środa, 22 listopada 2017 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr DCLXVI

Śmieci znowu pójdą w górę

Miejska spółka śmieciowa po raz kolejny chce podnieść opłaty za śmieci. Rada Nadzorcza ZGO wystąpiła do prezydenta Łomży o podwyżkę cennika przyjęć śmieci na wysypisku w Czartorii pod Miastkowem. Informację o tym przekazał Andrzej Garlicki, wiceprezydent Łomży, zaznaczając, że „prezydent nie zgodził się na wprowadzenie podwyżki dla mieszkańców Łomży”. Wiceprezydent sugeruje, że podwyżka może dotknąć okoliczne gminy, które dowożą śmieci na łomżyńskie wysypisko. Powodem wzrostu ma być konieczność wywożenia części śmieci do spalarni w Białymstoku, której po grudniowych protestach okolicznych samorządów nie uwzględniono w cenniku ZGO.

W grudniu ubiegłego roku prezydent Mariusz Chrzanowski przesłał do radnych Łomży projekt blisko 50% podwyżek opłat za śmieci w Łomży. Jednocześnie sam zatwierdził nowy cennik za przyjęcie ich na wysypisku w Czartorii pod Miastkowem, którym od roku zarządza nowa miejska spółka Zakład Gospodarowania Odpadami. Opłaty w przypadku śmieci niesegregowanych miały wzrosnąć aż o 56%. Decyzje prezydenta Łomży wywołały oburzenie samorządowców okolicznych gmin, dla których także oznaczało to konieczność wprowadzenia podwyżek. Pod wpływem ich protestów prezydent po kilku dniach ponownie zmienił cennik ZGO ograniczając skalę podwyżki do ok. 20% i o tyle od nowego roku wzrosły także ceny śmieci w Łomży.
- Odstąpiliśmy od naliczania kosztów spalania śmieci. Być może, to jeszcze przed nami – tłumaczył wówczas radnym Andrzej Garlicki. 
Wiceprezydent zastrzegał, że jeśli rozporządzenie ministra ochrony środowiska, wprowadzające obowiązek spalania części śmieci, nie zostanie anulowane władze miasta staną przed koniecznością wprowadzenia kolejnej podwyżki. Rozporządzenie nie zostało zmienione. Nadszedł czas na podwyżkę. Władze miejskiej spółki, która od lutego wywozi część śmieci do spalenia w Białymstoku, po analizie pierwszego kwartału funkcjonowania uznały, że konieczna jest podwyżka opłat na wysypisku o... 30%.  Informując o tym wiceprezydent Garlicki zastrzegł, że prezydent Chrzanowski nie zgodził się na wprowadzenie podwyżki dla mieszkańców Łomży i zasugerował, że może to oznaczać podniesienie opłat dla okolicznych gmin. Temat ma być omawiany podczas planowanego w najbliższym czasie spotkania z wójtami i burmistrzami 18 okolicznych samorządów, które wraz z Łomżą budowały zakład w Czartorii, gdzie funkcjonuje Regionalna Instalacja Przetwarzania Odpadów Komunalnych, do której muszą kierować swoje śmieci.

Ustawowy obowiązek spalania części śmieci to podstawowy powód spodziewanej podwyżki, ale są też i inne. Okazało się, że miasto Łomża, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie pozyskało dotacji na budowę w Czartorii zamkniętej kompostowni tlenowej. To niezbędna inwestycja, aby zbudowany ze wsparciem unijnym zakład mógł dalej funkcjonować jako RIPOK.  Wartość tej inwestycji szacowano na ok. 5,5 mln zł. Teraz zadanie ma wykonać spółka, a pieniądze będzie musiała pozyskać z kredytu. Wiceprezydent mówi o kredycie nieoprocentowywanym z NFOŚ, ale nawet to będzie musiało przełożyć się na wzrost kosztów spółki, który w efekcie doprowadzi do podwyżki tzw. podatku śmieciowego. 
- Staramy się zbilansować koszty obrotu śmieciami w Łomży – mówi Garlicki. 
Jego zdaniem, w przypadku Łomży dużej podwyżki opłat można będzie uniknąć, jeśli miejska spółka będzie zajmowała się nie tylko zagospodarowaniem śmieci na wysypisku w Czartorii, ale także ich odbiorem i wywozem z miasta. Teraz to zadanie jest zlecane w drodze przetargu podmiotowi prywatnemu – temu, który zaoferuje najniższą cenę. W parlamencie trwają prace nad wdrożeniem do polskiego prawodawstwa zasady „in house”, która pozwoliłaby władzom miasta zlecić tę usługę bez przetargu swojemu ZGO. 
- Firma prywatna działa, aby zarabiać, a spółka miasta nie jest nastawiona na duży zysk, ale ma zaspokoić potrzeby mieszkańców – mówił Garlicki podczas grudniowej sesji Rady Miasta. Odpowiadał wówczas na zarzuty właściciela firmy Błysk, która od połowy 2013 roku wywozi śmieci z miasta i dla której to oznacza koniec działalności. 
- Przez 12 lat wmawiano wam (radnym – dop. red.), że MPGKiM to jedyny zakład, który może to robić, a dziś jest deja vu – to samo. Znowu się wpiera, że jak będzie „in house” to będzie najtaniej - mówił radnym Andrzej Marczyk, podkreślając - „tylko przetarg może obniżyć cenę dla mieszkańców”.
Warto przypomnieć, że w pierwszym przetargu na wywóz śmieci w 2013 roku oferta firmy „Błysk” była o ok. 1/3 tańsza od szacunków miejskich urzędników.
Póki co, zasada „in house” nie obowiązuje, a prezydent nie może zlecić ZGO wywozu śmieci z Łomży. Dlatego też, w związku z upływem z końcem czerwca umowy zawartej z firmą „Błysk”, władze miasta ogłosiły przetarg na wybór podmiotu, który będzie się tym zajmował, ale tylko do końca roku.



 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0