piątek, 20 października 2017 napisz DONOS@

ŁKS przegrywa w Łowiczu

W meczu 28. kolejki III ligi zespół Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 uległ na wyjeździe Pelikanowi Łowicz 0:2. Ełkaesiacy, mimo, że od 38. minuty musieli radzić sobie w dziesięciu, zaprezentowali się z dobrej strony, ale po raz kolejny w tym sezonie zawiodła skuteczność pod bramką rywali.

Trener Mateusz Miłoszewski w starciu z Pelikanem nie mógł skorzystać z aż czterech zawodników. Za żółte kartki pauzowali bowiem Damian Gałązka i Michał Tarnowski, a sprawy osobiste zatrzymały w domu Pawła Wasiulewskiego i Marka Kaliszewskiego. Szczególnie brak tego ostatniego wydawał się być największym osłabieniem, bowiem doświadczony gracz m.in. Pogoni Siedlce czy Radomiaka Radom w poprzednich meczach był jednym z najlepszych na boisku. Mimo wszystko łomżanie wyszli na to spotkanie bardzo zmobilizowani, chcąc podobnie jak w poprzednich spotkaniach bardzo szybko narzucić swój styl gry. Niestety już w 4. minucie sędzia Maciej Staniszewski dopatrzył się zagrania we własnym polu karnym przez Daniela Kacprzyka i podyktował jedenastkę. Tę pewnie wykonał Michał Adamczyk i zrobiło się 1:0. Goście bardzo szybko rzucili się do odrabiania strat i udało im się nawet umieścić piłkę w siatce, ale arbiter dopatrzył się spalonego. W 38. minucie ponownie w jednej z głównych ról wystąpił sędzia Staniszewski, który ukarał Pawła Drażbę czerwoną kartką za używanie niecenzuralnych słów. Cztery minuty później gospodarze wykorzystali grę w przewadze i po golu Mateusza Majewskiego wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Pretensji do arbitra za pierwszą połowę nie krył szkoleniowiec ŁKS-u - Uważam, że sędzia podjął kilka bardzo kontrowersyjnych decyzji, które niestety wyprowadziły z równowagi moich zawodników. Przez to zupełnie nie mogliśmy zrealizować tego co sobie założyliśmy przed meczem - podkreślił Miłoszewski.
W przerwie trener gości zdołał jednak dotrzeć do swoich piłkarzy i dzięki temu na drugie 45 minut wyszli bardzo zmobilizowani. Mimo gry w osłabieniu to zespół z Łomży był stroną przeważającą co przełożyło się na cztery znakomite sytuacje do zdobycia gola. Niestety, jak w wielu poprzednich meczach, dała o sobie znać duża nieskuteczność zawodników ŁKS-u, którzy pudłowali mając doskonałe okazje do zmiany wyniku.
W jednej z ostatnich akcji meczu przypomniał o sobie znać sędzia Staniszewski, który drugi raz w tym spotkaniu nie uznał gola zdobytego przez przyjezdnych. Tuż po strzeleniu bramki tłumaczył, że jeden z łomżan popełnił faul, a chwilę później, że było zagranie ręką. W efekcie zawodnikom z Łomży nie udało się zdobyć choćby gola honorowego i trzy punkty zostały w Łowiczu.
- Pojechaliśmy na to spotkanie osłabieni brakiem czterech zawodników, więc musieliśmy trochę przemeblować skład. Mimo tego bardzo chcieliśmy zdobyć tutaj punkty i utrzymać niezłą passę. Niestety, mimo naprawdę dobrej gry, nic nie chciało wpaść do siatki rywali. A jak już wpadło, to sędzia dopatrywał się jakiś nieprawidłowości. Trudno, wracamy bez punktów, ale przed nami kolejne ważne spotkania i w nich będziemy starali się zapewnić sobie utrzymanie - powiedział Miłoszewski.
Po tej porażce łomżanie spadli na 14. miejsce w tabeli mając tyle samo punktów co trzynasty Ursus Warszawa. I właśnie z tym zespołem zmierzą się w kolejnym meczu, który odbędzie się w stolicy w środę, 17 maja o godz. 17.00.

is


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0