sobota, 16 grudnia 2017 napisz DONOS@
171215122325.gif

Polityczna bitwa o cenę śmieci

Prezydent Mariusz Chrzanowski (PiS) dwa razy w grudniu przegrał w Radzie Miasta bój o podwyżkę opłat za śmieci. Dwa tygodnie temu radni zdecydowaną większością głosów, przy tylko 6 „za”, odrzucili przygotowany przez niego projekt uchwały wprowadzający od lutego wzrost stawek nawet o 50%, a w środę nie zgodzili się na ponowne procedowanie nad tylko nieco zmienionym projektem. Tym razem prezydenta poparło już 11 radnych, ale i tak było to o jednego za mało, aby mógł wygrać. W miejską dyskusję o gospodarce śmieciowej włączył się także poseł Lech Kołakowski (PiS), przy czym on opowiedział się przeciwko wprowadzaniu kolejnej podwyżki opłat. - Pomóżcie tym biednym mieszkańcom, którym często brakuje 100, 200 czy 500 zł do kolejnej wypłaty czy zasiłku – apelował do prezydenta i radnych. Wystąpienie posła Kołakowskiego wzburzyło prezydenta, który skomentował, że było to „trochę, jak na wiecu wyborczym”, a jego zastępca dodawał, że miało „populistyczny wydźwięk”.

Sesja Rady Miasta, fot. archiwum
Sesja Rady Miasta, fot. archiwum

Prezydent Chrzanowski, na którego wniosek przed rokiem radni podnieśli opłaty za śmieci o 20%, teraz propozycje podwyżki od 25% do 45% tłumaczy wzrostem kosztów zbierania i transportu odpadów z Łomży na wysypisko w Czartorii, wzrostem ilości odpadów, ale także wzrostem kosztów zagospodarowania odpadów w tym zakładzie i koniecznymi inwestycjami, które muszą być sfinansowane przez miejską spółkę. Zgodnie ze Statutem Miasta Łomży wnioski o zmianę lub uchylenie przyjętej wcześniej uchwały mogą być rozpatrywane dopiero po upływie 6 miesięcy od dnia jej podjęcia, a od odrzucenia poprzedniej propozycji podwyżki minęło tylko dwa tygodnie. Statut pozwala na wcześniejsze obradowanie, ale po uzyskaniu zgody Rady Miasta. I o to Mariusz Chrzanowski prosił w środę radnych. W przesłanym kilka dni wcześniej wniosku przekonywał, że utrzymanie opłat na dotychczasowym poziomie powoduje deficyt środków finansowych w systemie gospodarowania odpadami komunalnymi w kwocie około 1 mln 570 tys. złotych w skali roku. 
- Regionalne Izby Obrachunkowe stoją na stanowisku, że koszty gospodarki odpadami nie mogą być finansowane, nawet częściowo, z budżetu miasta – przekonuje radnych. - Skutkiem braku zbilansowania dochodów i wydatków systemu jest brak możliwości zawarcia umowy na zbieranie i transport odpadów. 
- Jeśli nie podejmiecie uchwały, ja nie będę mógł rozstrzygnąć przetargu. Wszyscy wiemy, jakie konsekwencje grożą miastu – mówił w środę radnym Chrzanowski. - Apeluję o rozsądek i odpowiedzialność za miasto.
Na ostatnią w tym roku sesję Rady Miasta Łomża przyszedł poseł Lech Kołakowski. Tłumaczył, że  nie po to, „aby atakować prezydenta”, ale „koncyliacyjnie” i w interesie „biednych mieszkańców Łomży”. 
- Pomóżcie tym biednym mieszkańcom, którym często brakuje 100, 200 czy 500 zł do kolejnej wypłaty czy zasiłku – apelował do prezydenta i radnych prosząc „o bardzo odpowiedzialną decyzję” i niepodnoszenie obciążeń. - Samymi podwyżkami tego problemu się nie rozwiąże.  
Wystąpienie posła wzburzyło prezydenta Chrzanowskiego, który skomentował, że „było to bardzo ładne wystąpienie, trochę jak na wiecu wyborczym”, a wiceprezydent Andrzej Garlicki dodawał, że miało „populistyczny wydźwięk”. Prezydent i wiceprezydent przekonywali, że innej drogi dziś nie ma, że musi być podwyżka, bo zgodnie z prawem nie można zlecić wywozu z wolnej ręki MPGKiM, ani miejskiej spółce ZGO choć - co potwierdzał Garlicki – byłoby tańsze niż po cenach uzyskanych z przetargu, ale wprowadzeni tego w życie będzie możliwe dopiero za dwa lata. 
- Od 1. stycznia 2017 roku nie mamy zapewnionego odbioru śmieci – mówił Garlicki, podkreślając, że proponowana podwyżka jest po to, aby można było podpisać umowę z firmą, która zaproponowała najniższą w drugim już przetargu cenę. - Jest możliwe awaryjnie zlecenie, ale tylko krótkotrwała, a w trzecim przetargu ceny zapewne będą jeszcze wyższe, bo trzeba będzie uwzględnić oddzielny  odbiór popiołów – dodawał.
- Aby wprowadzić taki punkt pod obrady Rady Miasta wymagane jest poparcie większości ustawowego składu, czyli 12 radnych. Zawsze tak było – mówił przed sesją Wiesław Grzymała, przewodniczący RM Łomży. I to on, gdy doszło do głosowania nad  prezydenckim wnioskiem o wprowadzenie do porządku obrad punktu dotyczącego podjęcia uchwały w sprawie ustalenia cen za śmieci, odczytując wyniki głosowania: 11 „za”, 9 „przeciw”, 3 głosy wstrzymujące się, ogłosił, iż „punkt nie został wprowadzony”. 
Jak się okazało, przeciwko wprowadzeniu zaproponowanego przez prezydenta Chrzanowskiego punktu zagłosowało, m.in., dwoje radnych PiS: Marianna Jóskowiak i Jan Olszewski, a przewodniczący klubu PiS Janusz Mieczkowski wstrzymał się od głosu. To ci radni zdecydowali, że prezydent Chrzanowski ponownie przegrał głosowanie w sprawie podwyżki opłat za śmieci. 

Prezydent proponował podwyżki od 25% do 45%
W przypadku zabudowy jednorodzinnej gospodarstwa składające się z 2 i więcej osób za śmieci niesegregowane, które teraz płacą 41 zł, od lutego miałyby płacić 58 zł miesięcznie (w poprzedniej wersji było 60 zł). Odpady segregowane, które dziś kosztują 31 zł miały wzrosnąć do 39 zł (w poprzedniej wersji było 40 zł). W przypadku gospodarstw jednoosobowych ich opłata za śmieci segregowane miała wzrosnąć z 19 zł do 24 zł miesięcznie (w poprzedniej wersji uchwały było do 23 zł).
Podobne podwyżki opłat miały dostać także mieszkańcy bloków. Standardowa cena za śmieci od gospodarstwa za odpady niesegregowane wzrosnąć miała z 24 zł na 35 zł miesięcznie (poprzednie wersja prezydenta zakładała wzrost do 36 zł), a za śmieci segregowane z 18 zł na 24 zł. W przypadku gospodarstw jednoosobowych opłata miała być wyższa o 4 zł z 11 zł na 15 zł miesięcznie (wcześniej prezydent chciał podnieść do 14 zł).



 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0