaczyła Elżbieta Parzych.

- Po co nadużywać słowa straszy. Ja tylko przytaczam dane, które od Pani, Państwa otrzymuję... Jesteśmy w punkcie Wieloletniej Prognozy Finansowej i ja przytaczam dane - odpowiadał Domasiewicz. 

Kością rozbieżnych interpretacji była właściwie każda sprawa. Dla jednych kredyt służył inwestycjom, dla drugich po zrealizowaniu inwestycji powinien być spadek, a nie ciągły przyrost. Doszło do tego, że w pewnym momencie radny Wojtkowski wypominał  Domasiewiczowi, że mieszka w Łomży od niedawna. „Ja w latach 2010-2014 byłem przewodniczącym Rady Osiedla. Uczy Pan w szkole, do której moje dzieci chodziły. Po co Pan insynuuje? - odpowiadał Domasiewicz.

- Proszę Państwa radnych byśmy wrócili do sesji. To nie jest debata przedwyborcza – przypominał przewodniczący Wiesław Grzymała

- Taka nawałka, która nastąpiła na Pana Domasiewicza jest takim ringiem niesprawiedliwym, bo jest kilku bokserów, a on jeden sam w narożniku, którzy różnymi argumentami prywatno-wyborczymi próbują atakować – podsumował odejście od tematu radny Tadeusz Kowalewski. Stwierdził, że to co wielu radnych uprawia nadawałoby się na wiec wyborczy i przypomniał, że radny ma prawo wyrażać swoje poglądy.

- Bez względu na to kto będzie rządził, żeby jednak skoncentrować się na stronie dochodowej, bo mieszkańcy oczekują inwestycji typu droga chodnik,... Chcemy żyć komfortowo, ale do tego komfortowego życia to nam jeszcze potrzebne są dobrze płatne miejsca pracy... Dlaczego ludzie wyjeżdżają, jaki tu macie plan? - wtrącił radny Zbigniew Prosiński. - Nie byłoby zadłużania, gdyby były wpływy do budżetu i moglibyśmy robić to ze swojego budżetu – skwitował.

 

-  Jako skarbnik życzyłabym sobie, żebyśmy nie musieli tych kredytów brać, tylko mieć na wkład własny środki. Ale żeby tak się zadziało to niestety trzeba troszeczkę inną politykę, a od polityki nie jest skarbnik – przyznała Skarbnik i tłumaczyła radnym o ubytkach w dochodach. Przeprosiła przy tym za emocje i że „jest od pilnowania budżetu i żeby był na bezpiecznym poziomie”.

- Niepotrzebne są te przepychanki, udowadnianie komuś kto jest mądrzejszy, kto nie, kto ma większa wiedzę kto nie, bo po to jest rada, po to mamy wygłaszać swoje zdanie, żeby wypracować to co jest najkorzystniejsze – podsumował radny Wojciech Michalak. 

Ostatecznie Rada Miasta przyjęła zmiany w WPF, w tym 100 tys. zł na dokumentację dla wieży ciśnień.

 


 
 

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę