Przejdź do treści Przejdź do menu
poniedziałek, 05 grudnia 2022 napisz DONOS@

Przyroda sprawniejsza niż system

Czytelnik 4lomza.pl około dwa tygodnie temu spacerował w okolicach Starej Łomży nad Rzeką i zauważył, o czym pisze w mailu do redakcji, że "w przydrożnym rowie przy nowej, pięknej drodze leżała zabita sarna. Nie wiem, czy potrącona przez samochód, czy może zagryziona przez wilki, o których ostatnio tak głośno. Zgłosiłem ten fakt na Policję, a miły funkcjonariusz oddzwonił do mnie i poinformował, że przekazał moje zgłoszenie do Urzędu Gminy Łomża i oni usuną padniętą sarnę, ponieważ jest to ich rejon i do nich ten obowiązek należy". Po 2 tygodniach truchło leżało w rowie.

Skąd to przekonanie Czytelnika 4lomza.pl, wytłumaczył w dalszej części maila. "Dzisiaj, tj. 17. 12. 2020 r., wybrałem się ponownie na spacer w okolice góry Królowej Bony. Ku mojemu zaskoczeniu, padnięta sarna, a raczej jej resztki (w załączeniu zdjęcia) leżały w tym samym miejscu, które wskazałem telefonicznie funkcjonariuszowi Policji przed dwoma tygodniami. Mam w takim razie pytanie do odpowiednich służb: co należy zrobić w wypadku znalezienia martwego bądź rannego, dzikiego lub domowego zwierzęcia? Czy postąpiłem słusznie, zgłaszając sprawę na Policję?". Ba...

Około faktów co do przebiegu zdarzeń 
Jeden mail, ale rodzi się cała seria pytań, aby zrozumieć mechanizm usuwania martwych zwierząt z miejsc, gdzie nie powinny znajdować się ich szczątki.
Czytelnik telefonicznie wyjaśnia, że martwa sarna leżała na odcinku drogi do Siemienia Nadrzecznego: między Górą Królowej Bony a drogą w prawo do Zosina, jak jedzie się z Łomży, po prawej stronie i w pobliżu, ok. 20 metrów, zatoki na 2 samochody. W sobotę lub niedzielę, 5. lub 6. grudnia (daty ani dnia nie pamięta) po godzinie około 15. wrócił do domu i znalazł w Internecie numer do dzielnicowego. Odbierający telefon mężczyzna wyjaśnił, że teraz jest inny dzielnicowy, lecz zgłoszenie przyjął i za około pół godziny oddzwonił. - Mówił mi, że poinformował oficera dyżurnego Komendy Miejskiej Policji w Łomży - rekonstruuje faktografię w czasie sprzed około dwóch weekendów Czytelnik.
W piątek, 18. grudnia, w rozmowie telefonicznej Czytelnik portalu zapewnił nas, że usłyszał od policjanta, dyżurującego pod numerem dzielnicowego Gminy Łomża, o przekazaniu informacji o martwej sarnie do Urzędu Gminy Łomża.

- Nie miałem takiego zgłoszenia o martwej sarnie - informuje Bartosz Wiktorzak, zajmujący się w Gminie Łomża, m.in., sprawami padłych zwierząt. Tłumaczy, że w czasie kilku tygodni nie był na urlopie, więc o zgłoszeniu musiałby osobiście wiedzieć. Nawet jeśli pracuje w terenie, to znajduje na biurku kartkę z informacjami o nowych przypadkach. Rozmawiał z urzędnikami odbierającymi telefony i żaden nie potwierdził, aby Policja czy ktoś inny zgłaszał w grudniu padłą sarnę nad rzeką. Zdarzały się w tym roku różne padłe zwierzęta: inna sarna, łoś czy bocian, ale nie w grudniu 2020. 

Między miastem, gminą a powiatem 
Urszula Brulińska (Zespół Komunikacji Społecznej Komendy Miejskiej Policji w Łomży) twierdzi, że faktycznie w sobotę 2 tygodnie temu dzielnicowy Gminy Łomża, sierżant Kamil Sienicki, przyjął zgłoszenie od mieszkańca, lecz oddzwonił z informacją o przekazaniu zgłoszenia o sarnie oficerowi dyżurnemu KMP. Starsza inspektor nie sądzi, by dzielnicowy cokolwiek przekazał do nieczynnego w sobotę i niedzielę Urzędu Gminy, jednak w piątek wieczorem nie planuje tego weryfikować, gdyż w piątek dzielnicowy Sienicki jest po służbie, jako pracownik ma prawo do odpoczynku.

Natomiast co do wydarzenia sprzed Mikołajków, pojawia się świeży trop: oficer dyżurny Policji zawiadomił o martwej sarnie Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego w Starostwie Powiatowym. - Każde zgłoszenie przekazujemy odpowiednim służbom, uprawnionym do sprawdzenia sytuacji i działania - potwierdza Bogusław Popkowski, p.o. kierownika, koordynujący działalność PCZK w powiecie łomżyńskim (miasto Łomża ma swoje MCZK). Według niego, służby Zarządu Dróg Powiatowych - a taką jest droga do Siemienia wzdłuż Narwi - "prawdopodobnie przejrzały wskazany teren i padłej sarny nie znalazły". - Nie wiemy, w czyim pasie drogowym, gminy czy powiatu leży sarna albo czy na posesji - mówi koordynator Popkowski z PCZK. - Szkopuł w tym, że w dni wolne i wieczorami nie mamy kogo wysłać w teren... - dodaje, że wtedy urzędnicy dyżurują z domu. Obiecuje, że  rano w sobotę pracownicy PZD ponownie wyruszą na poszukiwania sarny, której ubywa z dnia na dzień.

Zależnie od właściciela terenu z padłą sarną, na zlecenie truchło usunie firma odbioru zwierząt. Jak na razie moc przyrody okazuje się sprawniejsza w utylizacji martwych stworzeń. - Dzięki stołówce zimą na świeżym powietrzu, jaką mają nad rzeką wilki i lisy w nocy, zaś kruki, bieliki, myszołowy i bezpańskie psy za dnia, odbywa się odwieczna wymiana materii w naturze - podsumowuje Mariusz Sachmaciński, ceniony przyrodnik i dyrektor Łomżyńskiego Parku Krajobrazowego Doliny Narwi.    

Mirosław R. Derewońko 


 
 

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę