środa, 22 listopada 2017 napisz DONOS@
171027121458.gif

2094 posiłki dla ubogich dzieci zdobyli biegacze w Łomży

58 pięcioosobowych sztafet wystartowało w I PKO Biegu Charytatywnym na stadionie w Łomży. Najlepsze pod względem liczby okrążeń stadionu przez godzinę okazały się trzy sztafety, których trenerem i opiekunem jest Andrzej Korytkowski. Drużyna chłopców z Liceum Sportowego PWSIiP Łomża przebiegła 49 okrążeń, pokonując 19 km 880 m w 59 minut 19 setnych, a na drugim miejscu wbiegła grupa mieszana - 49 okrążeń; na trzecim z 48 okrążeniami uplasowała się mieszana LŁKS Prefbet Śniadowo Łomża. Idea imprezy była szczytna: każde okrążenie to posiłek dla dziecka, który przygotuje Caritas Diecezji Łomżyńskiej. Zadowoleni byli uczestnicy I PKO Biegu i organizatorzy.

- Identyfikujemy się z hasłem, które jest myślą przewodnią I PKO Biegu Charytatywnego, że każde okrążenie to posiłek – mówi 43-letnia nauczycielka Lucyna Antecka z Zespołu Szkół Specjalnych w Łomży, które wystawiły cztery sztafety - uczniów i nauczycieli z dyrektor Bożeną Niewińską. -  Mamy w naszej szkole uczniów w bardzo trudnej sytuacji materialnej, liczymy, że nie będę głodni. Ten bieg to swoista transgresja ludzi w różnym wieku. Przekraczamy swoje granice wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Ktoś myślał zrobić najwyżej dwa, trzy okrążenia, a zdobył się na dziesięć.

Smród oczyszczalni słabszy niż smog w Pekinie
Na trybunach stadionu w słoneczną i ciepłą sobotę tłumów nie ma, za to tłumy tłoczą się na bieżni, gdzie ustawiono jakby korytarz, dokąd wbiegają z czerwonymi pałeczkami zziajani sztafetowcy i skąd przejmują akces do kontynuacji wyścigu nowi biegacze. Najstarszy Józef Tyborowski – 70 lat z Łomży. Najszybszą sztafetą kobiet (44 koła) okazuje się Liceum Sportowe: Barbara Kobeszko, Zofia Tercjak, Małgorzata Tercjak, Milena Plona i Natalia Stefańska. Niezależnie, czy lekkoatleci klubowi, czy amatorzy – jak ostatnia w klasyfikacji ekipa PKO Łomża tylko z 20-oma okrążeniami – widać nerw w oczach, zapał i poświęcenie na twarzach, choć ruch ciut ociężały i niezbyt zgrabny. - Biegliśmy na maksa, aby jak najwięcej osiągnąć dofinansowania z Fundacji PKO na dożywianie dzieci w naszym mieście – mówi zdyszany, z kroplami potu na czole Krzysztof Wysocki (lat 27) z Black Horse MMA Łomża. Czarny Koń wystawił trzy sztafety zawodników od 16 do 28 lat; jedna okrążyła stadion 46 razy i zdobyła 4.  miejsce: Paweł Pruszko, Krystian Cwalina, Damian Trzaska, Damian Just i Adrian Kozłowski. - Wpisowe po pięć złotych od uczestnika ze swoich płaciłem, nie zbierałem od nikogo, bo cel wydaje mi się dobry. Będziemy brać udział w akcjach charytatywnych.
Gdy wiatr od rzeki Narew przynosi orzeźwiającą ochłodę, Michał Gąsiorowski oddycha z ulgą. 35-letni dziennikarz sportowy, od 15 lat w radiowej Trójce, nie narzeka na obezwładniający i duszący odór niosący się znad oczyszczalni ścieków. - Nie ma porównania z koszmarnym smogiem, jaki był na igrzyskach olimpijskich w Pekinie w 2008 roku – uśmiecha się konferansjer. - Start w Łomży co do sekundy o 9.50, jak w 11 miastach: Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu czy Warszawie. Na bieżni w Łomży są biegacze, np., z Zambrowa, Jedwabnego, Śniadowa, Białegostoku, Węgorzewa, Pasymia.


„To, co dobre dla jednego, ma znaczenie społeczne...”
- Dwa tysiące dziewięćdziesiąt cztery posiłki wybiegane w Łomży to więcej niż zdobyła Warszawa – cieszył się sędzia, łomżyniak warszawski Artur Gąsiewski (lat 43), 400-metrowiec z Aten (2004), medalista mistrzostw świata, Europy i Polski oraz działacz Fundacji Wychowanie przez Sport. W poprowadzeniu I PKO Biegu pomogła żona Luiza z córkami: Wiktorią i Oliwią. - Mam nadzieję, że co roku nasz bieg będzie odbywał się w Łomży, tak jak teraz, z aktywnym udziałem władz miasta.
Tartanowa nawierzchnia nie uchroniła Dominika Pikuły, 15-latka z PG nr 1, przed odnowieniem się kontuzji kolana z meczu piłkarskiego sprzed tygodnia. Zaciskając zęby i kulejąc dobiegł, nie chcąc zawieść kapitana sztafety i kolegi z klasy Cezarego Aleksandra Wiśniewskiego. - Po prostu, bardzo chciałem wziąć udział w poważnej imprezie sportowej na dobry cel – tłumaczy uprzejmie chłopiec. Stworzony wręcz do biegania, starszy o rok Kacper Warchoł z Ciechanowca nie startował. - Chętnie wziąłbym udział, gdyby nie mistrzostwa Polski młodzików – mówi sprinter, mający za sześć dni w Radomiu wyzwanie: pobiec szybciej niż 11 s 54 na 100 m i 36 s 64 na 300 (4. i 5. wynik w kraju). Po wakacyjnym obozie w Szklarskiej Porębie Kacper jest dobrej myśli i oswaja się z myślą, że od zimy zacznie treningi na 400 m, jak medalista Artur Gąsiewski. Każdemu z biegnących dano medal na pamiątkę, że wolny czas, siły i dobre intencje ofiarował dzieciom, którym głód zagląda w oczy.
Na trawiastej murawie około siedemdziesięciorga dzieci z Ośrodka Kids Athletics bawi się w biegi przez płotki z pianki, wypuszczanie oszczepów jak rakiety kosmiczne i rzucanie ringiem do celu. - Od małego uczą się, że można czas spędzać na świeżym powietrzu – uśmiecha się ich trener z OKA Przemysław Dąbkowski (lat 32). - Niech widzą, że co dobre dla jednego, ma znaczenie społeczne.

Mirosław R. Derewońko

Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:
Foto:

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0