sobota, 16 grudnia 2017 napisz DONOS@
171215122325.gif

Klub Seniora MOPS w Łomży świętuje śpiewem i tańcem 25-lecie

Prowadziła 25 lat Klub Seniora w Łomży, a teraz sama doczekała emerytury. - I cieszę się z tego, ja po prostu kocham ten stan! – opowiadała o ćwierćwieczu kierownik Halina Zając w pięknej letniej sukience w kwiaty podczas jubileuszu w Restauracji Swojskie Jadło, na którym pojawiło się około 200 gości, również z Piątnicy, Nowogrodu, Kolna i Grajewa. - Jak patrzę z perspektywy czasu, to... życie leci jak z płatka - pstryknęła zawadiacko palcami, przypominając początki Klubu Seniora za prezydentury Marka Przeździeckiego i dyrektorowania Janiny Picewicz – Znosko, obecnej na sali. - Mieliśmy za zadanie skupić emerytów w jednym miejscu, żeby zapewnić im śniadania i obiady. A jak nie byli głodni i meli dach nad sobą, poczuli potrzeby wyższego rzędu: rozmowy i dyskoteki.

Dziarski i żwawy 13-osobowy chór Senior Vita urozmaicał sympatyczną uroczystość w elegancko udekorowanej restauracji piosenkami: o przemijaniu lat i pięknie rodzinnego miasta. Niektórzy całe życie przepędzili na nauce, pracy, wychowywaniu dzieci i działalności społecznej. Wśród słuchaczy byli, m.in., biskup Tadeusz Bronakowski i prezydent Łomży Mariusz Chrzanowski oraz dyrektorzy kilku instytucji, w różny sposób współpracujących z Klubem Seniora: wicedyrektor Anna Fabin z MOPS, Małgorzata Macieboch z ŚDS i inspektor Grażyna Czajkowska z Rady Seniorów i Centrum Współdziałania Społecznego. Śpiewaczki i śpiewacy upominali swych 60-, 70- czy 80-kilkuletnich rówieśników, żeby nie narzekali i nie stękali: od tego kłopotów nie ubywa, a szybciej się grzybieje. Halina Czartoryjska w wierszu, do złudzenia przypominającym lekką ręką pisaną przemowę, ciepło zachęcała uczestników do uśmiechu i hucznej zabawy, „bo kolejne świętowanie możemy oglądać z nieba...”. Wielu z gości na sali pamiętało łomżyński zespół folklorytyczny Maryna jeszcze z lat 70.

Założona wcześniej Maryna działała przy Klubie Seniora, kiedy ten powstał w 1992, a prowadzona była przez małżeństwo, zafascynowane Kurpiowszczyzną: Halinę i Henryka Witkowskich, których córka Danuta dzielnie akompaniowała chórowi na akordeonie. Spotkania ze śpiewem i muzyką w Klubie Seniora odbywały się przez lata w środy, z czasem doszły do nich spotkania z książkami, za co odpowiadała Anna Kamińska, prowadząca w poniedziałki biblioterapię. We wtorki i czwartki starsze panie i starsi panowie chwytali za kredki i pędzle oraz nożyczki, tworząc obrazki, wycinanki i dekoracje na rozmaite święta, jakich pełno w kalendarzu: walentynki, Dzień Kobiet, Wielkanoc, Dzień Matki i Ojca, Dzień Seniora, wigilia z nieodłącznym przyjacielem Klubu Seniora księdzem Marianem Mieczkowskim oraz sylwester. Potańcówki, dancingi i dyskoteki były tłumnie oblegane, że można by ściany placówki na parterze bloku przy ul,. Marii Skłodowskiej – Curie porozsuwać. A kiedy w piątek na próbach pojawiały się między staruszkami rozterki i sprzeczki, Jerzy Sęk chwytał za swój akordeon, ażeby zmartwieni czy zwaśnieni ruszyli do tańca, gdyż muzyka łagodzi obyczaje. Wśród podziękowań kierownik Halina Zając wymieniła prowadzące warsztaty plastyczne: Edytę Grzymałę i Martę Kopeć, objaśniającą podczas prezentacji archiwalnych zdjęć meandry dziejów. - Ja przez to ćwierćwiecze nie miałam zatrucia ani epidemii – chwaliła ogromną i solidną pracę pań kucharek ich kierowniczka. O relacjach z seniorkami i seniorami zażartowała: - Czasami ja swoje zdanie miałam, czasami oni mieli swoje. Doczekałam emerytury z seniorami i też jestem seniorką.

Mirosław R. Derewońko

Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0