Przejdź do treści Przejdź do menu
czwartek, 25 kwietnia 2024 napisz DONOS@

15 lat owocnej prezesury pani Bożeny

Główne zdjęcie
Bożenna Stasiewicz

Bożenna Zenobia Stasiewicz zrezygnowała z funkcji prezesa Łomżyńskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. W roku 2001 była jedną z założycielek łomżyńskiego koła przy krajowym TOZ, które rychło zostało przekształcone w samodzielną jednostkę ŁTOnZ. Prezesem była przez 15 lat. Jej następczynią została Elżbieta Piasecka-Chamryk, od roku 2008 wiceprezes ŁTOnZ. Pani Bożenna zapowiada jednak, że w żadnym razie nie wycofa się z działalności w Towarzystwie, bo kocha zwierzęta całym sercem.

Wojciech Chamryk: Jak zaczęła się pani aktywność na rzecz pomagania zwierzętom? To efekt tego, że od dziecka lubiła pani psy lub koty, żyła pani w otoczeniu domowych pupili, dostrzegając przy tym niedolę bezdomnych zwierząt?

Bożenna Zenobia Stasiewicz: Tak do trzydziestego roku życia raczej nie byłam miłośniczką zwierząt. Pamiętam, jak mąż przyprowadził pieska do domu, to wymusiłam na nim, żeby oddał go z powrotem dlatego, że miałam dzieci i pracę taką niekoniecznie od godziny do godziny. Nie wiem więc, skąd się to wzięło, ale najpierw jeszcze w Kaliszu, a później po przeprowadzce do Łomży już zawsze miałam zwierzęta. Pierwszego przywiozłam z Kalisza, takiego małego, białego i ślicznego kundelka Pikusia, ale po dwóch latach nam go ukradli. Potem miałam cocker spaniela, później był springer spaniel, a kolejny Tipi, którego wzięliśmy z ulicy, praktycznie już umierającego z głodu, z dawnej Buczka, obecnie Długiej – odtąd zawsze w naszym domu były psy i koty, bo drugi mąż też kochał zwierzaki i tak już zostało do dziś. Psy brałam już wtedy ze schroniska, teraz też mam takie dwie suczki: Kropka jest już ze mną 10 lat, Pusia osiem i są to moje kochane dziewczyny. Zresztą często doświadczając z ludźmi złych momentów, a ze zwierzętami tylko dobrych, pokochałam je całym sercem, gdy niektórych ludzi to nawet nie lubię. 

W.C.: W Łomży nie było Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, ale w końcu udało się je stworzyć – była to inicjatywa miłośników zwierząt, w tym również pani?

B.Z.S.: Pani Bożena Jarząbek, poprzez wspólną znajomą, zwerbowała mnie do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które przekształciło się w Łomżyńskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami i tak to już zostało. W roku 2006 wybrano mnie na prezesa i powtarzało się to w kolejnych latach, ale teraz, ze względu na stan zdrowia, skończyło się moje prezesowanie. Ale są młodsi, na przykład żona pana, pani Elżbietka, przedsiębiorcza dziewczyna kochająca zwierzęta i naprawdę będzie doskonałym prezesem. 

W.C.: Pamiętam, że początki były bardzo trudne, ale z każdym kolejnym rokiem prowadzone przez Towarzystwo schronisko Arka rozwijało się, tak więc ma pani powody do satysfakcji?

B.Z.S.:  To było bardzo sympatyczne doświadczenie, nawet swego rodzaju przygoda. Przecież na początku walczyłyśmy z panią Bożeną o to schronisko, żeby zabrać je tym panom z ZOM-u. Chodziłyśmy tam przez jakiś krótki czas jako wolontariuszki i widziałyśmy tragedię zwierząt, ich zwłoki poniewierające się pod ogrodzeniem. Była też sytuacja, że weterynarz nie chciał przyjechać z Piątnicy do umierającego psa, a prosiłyśmy, żeby go uśpić, aby nie cierpiał – udało się dopiero po dzikiej awanturze. Były więc różne przygody, złe i dobre, na szczęście tych drugich z upływem lat było coraz więcej. W wywalczeniu opiekowania się tym schroniskiem pomogli nam państwo Gucwińscy (wieloletni dyrektorzy Ogrodu Zoologicznego we Wrocławiu, autorzy programu „Z kamerą wśród zwierząt” – red.) czy pani Hanka Bielicka – pisaliśmy z panią Bożeną listy wszędzie gdzie się dało i wywalczyłyśmy, po stoczeniu prawdziwej batalii, że bezdomne zwierzęta mają godne warunki. 

W.C.: Łomża dysponuje obecnie nowoczesnym, przyjaznym dla zwierząt schroniskiem, co jest efektem regularnej współpracy Towarzystwa z Urzędem Miasta oraz zaangażowania miłośników zwierząt?

B.Z.S.: Była u mnie koleżanka z Kalisza i oprowadzałam ją po schronisku. I w pewnym momencie zwróciła się do mnie: Bożenna, to nie może być schronisko, bo tu wszystkie psy mają radosne, uśmiechnięte mordki! Nie tak jak w innych, pokazywanych w telewizji, że to jest krzyk rozpaczy tych zwierząt, a one tutaj cieszą się, machają ogonkami. Odpowiedziałam: Zosia, to jest możliwe, bo my tu wszyscy kochamy zwierzęta, nawet w czasie spotkań czy zebrań Towarzystwa każda z nas opowiada o swoich pupilach. Do tego dużo jest psów biegających wolno, bo na zmianę są wypuszczane z boksów, nie siedzą ciągle w zamknięciu. Ale to wszystko dzieje się dzięki pracy pani Bożeny, pani Grażyny Wiaksy czy teraz pana Zbyszka Grabowskiego, bo to ludzie, którzy naprawdę kochają zwierzaki, a do tego potrafią przyciągnąć wolontariuszy, zorganizować jakąś akcję pomocy, tak jak ostatnio. Dlatego to schronisko kwitnie, a poza tym nie jest nastawione na zysk, tak jak niektóre – tu pieniądze są przeznaczane na karmę, na godziwe warunki bytowe psów. 

_MG_6475.jpg

W.C.: W pani życiu zakończył się właśnie pewien etap, ale z Towarzystwa w żadnym razie pani się nie wypisuje, będzie pani wspierać koleżanki dobrą radą, swym doświadczeniem?

B.Z.S.: One wszystkie są tak mądre, tak doświadczone, że niczego takiego nie będą raczej potrzebować. Chyba, że będą chciały się ze mną spotkać, pogadać o naszych kochanych zwierzakach, tak jak do tej pory. Zresztą przez te wszystkie lata miałam do nich pełne zaufanie, nie ingerowałam, nie interweniowałam, bo nie było takiej potrzeby. Oczywiście pani Bożena dzwoniła, radziła się co zrobić w takiej czy innej kwestii, więc oczywiście przekazywałam swoje zdanie. Z członkostwa oczywiście nie zrezygnuję, bo Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami to mój żywioł i jeśli będę mogła, a będzie taka potrzeba, to na pewno pomogę. 

Wojciech Chamryk

 

Foto: Bożenna Stasiewicz
Foto:

 
 

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę