wtorek, 16 października 2018 napisz DONOS@
180924102637.png
181008123620.png
181001100146.png
181012054326.gif
181011100540.png
181006032236.gif

Starszy wachtowy Zabielski z Pogorii powrócił do Łomży

- Najwięcej strachu się najadłem, kiedy spadałem z kilkunastometrowego masztu na Pogorii, bo to było jak skok z wieżowca! – opowiada z przejęciem Mateusz Zabielski (lat 15), uczeń Publicznego Gimnazjum nr 2 w Łomży, który w nagrodę za służbę wolontariusza Grupy Ratowniczej Nadzieja popłynął jachtem z 30 kolegami z Polski w prawie półtoramiesięczny rejs morski ze Świnoujścia do Genui we Włoszech. - Miałem duszę na ramieniu, a w myślach pisałem już testament...

Mateusz Zabielski
Mateusz Zabielski
Tata Mariusz Zabielski
Tata Mariusz Zabielski
Mateusz Zabielski z wiceprezydent Łomży Mirosławą Kluczek
Mateusz Zabielski z wiceprezydent Łomży Mirosławą Kluczek
Mateusz Zabielski w Kartaginie
Mateusz Zabielski w Kartaginie
Mateusz Zabielski w Kartaginie
Mateusz Zabielski w Kartaginie
Mateusz Zabielski w Kartaginie
Mateusz Zabielski w Kartaginie

Testament dzielnego 15-latka jednak nie powstał, albowiem śmiałek z Łomży - który miał przed rejsem lęk wysokości - zatrzymał się dzięki tzw. szelkom i podpinanym do lin na rejach „wąsom”. Groźniejsza dla uczestnika wyprawy okazała się bezwzględna choroba morska, jaka przez cztery dni wykańczała podróżnika Fundacji „Szkoła pod żaglami Krzysztofa Baranowskiego”. Osłabiony i wycieńczony, marzył o tym, żeby nic nie robić, tylko spać. Nie myślał o wycofaniu się z przygody.
- Pamiętnik z rejsu pisałem na trupa, tak niemiłosiernie bujało na lewo, bujało na prawo i znowu na lewo, i tak na okrągło – wspomina Mateusz Zabielski. - Jednym okiem przysypiałem, a ledwo otwartym drugim próbowałem zanotować wrażenia z podróży. Ręką z długopisem nie mogłem trafić w zeszyt. Przeszliśmy pięć dużych sztormów, jakieś 8 – 9 w skali Beauforta. Książka na stole sunęła sama jak jacht na pełnym morzu. To była naprawdę największa przygoda mojego życia!
„Ciut” gorsze samopoczucie nie zwalniało od pracy na jachcie ani od nauki. Bez wyjątku - wilka morskiego z gimnazjum obowiązywały wszystkie wachty („Już nie miałem siły, a żagle trzeba było postawić”), dyżury w kuchni, uczenie się i odrabianie prac „domowych” jak w najnormalniejszej szkole. A właściwie i gorzej, bo nauczyciele na jachcie pełnomorskim codziennie przeprowadzali po cztery, pięć kartkówek i nie odpuszczali w sobotę czy niedzielę. Poprawiających słabe stopnie przyjmowali w mesie lub kajutach do... północy. Czemu? Każdemu z młodzieżowej załogi zależało, aby móc zejść na ląd w którymś z bardzo atrakcyjnych portów. Tak atrakcyjnych jak Gibraltar, Nowa Kartagina lub Barcelona w Hiszpanii albo Monte Carlo razem z Księstwem Monaco.
- Kartagina jest miastem starożytnym i robi ogromne wrażenie, tak jak starożytny Rzym – mówi Mateusz. - A Monaco to księstwo, gdzie wszyscy miejscowi i goście są nieprawdopodobnie bogaci. Tam nie widzi się „normalnych” samochodów, wszędzie luksusowe jachty i świat jak w bajce!
Młody żeglarz, który na Pogorię zaokrętował się 22. września, przed rejsem po Morzu Bałtyckim, Atlantyku i Morzu Śródziemnym spotkał się w ratuszu z wiceprezydent Łomży Mirosławą Kluczek. Otrzymał od miasta, m.in., żeglarski sztormiak, bieliznę termoaktywną, czapkę i rękawice oraz buty pokładowe. Po powrocie podziękował z tatą Mariuszem wiceprezydent Kluczek i zajmującej się promocją Marioli Jabłonowskiej za praktyczne, przydatne i znakomitej jakości prezenty: „jedne z najlepszych na Pogorii, w sztormiaku było mi ciepło, nie przemakał i czułem się przytulnie”.
Chyba jednak nie było mu „ciepło i przytulnie”, gdy na ostry dźwięk dzwonka alarmowego trzy razy podczas rejsu o godzinie pierwszej albo drugiej w nocy uderzył boleśnie czołem w koję nad nim i nabił sobie guza. W dwie minuty musiał się ubrać i biec do „akcji ratowniczej” na pokładzie. 
- Jestem bardzo z mojego syna dumny, że Mateusz dał sobie radę w trudnym rejsie – wyznaje ojciec żeglarza Mariusz Zabielski (lat 38). - Wydaje mi się, że przez te półtora miesiąca mentalnie zmienił się o jakieś trzy lata: wydoroślał, stał się bardziej obowiązkowy i skończył z tym „zaraz, później”.
- Chciałbym dodać, że po tym rejsie wywiało ze mnie dziecięce zachowanie – przyznaje chłopiec. - Myślę, że stałem się bardziej pracowity, uczynny i świadomy, że bez nauki niczego się nie osiągnie. Kapitan Krzysztof Grubecki, wychowanek kapitana Krzysztofa Baranowskiego, wymagał od nas na żaglowcu żelaznej dyscypliny. W życiu również, jak na morzu, nie można się nad sobą rozczulać.
Młody żeglarz z Łomży planuje – tym razem dzięki wsparciu rodziców – kolejny rejs po morzach i oceanach za rok. Do tego czasu zamierza poprawić kondycję fizyczną i siłę psychiczną oraz nadal ćwiczyć samozaparcie w działaniach GR Nadzieja na rzecz ludzi potrzebujących jego wsparcia.
- To była największa przygoda w moim dotychczasowym życiu, ale przecież nie zawsze będę miał 15 lat – wyjaśnia z uśmiechem, dlaczego to nie koniec jego pasji żeglarskiej, odkąd dwa lata temu na Jeziorze Rajgrodzkim zaszczepił mu ją Jan Marcińczyk. - 150 pompek czy 200 brzuszków albo sen na stojąco już mam za sobą. A ja nie jestem z tych ludzi, co wolontariat dają w zastaw za rejs!
Może znajdą się następcy Mateusza Zabielskiego wśród łomżyńskich gimnazjalistów...? Do 30. listopada kapitan Krzysztof Baranowski z Fundacją czeka na zgłoszenia. Proponują rejs żaglowcem Pogoria „za pomocną dłoń” wyróżniającym się wolontariuszom z dobrymi wynikami w nauce.

Mirosław R. Derewońko

180925105048.jpg

 
180925044145.png
181010092959.png
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę