wtorek, 12 grudnia 2017 napisz DONOS@

Majka - gwiazda piosenki familijnej uczy tolerancji w Polsce

Od siedmiu lat nie je mięsa, ma dobrą kondycję i ładną figurę, potrafi nawiązać kontakt aż z trzema pokoleniami słuchaczy. Potrafiła zbudować repertuar mądrych piosenek dla dzieci, ich mam i babć. - Czuję się bardzo odpowiedzialna za to, co mówię i śpiewam, za to, co robię na scenie. Trochę jak pedagog, który także musi być odpowiedzialny za swoje słowa i zachowanie, jeśli chce dawać sobą przykład i wymagać od uczniów i wychowanków uczciwości i kultury – wyznaje Majka Jeżowska, której występ na Starym Rynku w sobotni wieczór zgromadził kilkadziesiąt osób. Publiczność znała utwory Majki, lubianej za pogodny styl od startu do kariery „piosenkarki familijnej”, jak woli siebie nazywać. W Polsce jest patronką czterech przedszkoli, o czym mówi Mirosławowi R. Derewońko.

Majka Jeżowska podpisująca płyty i plakaty
Majka Jeżowska podpisująca płyty i plakaty

Czy czuje się wychowawczynią kolejnych pokoleń Polaków...? Jej piosenka w 1981 r. na festiwalu w Opolu wzbudziła ostre reakcje środowiska muzycznego: jak można w kraju, gdzie w sklepach na półkach jest ocet, a mięso i czekolada długo będą na kartki, śpiewać: „Od rana mam dobry humor, do przechodniów na ulicy śmieję się...”.  Uśmiech, życzliwość i szacunek dla ludzi o odmiennym kolorze skóry, języku czy poglądach na życie i świat, to nadal wielkie zadanie dla narodu polskiego. Wtedy autor Andrzej Kuryło musiał usprawiedliwić się, że pisał optymistycznie, nie propagandowo.

„Od stóp po czubek głowy byłabym czekoladowa”
- Od początku zamawiałam teksty u najlepszych autorów na konkretne tematy, ponieważ chciałam zbudować repertuar mądrych piosenek dla dzieci – opowiada po koncercie w Galerii Pod Arkadami artystka, która za rok będzie świętować 40 lat pracy artystycznej. W dużej mierze poświęciła czas,  talent i pomysłowość kształtowaniu wrażliwości najmłodszych, aby umieli być otwarci na drugiego człowieka. Wydała kilkanaście płyt i sprawdza się zamiar i ambicja, żeby piosenki przetrwały kilka  pokoleń. - Moje piosenki są zawsze na konkretny temat, zawsze są o czymś, nie mogą być banalne ani infantylne – mówi poważnie kompozytorka i wykonawczyni piosenki pt. „Kolorowe dzieci” ze słowami Jerzego Bielunasa: „Gdyby moja mama pochodziła z Wysp Bahama, to od stóp po czubek głowy byłabym czekoladowa...”. Na koncercie w Hali Expo w Warszawie w 2003 r. otrzymała tytuł Ambasadora Dobrej Woli UNICEF, agendy Organizacji Narodów Zjednoczonych na rzecz dzieci. - Mówię w niej głównie o tolerancji, bo zawsze zależało mi, by Polska była tolerancyjnym krajem na inność, na przykład, biorącą się z rasy, choroby genetycznej albo po wypadku – tłumaczy motywy. - Dzieci bywają niekiedy okrutne, ze względu na inny wygląd, mowę czy zachowanie koleżanki lub kolegi. Jeśli rodzice i nauczyciele nie zwracają malcom uwagi, nie wytłumaczą takich odmienności, to z dzieci wyrastają bezduszne potwory bez serca... Jednak początkowo byłam zwykłą nastolatką.
Zwykłą, czyli...? - Śpiewałam o miłości – odpowiada z czarującym uśmiechem Majka Jeżowska. - Jak zostałam mamą, zapragnęłam nagrać piosenkę dla synka. Tak w repertuarze znalazła się w 1984 r. piosenka z tekstem Agnieszki Osieckiej „A ja wolę moją mamę, co ma włosy jak atrament”. Piszą dla mnie teksty familijne, m.in., Jacek Cygan i Jacek Skubikowski. Pozytywna energia się udziela.

„Kapelusze mają duszę” z Hanką Bielicką
- Łomża? Nie chcę zmyślać, to dla mnie miasto przejazdowe, lecz i koncertowe, w latach 90. byłam na Muszli z Latem z Radiem, w październiku 2016 zaprosiła mnie Fundacja Leonardo – odpowiada Majka na pytanie o miasto nad Narwią. Stąd pochodzi Hanka Bielicka (1915 – 2006).  - To Królowa Kapeluszy, więc zaprosiłam Panią Hankę do teledysku „Kapelusze mają duszę” - wspomina Damę w Kapeluszu z nagrania w 2003 r. - Chętnie się zgodziła, komunikatywna, nie stwarzała dystansu...  Na święta ukaże się płyta „Filmowa Majka symfonicznie” z piosenkami z amerykańskich filmów familijnych. Trzeba do zaśpiewania rozległej skali i musicalowej sprawności pokonywania fraz, np. jak Barbara Streisand. Zwieńczenie czterech dekad pracy w studio i na scenie to efekt współpracy z Tadeuszem Mieczkowskim (dźwięk) i Tomaszem Filipczakiem (aranżacja). - Kilkanaście lat byłam w Stanach, tam ludzi z nizin, dochodzących do sławy, podziwia się i szanuje, że im się udało, mają talent i umiejętności – wspomina lata '81 - '93. - Kwestia wychowania. W Polsce patrzą na takiego podejrzliwie. Jak mu się powodzi, podejrzewają, że ukradł, i chcą, by miał gorzej. Narodowa wada.     
„Przecież liczy się kolor serca, ile ciepłych barw mieszka w nim” - pamiętny hymn WOŚP z 1993 r. to dzieło Majki, radzącej nie poddawać się niepogodzie, chandrze, beznadziei, gdy „los uwziął się”. Los Marii sprzyja, odkąd 57 lat temu rodziła się w Nowym Sączu. Kowalem losu każdy bywa sam. 

„Chodzę na siłownię, dbam o siebie i kondycję”
- Mnie energia  publiczności w każdym wieku też się udziela – przyznaje artystka, mająca w swym dorobku hity evergreeny, jak „Najpiękniejsza w klasie bez dwóch zdań”, i filigranowe kompozycje, zachwycające tykającym pozytywkami konceptem muzycznym, jak „Laleczka z saskiej porcelany”. - To wzajemna wymiana: mam w zespole młodych ludzi, z młodymi ludźmi się przyjaźnię, znajduję z nimi wspólny język, dużo łatwiej niż z rówieśnikami – opowiada artystka optymistka. - Niestety, wielu starszych patrzy na świat ponuro, ze śmiertelną powagą. Ja chodzę na siłownię, dbam o siebie i kondycję. Ćwiczę, nie do maratonu. Po prostu, jestem aktywna zawodowo i fizycznie. Ważne jest skorzystać z wolności: myśli, zachowania z klasą, kulturalnych spotkań, podróży, ciekawości ludzi. Ważna jest przyzwoitość i otwartość, żeby nie gniewać się na świat, nie uciec w samotność. Kiedy się zamykamy, zaczynamy się starzeć. Starość i młodość to stan umysłu. Jeśli jest chęć przygody, to pojawi się światło, które jest potrzebne każdemu do życia. Jak w piosence „Marzenia się spełniają”.

Mirosław R. Derewońko


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0