wtorek, 21 listopada 2017 napisz DONOS@
171027121458.gif

ŁKS znowu bez punktów

W meczu 3. kolejki III ligi zespół Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 uległ na własnym stadionie Ursusowi Warszawa 1:2. Bramkę dla biało-czerwonych zdobył Brazylijczyk Reinaldo Melao.

Początek spotkania rozgrywanego w niedziele popołudnie należał zdecydowanie do ekipy gości. Warszawianie chcieli szybko otworzyć wynik spotkania grając bardzo ofensywnie. Przebudowana w stosunku do poprzedniego meczu defensywa ŁKS-u (kontuzjowanego Pawła Wasiulewskiego zastąpił na stoperze Michał Misiak) spisywała się jednak bez zarzutu. Z czasem napór piłkarzy Ursusa zmalał i do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. I już w 26. minucie udało się pokonać golkipera gości, Artura Halucha. Niestety w momencie skutecznego strzału Brazylijczyk Melao był na spalonym. Trzy minuty później ten sam zawodnik po raz drugi umieścił piłkę w siatce przeciwnika, ale tym razem wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. Celnym dośrodkowaniem z rzutu wolnego popisał się najlepszy "asystent" ŁKS-u poprzedniej rundy, Marek Kaliszewski, a doświadczony stoper z Brazylii strzałem głową z 12 metrów dał prowadzenie swojemu zespołowi. Łomżanie po tym golu chcieli od razu pójść za ciosem. Kilka minut później świetną okazję do podwyższenia wyniku miał Marcin Świderski. Młody pomocnik gospodarzy popisał się bardzo dobrym uderzeniem z rzutu wolnego, ale tym razem Haluch nie dał się zaskoczyć. Gdy wydawało się, że ełkaesiacy spokojnie dowiozą korzystny rezultat do przerwy, w 43. minucie duży błąd na 30 metrze przed własną bramką popełnił Misiak. Naciskany przez Macieja Prusinowskiego obrońca ŁKS-u w łatwy sposób stracił piłkę, ta trafiła błyskawicznie do wychodzącego lewą stroną Pawła Wolskiego, a ofensywny pomocnik Ursusa mimo ofiarnej interwencji wracającego Melao zdołał umieścić piłkę w bramce obok bezradnego Pawła Lipca. Stracony gol nie podłamał podopiecznych trenera Krzysztofa Ogrodzińskiego. Po składnej, zespołowej akcji w 45. minucie Damian Gałązka wrzucił piłkę na piąty metr przed bramkę Ursusa. Tam do piłki dopadł Rafał Maćkowski, który rzucił się efektownym szczupakiem, ale dobrze ustawiony golkiper zespołu z Warszawy zdołał sparować futbolówkę na rzut rożny.
Na drugą połowę gospodarze wyszli zmobilizowani i gotowi do walki o komplet punktów. Halucha uderzeniem z dystansu próbował zaskoczyć Maćkowski, ale i tym razem górą był bramkarz gości. W 54. minucie po pierwszej w tej części gry akcji ofensywnej warszawianie wywalczyli rzut rożny. Piłka została posłana na długi słupek, tam zgrał ją tuż przed bramkę Wolski, a dużym gąszczu piłkarzy najlepiej zachował się Przemysław Sztybrych zdobywając do swojego zespołu drugiego gola. Zespół Ursusa po objęciu prowadzenia zmienił swoją taktykę i szczelnie zabezpieczył dostęp do własnej bramki. Gospodarze przez ponad pół godziny znaleźć sposób na doprowadzenie do remisu, ale ostatecznie ta sztuka im się nie udała i mecz zakończył się zwycięstwem przyjezdnych.
- Uważam, że w pierwszej połowie graliśmy naprawdę nieźle. Były momenty, że piłka "chodziła" między naszymi zawodnikami aż miło było popatrzeć. Po zdobyciu gola wydawało się, że wygramy, ale kilka razy pod bramką rywali zabrakło szczęścia. A potem po raz kolejny zdarzyły nam się proste błędy, przez które znowu przegrywamy mecz - powiedział po meczu kierownik drużyny, Waldemar Antolak.
Po trzech kolejkach łomżanie mają na koncie tylko jeden punkt i plasują się na 16. miejscu otwierając tym samym strefę spadkową. Kolejnym rywalem będzie najlepsza ekipa poprzedniego sezonu, Finishparkiet Drwęca Nowe Miasto Lubawskie, która mimo wielu zmian w składzie w obecnym rozgrywkach również spisuje się bardzo dobrze. Drużyna trenera Piotr Zajączkowskiego zajmuje 3. lokatę z 7 punktami. Starcie obu ekip odbędzie się na boisku Drwęcy w środę, 23 sierpnia o godz. 16.00.

is


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0