Jakać - Borki kilometr drogi powiatowej za 870 000 zł
Sołtys Krzysztof Mieczkowski (lat 32) przechadza się właśnie oddaną do użytku drogą powiatową w swojej rodzinnej wsi Jakać – Borki niedaleko Śniadowa, gdzie sołtysem jest już drugą kadencję. Nie musi około 80 mieszkańcom z 14 dość zamożnych gospodarstw ręki ściskać ani plakatów ze swoim portretem wieszać po płotach. - Przede mną w ogóle nie było sołtysa przez kadencję, bo nikt nie chciał kandydować, bo każdy miał tu co robić na gospodarstwie – tłumaczy, idąc 990-metrową nitką solidnego asfaltu z ok. dwudziestoma rolnikami, urzędnikami i samorządowcami w kierunku pobliskiej posesji, gdzie jego żona Małgosia częstuje wafelkami uczestników przecinania wstęgi. - Należała się nam porządna droga, bo każdy z gospodarzy ma dużo sprzętu i dużo krów mlecznych.


Krzysztof Mieczkowski - który ma żonę, dwóch synów, 100 krów dojnych i mlecznych, a do tego aż 80 hektarów pod uprawę traw i kukurydzy, w tym 50 własnych - nieoficjalnie świętuje prawie 10-lecie małżeństwa. Kilometrowa droga przez Jakać – Borki, z przedłużeniem ok. 1,5-kilometrową grysówko-smołówką do wsi Szabły Stare, stanowi więc jakby prezent jubileuszowy. Jednak historia inwestycji ma korzenie zupełnie inne, niż miłość i wierność, o czym opowiadał starosta łomżyński Lech Marek Szabłowski. Dwa lata temu w lipcu przez powiat przeszła trąba powietrzna, z powodu której ucierpiało kilka wsi w gm. Śniadowo i jedyna droga powiatowa. - Zaraz po tym wystąpiłem do wojewody podlaskiego o powołanie komisji, która oceniłaby skalę zniszczeń, abyśmy mogli się ubiegać o fundusze klęskowe z ministerstwa – wspomina starosta. - Udało się, dzięki czemu można było podzielić ważną inwestycję na trzy etapy: w roku 2013 zbudowaliśmy drogę Szabły Młode – Szabły Stare, teraz mamy drogę w Jakaci – Borki, a w 2015 planujemy od drogi wojewódzkiej 667 do Jakaci Dwornej i Szabłów Mlodych. Koszt tych 990 metrów drogi powiatowej w Jakaci - Borki wyniósł ok. 870 tys. zł, z czego 600 000 zł pochodzi z rezerwy ministerialnej na usuwanie skutków klęsk żywiołowych. Wykonawcą głównych robót drogowych była firma Makbud z Łomży, oddział spółki akcyjnej Unibep z Bielska Podlaskiego. Codziennie pomocą służył Urząd Gminy Śniadowo, zwłaszcza przy wykupach gruntów i innych pracach, na przykład, związanych z odwodnieniem.
„Zaliczka” wojewody na kolejny etap budowy
Kiedy stoimy przy zadbanej posesji sołtysa z utwardzonym podwórcem i pomalowanym parkanem, zwracają uwagę kratki kanalizacji deszczowej, do których przywykli mieszkańcy miast, i wyłożone z bloków betonowych rynsztoki, odprowadzające wodę z dużo wyżej położonych pól. Nie obrosły jeszcze trawą wysokie na jakieś pół metra skarpy między drogą a ogrodzeniami zabudowań, gdzie prowadzi szeroki chodnik. Kiedy wicewojewoda podlaski Wojciech Dzierzgowski wręczał staroście symboliczny czek na „klęskowe” 600 tys. zł, Lech M. Szabłowski skomentował to jako „zaliczkę na kolejny etap budowy drogi”. Wójt Śniadowa Rafał Pstrągowski podziękował wszystkim, którzy zaangażowali się w budowę, m. in., Zarządowi Dróg Powiatowych. Modlitwę o bezpieczeństwo na tym szlaku poprowadził i poświęcenia szlaku dokonał proboszcz śniadowski ks. Tomasz Wilga. Po przecięciu wstęgi w rozmowach przewijało się jak lejtmotyw pobożne życzenie, aby nowo oddana droga służyła ludziom jak najdłużej, żeby była trwała i bezpieczna. - U nas w Jakaci praktycznie w każdym gospodarstwie są wnuczki, rodzice i dziadkowie – cieszy się sołtys. - Długo będzie służyć. Tylko szkoda, że opłacalność mleka spadła w ciągu pół roku ze złoty osiemdziesiąt na 1 zł 50 gr...
Mirosław R. Derewońko