czwartek, 19 października 2017 napisz DONOS@

„Wystarczy odrobina chęci”

- Myślę, że po raz pierwszy rodzice mają absolutną wolność, decydują czy sześciolatek uczy się w szkole czy przedszkolu. I trzeba tę wolność uszanować, a samorządy biorą tak samo jak państwo podatki od swoich obywateli i muszą zrobić wszystko, żeby tego najmniejszego obywatela uszanować. Nauczyciele, którzy uczą w klasach 1-3, kończą te same studia co nauczyciele przedszkola. W związku z tym, skoro mamy jeden samorząd, jeden organ prowadzący, a dzieci jest tyle samo, wystarczy odrobina chęci organizacyjnej, aby nauczyciele znaleźli się właśnie w zerówkach w przedszkolach, jeżeli rodzice tak zdecydują – mówiła minister edukacji narodowej Anna Zalewska (PiS) podczas posiedzenia konwentu wójtów, burmistrzów i prezydentów miast i gmin Małopolski.

W Łomży z Podlaskiego, gdzie władzę w mieście, tak jak w kraju, sprawuje samodzielnie PiS, miało być dokładnie odwrotnie. Ostatnio jednak prezydent Mariusz Chrzanowski zdaje się wyrażać wolę ustępstw. W piątek ratusz ogłosił, że „żadne ostateczne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły” i że „brana jest pod uwagę także możliwość” pozostania 6-latków „w części” przedszkoli. Od poniedziałku zaś rodzice 6-latków pytani są o to gdzie woleliby posłać swoje dziecko. Póki co nikt nie wie czy ich wola będzie brana pod uwagę. 

Ankiety w przedszkolach to reakcja władz miasta na powszechny sprzeciw jaki wywołała ogłoszona tuż przed feriami zapowiedź posłania wszystkich 6-latków obowiązkowo do szkół – albo do klasy pierwszej albo szkolnej zerówki. Mimo zimowych ferii atmosfera stawała się coraz bardziej gorąca. W piątek w ratuszu, pod nieobecność wiceprezydent ds. oświaty, prezydent Mariusz Chrzanowski spotkał się z dyrektorami miejskich przedszkoli i podstawówek. Jak podał ratusz najważniejsze ustalenie z tego spotkania dotyczy przeprowadzenia w tym tygodniu we wszystkich miejskich przedszkolach ankiety wśród rodziców dzieci 6-letnich, dotyczącej tego, gdzie chcą posłać swoje dzieci od nowego roku szkolnego.
W komunikacie po tym spotkaniu ratusz usiłuje łagodzić wydźwięk wcześniejszych zapowiedzi dotyczących 6-latków. Przekonuje, że „żadne ostateczne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły”, że to jedynie była propozycja „kompromisowego rozwiązania”. 
- „W drodze społecznego porozumienia samorząd musi zdecydować, jak pogodzić interesy różnych grup społecznych” - czytamy w komunikacie ratusza. - „Samorząd Łomży rozważa utworzenie w szkołach podstawowych oddziałów przedszkolnych dla dzieci sześcioletnich, zbudowanych według najlepszych praktyk samorządowego przedszkola. Oprócz tego brana jest pod uwagę także możliwość zapewnienia oddziałów dla sześciolatków w części istniejących samorządowych przedszkoli publicznych”.
O tym w których przedszkolach mogliby zostać 6-latkowie tego nie ujawniono, nawet na piątkowym spotkaniu dyrektorów przedszkoli i podstawówek z prezydentem.

„Przedszkole w szkole” bez świetlicy
Władze miasta wycofały się też z ogłoszonego trzy tygodnie temu pomysłu posyłania zerówkowiczów z podstawówki po obowiązkowych godzinach zajęć do szkolnych świetlic, co za bezprawne już wcześniej uznało ministerstwo edukacji. Teraz ratusz podkreśla, że oddziały przedszkolne w szkołach nie będą różniły się praktycznie niczym od tego, co mogą zaoferować obecnie przedszkola. 
- W myśl projektu „Przedszkole w szkole”, w każdej ze szkół podstawowych planowane jest utworzenie dwóch takich oddziałów. Jeden oddział sześciolatków prowadzić będą dwie nauczycielki, a do każdych dwóch oddziałów zatrudniona zostanie pomoc nauczyciela. Oferta żywieniowa składać się będzie z obiadu przygotowanego przez szkolną stołówkę oraz drugiego śniadania i podwieczorku. Zasady odpłatności za wyżywienie będą takie jak w przedszkolach samorządowych. Oddział pracować będzie do 10 godzin, a czas pracy oddziału zostanie uzgodniony z rodzicami. „Przedszkole w szkole” będzie placówką nieferyjną, co oznacza, że będzie pracowało w okresie ferii letnich i zimowych z uwzględnieniem miesięcznej przerwy urlopowej. Oddziały sześciolatków mieścić się będą w odrębnych salach przygotowanych do funkcji dydaktycznej i rekreacyjno-wypoczynkowej. W pobliżu sal znajdą się szatnie i toalety – opisuje ratusz szkolne zerówki, które miałby zacząć działać w mieście od 1 września. 

Jeśli za prawdę brać deklaracje o utworzeniu w każdej z podstawówek dwóch oddziałów przedszkolnych – w szkolnych zerówkach byłoby 300 miejsc na około 680 sześciolatków zameldowanych w Łomży.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że władze Łomży szacują, że 80% rodziców dzieci 6-letnich będzie chciało pozostawić je w dotychczasowych przedszkolach. Prawdopodobnie jeszcze więcej. W jednym z miejskich przedszkoli taką chęć wyrazili wszyscy rodzice. Na razie nie wiadomo, czy wola ta zostanie uszanowana. Ankieta, którą przekazano im w przedszkolach, choć rodzice wpisują tam dane swojego dziecka i składają podpis, ma nie mieć mocy wiążącej dla żadnej ze stron. 

Dochodzące z ratusza sygnały o zmianie podejścia prezydenta Łomży do kwestii 6-latków są oczekiwane przez rodziców. Problem „pustego rocznika” w podstawówkach, który powstaje przez cofnięcie wdrażanej przez poprzednio rządzących Polską, wbrew woli większości rodziców, reformy obniżenia wieku szkolnego będzie istotny dla samorządu przez wiele kolejnych lat. Nie można jednak – tak jak ostatnio próbowano to zrobić – na siłę, bez żadnych uzasadnień, ogłaszać, że wyprowadza się wszystkich 6-latków z przedszkoli. Jeśli prezydent nie chce, aby w szkołach był pustostany i zwolnienia nauczycieli, i chce aby w przedszkolach były miejsca dla młodszych dzieci, niech przekonuje rodziców. Zapewniajcie, że w szkolnej zerówce dzieci będą bezpieczne i pod dobrą opieką. Mówcie o tym wszędzie. Pochwalcie się zerówkami, które przez kilka ostatnich lat w łomżyńskich podstawówkach działały i jeszcze gdzieniegdzie zostały. Pokażcie sale w których planujecie je zorganizować i opiekę jaką dzieci tu otrzymają. Zaproście rodziców, niech zobaczą i porównają czy faktycznie warunki jakie będą w szkolnej zerówce nie odstają od tych z przedszkoli. Zróbcie to teraz, zanim rodzice będą musieli podjąć ostateczną decyzję. Nie wszystko trzeba kijem - można wykorzystać marchewkę. Najgorsze będzie doprowadzenie do przeświadczenia, że rodzice przegrali batalię o lepsze dla swoich dzieci. Satysfakcja władzy z odniesionego zwycięstwa będzie tylko iluzoryczna.

170919012406.jpg

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0