czwartek, 17 października 2019 napisz DONOS@

W oczekiwaniu na koniec...

Sąd Gospodarczy w Łomży rozpoczął rozpatrywanie wniosku zarządu Łomżyńskiej Fabryki Mebli o zmianę ogłoszonego nieco ponad miesiąc temu procesu upadłościowego z opcji układu z wierzycielami na opcję likwidacyjną. Trwające pięć kwadransów posiedzenie jawne było poświęcone wysłuchaniu stron. Wypowiadali się pełnomocnik spółki ŁFM mecenas Sebastian Bogusz i jej prezes Witold M. Orcholski oraz nadzorca sądowy mecenas Waldemar Piceluk. Dwaj pierwsi próbowali przekonać Sąd, że przyjęcie ich wniosku pozwoli spłacić zaległe wynagrodzenia 77-osobowej załodze, natomiast nadzorca – wnosił o oddalenie wniosku, ponieważ nie będzie możliwości finansowego przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego.

- Po raz pierwszy spotkałem się z taką sytuacją, że nikt nie jest odpowiedzialny za majątek upadłej spółki – mówił mecenas Waldemar Piceluk, nadzorca sądowy, mający kontrolować proces naprawy sytuacji w ŁFM, gdy 6. kwietnia Sąd ogłosił upadłość Łomżyńskiej Fabryki Mebli z możliwością zawarcia układu z wierzycielami. Według Sądu, miała to być decyzja „korzystniejsza dla wierzycieli i ze społecznego punktu widzenia”: pozwalająca utrzymać firmę i jej majątek oraz zachować dotychczasowe miejsca pracy. - Jestem również wierzycielem ŁFM, ale nie wierzę, że otrzymam wynagrodzenie za moją pracę!
Prawdopodobnie chodziło o około 2 tys. zł za pracę nadzorcy sądowego, lecz nawet takiej sumy – jak wyjaśniał z kolei prezes Witold M. Orcholski - upadła spółka nie ma na koncie. Miesięczny czynsz za wynajem hal wynosi 37 tys. zł, a wynagrodzenia – których ludzie jeszcze nie otrzymali w tym roku, oprócz ok. 1500-złotowej zaliczki – 216 tys. zł co miesiąc.
- Moim zdaniem, produkcja nie jest prowadzona od końca ubiegłego roku – mówił nadzorca sądowy Waldemar Piceluk. - Na rozległym terenie, którego obejście zajmuje 10 do 15 minut, panuje cisza, spokój, maszyny stoją... Nie ma możliwości zabezpieczenia ruchomości, nie wartych więcej niż pół miliona. Nie widzę siebie jako syndyka i nie widzę możliwości, aby ktokolwiek przy zdrowych zmysłach podjął się tego, bo nie ma możliwości zabezpieczenia majątku. To sytuacja bez wyjścia w postępowaniu sądowym; należało ogłosić upadłość przynajmniej dwa lata temu, kiedy wartość majątku przekraczała kilkanaście czy kilkadziesiąt razy wartość obecnego. Ani ja, ani Sąd nie może tego wziąć na barki: wniosek o upadłość z likwidacją złożono po to, aby przerzucić odpowiedzialność na Sąd i syndyka.

- Najbardziej czuję się odpowiedzialny za pracowników, nie tylko za interes wierzycieli – polemizował Witold M. Orcholski, prezesujący ŁFM od końca stycznia. - Około 80 maszyn jest dobrze zabezpieczonych, żeby nikt nie mógł dostać się z zewnątrz ani zepsuć sterowanych numerycznie centrów obróbczych, linii produkcyjnych czy wiertarek lub szlifierek.
Z relacji prezesa wynikało, że kilka dni po ogłoszeniu w kwietniu upadłości ŁFM okazało się, że również kontrahent spółki w Norwegii ogłosił sądownie upadłość, zaś drugi kontrahent w Wielkiej Brytanii także jest niewypłacalny.
- Spółka nie jest w stanie kontynuować działalności ani utrzymywać zaplecza, ani pracowników – stwierdził prezes. - Ciągle spływają oferty odkupienia od nas maszyn przez inne firmy meblarskie, które chcą je same zdemontować i wywieźć na własny koszt.
Mecenas Piceluk kilkakrotnie od tezy o większej wartości urządzeń się odcinał. - Wartość maszyn w wielu wypadkach jest zerowa albo bliska zeru – mówił. - Niektóre trzeba byłoby wyrywać z gruntu, niszcząc hale, i chyba tylko na złom.
Prezes Orcholski zapewnił, że „żaden składnik majątku od ogłoszenia upadłości nie został sprzedany”. Dodał, że ma potwierdzenie przyjęcia wniosku ŁFM do Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych i że „to kwestia dni”, aby wypłacono załodze zaległe wynagrodzenia.

ŁFM ma 6,5 mln zł długu. Prezes Witold M. Orcholski przekonywał, że ze sprzedaży maszyn można uzyskać ponad 1 mln 200 tys. zł, natomiast nadzorca sądowy mecenas Waldemar Piceluk, że może to być najwyżej kwota ok. 400 tys. zł, gdy postępowanie upadłościowe, w jego ocenie, kosztowałoby ok. 1 mln 300 tys. zł. Sędzia Kłapeć-Kalinowska skierowała sprawę likwidacji istniejącej od 1972 r. Łomżyńskiej Fabryki Mebli na posiedzenie niejawne.

Mirosław R. Derewońko

190729010534.gif

 
180410021817.gif
190904015236.gif
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę