wtorek, 20 lutego 2018 napisz DONOS@

Czterdzieści lat mineło...

– Każdy z nas chciał być jak Bruce Lee – mówił dr Jerzy Miller, trener klasy mistrzowskiej 5 dan, podczas czterdziestolecia łomżyńskiej sekcji taekwondo. Marek Lechowicz, reżyser filmu "Wygrać z przeznaczeniem", pisarz oraz brązowy medalista mistrzostw Polski w taekwondo z 1983 roku, wspominał, że kilkadziesiąt lat temu podczas projekcji filmu „Wejście smoka” pod naporem tłumu widzów „poleciały” szyby w oknach miejskiego kina. "To były inne czasy" – to zdanie przewija się jak mantra przez usta taekwondeków przybyłych na jubileusz do Państwowej Wyższej Szkoły Informatyki i Przedsiębiorczości w Łomży. Część z nich w lutym 1978 roku trafiła pod skrzydła trenera Macieja Maciebocha, który wschodnią sztukę walki do Łomży przywiózł z Lubelszczyzny. Już pięć lat później po ulicach Łomży chodzili, w szarej PRL-owskiej rzeczywistości, pierwsi medaliści mistrzostw Polski w taekwondo: Marek Lechowicz, Dariusz Joachimski (brązowe krążki) i Konrad Zaręba (złoty medal).

Koreańscy zawodnicy
Koreańscy zawodnicy
Agnieszka Łapińska
Agnieszka Łapińska

Jerzy Miller swój pierwszy strój taekwondeki uszył z białego prześcieradła. Marek Lechowicz podczas mistrzostw Polski 1983 roku w Ostrowcu Świętokrzyskim, oprócz brązowego krążka, otrzymał „portfelik ze skaju z nadrukowanym serduszkiem”. Na pierwsze krajowe mistrzostwa zawodnicy jeździli mercedesem z napisem "I love Taekwondo", który im wypożyczył właściciel firmy fotograficznej Foto Wrzos Jacek Malanowski.  – Na nasz widok mówiono, że  wrzosy już są. Podczas pierwszych walk zawodnicy nie używali ochraniaczy, gdy dochodziło do bezpośredniego kontaktu słychać było specyficzny dźwięk uderzających o siebie piszczeli. Mając po dwadzieścia lat walczyliśmy z zawodnikami trzydziestoletnimi, a nawet czterdziestolatkami, bo nie było dla nas oddzielnej kategorii wiekowej – wspomina Marek Lechowicz, który do łomżyńskiej sekcji taekwondo trafił jako szesnastolatek.  –  Dlaczego taekwondo?  Bo w Polsce było szaro i ponuro, a taekwondo funkcjonowało w drugiem obiegu, poprzez filmy i nasz american dream.

Na jubileusz Marek Lechowicz przyjechał z brązowym medalem, na którym artysta przedstawił zawodnika robiącego w sposób nienaturalny szpagat.  – To najbardziej rozciągnięty taekwondeka na świecie – żartował   z rzemieślniczego błędu Lechowicz.

Realne możliwości taekwondo zaprezentowali studenci wychowania fizycznego z Korei Południowej, z lekkością i elegancją pokonując prawa grawitacji. Do Łomży Koreańczycy przybyli, aby swoją pasję przekazać najmłodszym adeptom wschodniej sztuki walki. Taekwondo Peace Corps, czyli treningi po okiem koreańskich mistrzów, odbywały się przez tydzień w łomżyńskich sekcjach taekwondo olimpijskiego. Te wyjątkowe spotkania organizują od lat Polski Związek Taekwondo Olimpijskiego, Ambasada Republiki Korei Południowej oraz  Światowej Federacja Taekwondo.

Początki łomżyńskiej sekcji, wspominał w okolicznościowym liście nieobecny na jubileuszu trener Maciej Macieboch: "Odrzucony przez władze sportowe, niechciany w klubach, nie mogłem korzystać z żadnej sali sportowej. Milicja Obywatelska wydała negatywną opinię i wyraziła obawę, że "będzie to sport dla chuliganów". Z drugiej strony wschodnie sporty walki przeżywały okres ogromnej popularności i młodzież łomżyńska garnęła się do nas bardzo licznie. Z kilkoma najbardziej zdeterminowanymi fanami rozpoczęliśmy treningi, a wokół nas zaczęła gromadzić się coraz większa grupa sympatyków Tae Kwon Do. Jedynie pani Wiesława Czerniawska – Prezes Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej w Łomży uwierzyła w nas, doceniła naszą pasję i przygarnęła pod swoje skrzydła". Taekwondo wydeptało ścieżki w Łomży, a globalnie przeszło drogę od sztuki walki do stania się dyscypliną olimpijską. Zadebiutowało podczas Igrzysk Olimpijskich w Seulu w 1988 roku, jeszcze jako tzw. dyscyplina pokazowa. Tamte igrzyska podczas łomżyńskiego jubileuszu wspominał zapaśnik i wielki wojownik Andrzej Wroński, który zdobył podczas nich złoty krążek. – To są niesamowite emocje, trudno je zobrazować. Życzę najmłodszym zawodnikom taekwondo, aby tego  doświadczyli – mówił mistrz.

Dyscypliną olimpijską taekwondo stało się w roku dwutysięcznym podczas Igrzysk Olimpijskich w Sydney. W Korei Południowej to tradycyjny sport narodowy i sztuka walki sięgająca korzeniami odległych historii, których ślady tropią  archeolodzy na freskach z Mandżurii i buddyjskich reliefach w grocie Sokkuram. Do Polski, a konkretnie do Lublina, taekwondo  przywiózł w 1974 roku Anglik Andrew Marshall. Łomżyńska sekcja została założona cztery lata później  przy  Towarzystwie Krzewienia Kultury Fizycznej w Ognisku "Zefir". W 1980 roku sekcja taekwondo została członkiem Międzyszkolnego Klubu Sportowego "Zorza" Łomża, a zawodnicy zaczęli odnosić pierwsze sukcesy sportowe. Medalistami III Mistrzostw Polski Taekwondo, które odbyły się w Ostrowcu Świętokrzyskim w 1983 roku zostali: Konrad Zaremba (złoty medal), Marek Lechowicz i Dariusz Joachimski (brązowi medaliści). Obecnie sekcje sportowe taekwondo olimpijskiego reprezentują Klub Uczelniany AZS PWSIP Łomża i Młodzieżowy Klub Sportowy Medyk Łomża. W sekcjach trenuje ok. sześćdziesięciu zawodników w czterech kategoriach  wiekowych (dzieci, młodzicy, juniorzy młodsi i juniorzy). Kadra trenerska to: dr Jerzy F. Miller - trener klasy mistrzowskiej 5 dan, Paweł Remiszewski i Marta Remiszewska - trenerzy II klasy 1 dan.

"Czterdzieści lat minęło jak jeden dzień" – nucił podczas gali słowa popularnej serialowej piosenki Artur Chmielarz, prezes Polskiego Związku Taekwondo Olimpijskiego. –  Macie tu świetny potencjał, przychylność władz uczelni i władz miasta, zorganizujmy w Łomży mistrzostwa Polski po raz kolejny – zaproponował. Wśród opowieści doświadczonych zawodników, trenerów, prezesów związków sportowych, w kuluarach imprezy wybrzmiał głos dwunastoletniej Agnieszki Łapińskiej, posiadaczki niebieskiego pasa z czerwoną belką. – Trenuję około pięć lat. Zaczęło się od obozu sportowego w Nowogrodzie, na który wysłali mnie rodzice. Wszyscy się ze mnie śmiali, że dziewczyny są słabe. A mój trener wystawił mnie do walki z chłopakiem, ja miałam biały pas, on żółty. Pokonałam go, od tego czasu w mojej sekcji wszyscy boją się mnie, to znaczy traktują poważnie – powiedziała Agnieszka. Respekt młoda zawodniczka budzi w całej Polsce, skąd przywozi złote medale, a walki często kończy przed czasem.

 

tekst i zdjęcia PWSIiP w Łomży


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0