sobota, 21 października 2017 napisz DONOS@

ŁKS nie sprostał Polonii

Zakończyła się zwycięska seria piłkarzy Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926. Zespół prowadzony przez trenera Krzysztofa Ogrodzińskiego uległ na wyjeździe spadkowiczowi z II ligi, Polonii Warszawa 1:3. Bramkę dla ŁKS-u zdobył Rafał Maćkowski.

Ostatnie trzy mecze ełkaesiacy rozgrywali z niżej notowanymi rywalami (Tur Bielsk Podlaski oraz GKS Wikielec w lidze oraz Orzeł Kolno w Okręgowym Pucharze Polski) odnosząc w nich komplet zwycięstw. Stąd też jechali do stolicy z chęcią podtrzymania tej passy. Polonia to jednak drużyna z innej półki, która w poprzednim sezonie występowała na drugoligowych boiskach. Na początku rozgrywek nie radziła sobie tak dobrze jak wszyscy się spodziewali i właśnie w tym „kryzysie” łomżanie upatrywali swojej szansy. Spotkanie rozpoczęło się znakomicie dla przyjezdnych. Już w 6. minucie po raz kolejny w tym sezonie pokazali, że są drużyną, która bardzo dobrze umie rozgrywać stałe fragmenty gry. Piłkę z rzutu rożnego w pole karne dograł Marek Kaliszewski. Bramkarz gospodarzy, Mateusz Tobjasz odbił ją jednak przed siebie, a nabiegający z linii 16 metra Rafał Maćkowski płaskim strzałem w długi róg dał prowadzenie ŁKS-owi. Radość gości trwała tylko niecałe 11 minut. Wtedy to próbujący wybić piłkę "na uwolnienie" Brazylijczyk Melao uczynił to zbyt krótko. Futbolówka trafiła na głowę Bartosza Wiśniewskiego, który głową dograł ją do będącego w polu karnym ŁKS-u Mariusza Marczaka, a doświadczony pomocnik Polonii nie dał szans Pawłowi Lipcowi. Po wyrównaniu warszawiacy dążyli do zdobycia kolejnych goli. Dobre sytuacje mieli Marczak, Tomasz Chałas i Marcin Bochenek, ale ełkaesiacy nie pozostawali dłużni. Mimo kilku podbramkowych sytuacji z obu stron wynik do przerwy nie uległ zmianie. 
Po zmianie stron w dalszym ciągu mecz był bardzo otwarty. Zarówno Polonia jak i ŁKS stwarzały sobie okazje do zmiany wyniku. Po niespełna kwadransie od wznowienia gry blisko ponownego wyjścia na prowadzenie byli przyjezdni. Bardzo niepewnie między słupkami radził sobie Tobjasz, ale po strzałach Maćkowskiego i Kaliszewskiego ostatecznie piłka nie wpadła od warszawskiej bramki. Po tych dwóch niewykorzystanych sytuacjach lepszą skutecznością popisali się gospodarze. W 75. minucie po bardzo ładnej akcji lewą stroną efektownego gola szczupakiem zdobył Wiśniewski. Po tym golu nie mający nic do stracenia łomżanie próbowali odrobić straty przez co narażali się na kontry. Po jednej z nich, w 90. minucie Polonia wywalczyła rzut wolny z boku boiska. Piłkę w pole karne wrzucił Marczak, dopadł do niej Rafał Zembrowski, ale trafił w słupek. Futbolówka nie opuściła jednak szesnastki ŁKS-u i za moment była już w bramce po dobitce Daniela Chorosia. Niedługo potem arbiter zagwizdał w tym meczu po raz ostatni i trzy punkty zostały w Warszawie.
- Podjęliśmy rękawicę i staraliśmy się walczyć w tym spotkaniu o pełną pulę. Zagraliśmy otwarcie i pokazaliśmy, że umiemy grać w piłkę, ale niestety przy wyniku 1:1 popełniliśmy błąd, który kosztował nas bardzo dużo. Uważam, że gdyśmy wtedy zagrali trochę mądrzej, to ten jeden punkt udałoby się zdobyć – powiedział na pomeczowej konferencji trener Ogrodziński.

Po ośmiu meczach ełkaesiacy mają na koncie 10 punktów i plasują się na 12.miejsce. O jego poprawę może być w następnym meczu bardzo trudno. W sobotę, 23 września do Łomży przyjedzie bowiem jeden z najlepszych zespołów obecnego sezonu, zajmujący 3. lokatę Sokół Aleksandrów Łódzki. Początek rywalizacji o godz. 15.00.

is



 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0