piątek, 06 grudnia 2019 napisz DONOS@

ŚWIĘCI NA 13 LISTOPADA:


-Święty Abbo z Fleury ( ok. 950- 1004 )
=
Święci Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak, Krystyn z Międzyrzecza (+1003)
=
Święty Kilian (+VII w.)

Święty Abbo z Fleury ( ok. 950- 1004 )
Święty Abbo z Fleury ( ok. 950- 1004 )
Święci Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak, Krystyn 
z Międzyrzecza (+1003)
Święci Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak, Krystyn z Międzyrzecza (+1003)

======

Święty Abbo z Fleury ( ok. 950- 1004 )

Święty Abbo urodził się między 940 a 950 rokiem w okolicach Orleanu (Francja). Polihistor, jeden z najwybitniejszych uczonych swego stulecia. Zdobywszy gruntowne wykształcenie (gramatyka, astronomia, matematyka, filozofia i muzyka), zaczął nauczać w benedyktyńskim opactwie we Fleury nad Loarą. Abbo mieszkał tam do 986 roku, potem przez dwa lata był rektorem szkoły klasztornej w angielskim Ramsey, a gdy powrócił wybrano go w  988 roku na opata Fleury. Jeden z mnichów, popierany przez króla Francji i biskupa Orleanu, oprotestował wybór Abbo, lecz biskup Gebert, późniejszy papież Sylwester II, poparł decyzję benedyktynów. Abbo był zwolennikiem  
i krzewicielem reformy kluniackiej. Bardzo silnie zaangażował się  w teologiczne i religijne debaty. Brał udział w synodach, popierał papieża i wiele pisał. Jego najsłynniejsze dzieła to: „Żywot świętego Edmunda” – męczennika i króla Anglii oraz „Apologetyka”. Zbliżał się rok 1000 i wielu uwierzyło, że nadciąga koniec świata. Ludzie wpadali w panikę, wielu porzuciło swe codzienne obowiązki. Abbo był jednym z tych, którzy w tych trudnych czasach nawoływali do spokoju i powrotu do normalności i jego głos był często wysłuchany. W swych listach św. Abbo opisuje również, jak wielokroć był wzywany, by przywracać spokój wśród mnichów w okolicznych zgromadzeniach. Jedna z takich misji zakończyła się tragicznie. W roku 1004 Abbo wysłano do klasztoru w La Réole w Gaskonii, by zaprowadził dyscyplinę wśród tamtejszych mnichów. Jednak między reolczykami i braćmi, którzy przybyli z Abbo wybuchła walka i opat, który wkroczył pomiędzy walczących, aby ich rozdzielić, został ugodzony lancą. Zdołał jeszcze schronić się w celi, ale rana okazała się śmiertelna. Zmarł 13 listopada 1004 roku. Z pism jego zachowały się Collectio canonum oraz zbiór listów.

 

Modlitwa:

Boże, niech wstawiennictwo świętego Abbo sprawi, byśmy podobali się Tobie przez naszą wiarę i uczynki.                                                                                                                               Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

======

Święci Benedykt, Jan, Mateusz, Izaak, Krystyn z Międzyrzecza (+1003)

Zjednoczyła ich śmierć, toteż jakkolwiek różne mieli imiona, które dobrze znamy, godzi się, aby przedstawiając tu Benedykta, -dowódcę Bożej kohorty-, zjednoczyć ich w jednym wspólnym wspomnieniu. Sam Benedykt pochodził z Benewentu (Włochy). Urodził się około r. 970 i wcześnie przeznaczony został do stanu duchownego. Ale zniechęcony do sposobu życia, jakie prowadzili duchowni w ówczesnym Benewencie, ruszył przed siebie, aby odnaleźć własną życiową drogę. Zatrzymał się na czas jakiś w opactwie Św. Salwatora, osiadł potem na zboczu góry Soracte, zamieszkał wreszcie w pobliżu Monte Cassino. Miał tam wkrótce okazję zetknąć się ze św. Romualdem, który dopiero co zrezygnował z opackich rządów w Classis, a tak był już sławny, że imię jego fascynowało wielu młodych. Może zresztą nie tylko młodych, bo przypuszczają niektórzy, że drugi z późniejszych męczenników, Jan, urodził się około r. 940, a więc był zaawansowany wiekiem. Syn patrycjuszowskiej rodziny weneckiej, Jan towarzyszył ongiś doży Piotrowi I Orseolo i z nim jakiś czas przebywał w opactwie Cuxa pod Perpignanem, potem jednak przybył, jak Benedykt, na zbocze Monte Cassino i razem z Piotrem pędził życie na wpół eremickie. Razem też z nim przylgnął do Romualda, który poprzez Rzym udał się znów pod Rawennę, zakładając tam słynną pustelnię w Pereum. W r. 1001 przebywał w Pereum cesarski krewny Bruno z Kwerfurtu. Pełen zapału, żył Bruno myślą o pracy misyjnej w Polsce i jej krajach ościennych, o czym musiała być mowa w czasie niedawnej wizyty cesarza u Bolesława Chrobrego. Niewątpliwie Bruno skłonił Romualda, który myśl misyjną podejmował kilkakrotnie w życiu, do wysłania na północ małej ekipy misjonarskiej. Wybrani zostali do niej Benedykt i Jan; cesarz zaś wyposażył ich w księgi i naczynia liturgiczne, może także w inne środki na drogę. Gdy w początkach 1002 r. przybyli do Polski, na dworze Bolesława Chrobrego zdziwienia nie wywołali, bo rzecz omówiona musiała być wcześniej, może w czasie zjazdu gnieźnieńskiego. Jakkolwiek by było, książę dał im miejsce na erem, a zapewne i środki utrzymania oraz jakieś świadczenia w naturze. Dotąd kontrowersyjna pozostaje lokalizacja eremu i męczeństwa. Na ogół przyjmowano do niedawna, że zginęli na terenie obecnego Wojciechowa pod Międzyrzeczem. Wskazywałaby na to analiza nielicznych źródłowych wzmianek. Kazimierz Biskupi pod Koninem, który od lat pretenduje do podobnego zaszczytu, jest zapewne późniejszym miejscem ożywionego kultu męczenników. Natomiast ostatnio hipotetycznie wskazano (G. Labuda) na Kazimierz pod Szamotułami, który dobrze przystawałby do relacji Brunona z Kwerfurtu. Rzecz wymaga dalszych badań, w szczególności weryfikacji archeologicznej. W każdym razie, w miejscu, gdzie przybyłych mnichów-pustelników osiedlono, podjęli oni swój zwyczajny tryb życia, dzielony pomiędzy pracę, modlitwę i studium. Ponieważ przybyli do Polski w celach misyjnych, rozpoczęli także przygotowania do tej akcji, przede wszystkim zaś zaczęli przyjmować do swego nielicznego grona młodzieńców z kraju, do którego przybyli. Na początku zjawiło się kilku: Izaak, Mateusz i Barnaba. Dwaj pierwsi byli rodzonymi braćmi, a pochodzić musieli z rodziny dobrze już schrystianizowanej, skoro także dwie ich siostry zostały mniszkami. Przypuszczają niektórzy, że wywodzili się z jakiegoś możnego rodu, albo nawet ze środowiska dworskiego, nic jednak dokładniejszego na ten temat nie wiemy. W obejściu klasztornym była również jakaś służba dodana im przez księcia, zapewne jakiś włodarz, samą jednak społeczność eremicką uzupełniał młody chłopiec Krystyn (Chrystian), pochodzący z tej okolicy. Pełnił obowiązki kucharza, może nawet był bratem-laikiem, w każdym razie był serdecznie oddany sprawie, której służył. W świecie tymczasem dokonały się niemałe zmiany. Ze śmiercią Ottona III (1002) inny obrót przybrały nie tylko sprawy polityczne, zahamowaniu ulec musiała także realizacja planów misyjnych. Bruno, którego eremici spodziewali się w związku z tymi planami, nie przybywał; zaś Bolesław Chrobry wyprawił się do Pragi, między nim a nowym cesarzem narastał konflikt. W takim stanie rzeczy Benedykt postanowił wyruszyć po instrukcje do Rzymu, ale w Pradze Chrobry zawrócił go z drogi i zezwolił tylko, aby do Włoch wysłać Barnabę (zobacz Barnaba, eremita polski). Wrócił tedy Benedykt do eremu, a pieniądze (10 funtów srebra), które książę wręczył mu uprzednio, chcąc go użyć do spełnienia misji politycznej, oddał do książęcej kasy. Na początku listopada 1003. eremici spodziewali się powrotu Barnaby, a wraz z nim wieści, a może nawet decyzji co do podjęcia zamierzonych prac misyjnych. Tymczasem wysłannik nie wracał i oczekiwania się przeciągały. Zamiast niego w dniu 10 listopada przed północą do eremu zapukała śmierć. Jacyś podchmieleni chłopi, bodaj z samym włodarzem książęcym na czele, dokonali na nich rabunkowego napadu, spodziewając się znaleźć u ubogich eremitów darowane im przez księcia srebro. Pod ciosami miecza zginął najpierw Jan. Potem zaraz padł Benedykt. Izaak, którego cięli na oślep po rękach i nogach, błogosławił tymczasem oprawcom. Mateusza przeszyli oszczepem, jako ostatni zaś zginął Krystyn, który nie wiedząc zrazu, co się dzieje, próbował bronić eremu. Nie zginęli oni za wiarę w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale śmierć przyjęli w duchu prawdziwego męczeństwa w czasie, gdy gotowali się na misję, w wielkopolskim borze najwyraźniej już zapoczątkowaną. Może zresztą sprawy wiary odegrały tu większą rolę, niż to wynika ze zwięzłych relacji pisanych, dość, że papież Jan XVIII, któremu ocalały Barnaba jakiś czas później zdał sprawę z wszystkiego, kanonizował ich niejako viva voce: -bez wahania kazał ich zaliczyć w poczet świętych męczenników i cześć im oddawać-. Tę cześć ugruntował ich przyjaciel Bruno z Kwerfurtu, który w r. 1006 napisał Żywot pięciu braci męczenników. Cześć ta rychło także pojawiła się we Włoszech i w klasztorach benedyktyńskich. U nas zrazu była pewnie żywa, ale pod wpływem dziejowych zaburzeń z czasem nieco przygasła. Nie bez znaczenia było też zrabowanie samych relikwii, które w r. 1038 wywiózł do Pragi książę czeski Brzetysław. Na nowo ożyła ta cześć w w. XV-XVII, ostatnio zaś w okresie międzywojennym. Nie siląc się na wytyczenie wszystkich jej etapów, wolno tu zaznaczyć, że dużą rolę w jej podtrzymaniu odegrał zakon kamedułów. Uważał on zawsze pięciu eremitów-męczenników za swoich, co nieraz miano mu za złe i co jeszcze dziś podkreśla się jako nieścisłe. W gruncie rzeczy jest to nieporozumienie. Aczkolwiek w roku ich śmierci zakon ten jeszcze nie istniał, przecież z ducha swojego męczennicy byli uczniami wielkiego Romualda. Benedykt i Jan razem z nim zaprawiali się w tym rodzaju życia eremicko-cenobitycznego, któremu pustelnik z Pereum wkrótce nadać miał formę instytucjonalną (1012). Eremicką odmianę benedyktyńskiej dyscypliny przybyli oni zaszczepić w kraju, który niedawno przyjął chrzest, i tam padli, ścięci zbrodniczą ręką, zanim Romuald zdołał skrystalizować i urzeczywistnić swe święte zamiary. Pamiątkę naszych męczenników obchodzi się w diecezjach polskich w dniu 13 listopada, zapewne z uwagi na to, że ich właściwy dies natalis (11 listopada) od dawna związany jest kultem popularnego św. Marcina; natomiast kult Pięciu Braci ześrodkowuje się w Kazimierzu Biskupim, jednym z domniemywanych miejsc męczeństwa.

 

Jeden zaś z tamtych dwóch – z kraju i mowy Słowian, który w śiętym powołaniu poszli za błogosławionymi mistrzami, Benedyktem i Janem, imieniem Izaak, trzeci z kolei, człowiek o silnej budowie ciała, niemile zbudzony [przez morderców], powtarzał szlachetne zawołanie: „Boże wspomagaj, Boże wspomagaj”. I gdy chciał podnieść się jakby do modlitwy, uczuł w środku goleni cios wściekłego miecza, a gdy ręce podniósł, otrzymał drugie bezlitosne uderzenie w swoje święte ręce. Sam zaś Izaak zdumiony, że na rozkaz Chrystusa, który jest zbawieniem wszystkich wierzących w Niego, do domu przyszedł upragniony kres – oczekiwana śmierć, gdyż przez męczeństwo człowiek zrzuca wielki cieżar narastających grzechów, które nosi, daje świadectwo radości serca tymi oto słowami: „Dobrze nam – rzecze – gdyż jedynie dzięki miłosierdziu Zbawiciela spotkaliśmy tak dobrą noc  i atka szczęśliwą godzinę, na którą nigdy nie zasłużyliśmy naszymi dobrymi uczynkami”. Gdy to Izaak powiedział, wyzionął ducha dobity trzecim ciosem (św. Brunon z Kwerfurtu, Żywot Pięciu Braci Męczenników)

======

Święty Kilian (+VII w.)

Był krewnym św. Fiakrusza. Został mnichem benedyktyńskim
i misjonarzem w Artois w VII w.

 

S. Stefania OSB
pon, 12 listopada 2018 21:16
Data ostatniej edycji: pon, 18 listopada 2019 08:48:37

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę