Przejdź do treści Przejdź do menu
sobota, 04 lipca 2020 napisz DONOS@

Żyją wśród nas zesłańcy - Sybiracy

Panie: Stanisława Nowocińska z d. Ostaszewska, Irena Dzierzgowska siostra Pani S. Nowocińskiej, Stefania Kozłowska matka Pani K. Jankowskiej, Krystyna Jankowska z d. Kozłowska, Nina Żyłko
jako małe dzieci, czy nawet w łonie matki, zostały wywiezione na Sybir. Jak pisze poeta:

„ Nie piszę po to dziś te słowa By się poskarżyć, chodzić w glorii Lecz prawdę głosić, wciąż od nowa, Bo nie poprawia się historii”

Panie o których piszemy te parę słów, gwoli przypomnienia tragicznych kart historii, nie chodzą w glorii- choć na nią zasługują. Żyją skromnie, jakby zawstydzone, przytłoczone ciężarem historii Polski. Wszystkie przeżyły to samo, 6 lat na nieludzkiej ziemi: głód, mróz, poniewierkę z dala od Ojczyzny. Wielu z towarzyszy niewoli nie wróciło. Nie przeżyli.

„ Pięć – sześć lat wyrwanych z korzeniami,
A potem wiele lat milczenia Przeszłość, która serce rani Koszmar, co sen w piekło zmienia.”

Pani Stanisława NOWOCIŃSKA z domu Ostaszewska została wywieziona wraz z rodzicami i rodzeństwem 13.IV.1940r. do Kotczetawy w Kazachstanie. NKWD wpierw przyszło po Jej Ojca. Był to 18.III.1940r. Postawili dzieci z rodzicami pod ścianą. Zaczęli rewizję. Znaleźli książeczkę wojskową Ojca i orzekli, że to wróg ludu. Ojca zabrali – opowiada Pani Nowocińska. Po rodzinę przyjechali wkrótce, bo 13.IV.40r. Kazali się spakować. Powiedzieli, że jadą bardo daleko.

„ I znika dom, dom znika złamany
I tylko serca nasze płaczą
Mój dom, nasz dom kochany
Czy Cię nasze oczy jeszcze kiedyś
zobaczą.”

Mama powiedziała, „że ma rozczyniony chleb” więc chciałaby go upiec. Zapytano a ile będzie z tego chleba? Mama mówi ok. 20 kg chleba. O dziwo zawieźli do piekarni i kazali wydać 20 kg chleba. Pozwolili go zabrać ze sobą. Mieliśmy jeszcze w czasie podróży. Zawieziono nas do Łomży. Załadowano do bydlęcych wagonów. Słychać było płacz dzieci i jęki starszych ludzi. Jechaliśmy dwa tygodnie. Czasami pociąg się zatrzymywał. Dawano trochę ciepłej wody i kaszy oraz zabierali tych, którzy nie przeżyli trudów podróży. Zawieźli nas do Kotczetawy, tam przeładowano nas na samochody, po 120 km jazdy dojechaliśmy do Szangału na wieczór, wyładowali na ulicy i odjechali. Zebraliśmy się w gromadkę. Mama i sześcioro dzieci. Zaczęliśmy płakać, nie wiadomo było co będzie z nami. Wtedy wyszła jakaś starsza kobieta i zabrała nas do domu. Spaliśmy w jednym pomieszczeniu. I tak się zaczęło nasze życie na wygnaniu. Mama bardzo chorowała. Ja z najmłodszym bratem – opowiada pani Nowocińska chodziliśmy „po proszonym”. Za rzeczy przywiezione z Polski zawsze dostawaliśmy coś do jedzenia. Po roku czasu najstarszy brat wyszedł do miasta Włodarowka i tam dostał się do Armii Andersa. Przeszedł szlak bojowy przez Irak, Palestynę aż do Włoch. Brał udział w bitwie pod Monte Cassino. Starsza siostra pracowała w kołchozie Wysokie Sioło, a my młodsze pasłyśmy krowy. I tak mijał dzień za dniem. 25 marca 1946 roku załadowano nas na wozy i zawieziono do Włodawki. Trzymali nas tam cały miesiąc, zamkniętych w szkole. Z powodu roztopów dalsza podróż była niemożliwa.

Ale 17 maja 1946 roku wróciliśmy nareszcie do Polski. Niedługo potem dostaliśmy list od brata z Włoch, później od Ojca też z Włoch. Okazało się, że tam się odnaleźli i w lipcu 1947 r. wrócili do Polski. Skończyłam Liceum Pielęgniarskie. Pracowałam w szpitalu. Tam poznałam mojego męża. Doczekałam się 3 dzieci, 5 wnuków 1 prawnuka. Niedawno owdowiałam. Jestem emerytką. Obecnie mieszkam z najmłodszą córką w Nowogrodzie. Taki sam los spotkał panią Krystynę JANKOWSKĄ z domu Kozłowską. Wywieziono Ją (miała wówczas 9 miesięcy) wraz z rodzicami i dziadkiem 13 kwietnia 1940 roku z Nowogrodu do Kazachstanu do kołchozu Pachar. W Kazachstanie byliśmy 3,5 roku.
W 1944 r. jako rodzinę wojskową przewieziono nas na Ukrainę. Ojca zabrano na front.

„ Wieźli tak długo i jakże daleko To dalej niż kraniec ziemi Tu w tajdze nasz głos nie doleci I żyć trzeba między obcymi”

Rodzice i dziadek pracowali w kołchozie, dostawali na dorosłego 500 gr. chleba, na dziecko 200 gr. obiad ze stołówki i kilka rubli co miesiąc.
W 1945r. 1 listopada wyruszyliśmy na własną rękę do Polski. 8 grudnia 1945r. dotarliśmy do Nowogrodu.
W listopadzie 2004 roku pani Stefania Kozłowska została odznaczona przez Prezydenta RP Krzyżem Zesłańca Sybiru. Odznaczenie zostało wręczone w czasie Jej pobytu w szpitalu.

„ Część nas wróciła, a część została
Mówić nam o tym władza zabraniała,
I gdy się władza zmienia,
Tych co jeszcze dziś żyją
Krzyżem odznaczała”.
Pani Nina ŻYŁKO urodziła się na Syberii 17.08.1941 roku w miejscowości Biały Jarnarymski Kraj, dokąd została wywieziona jej matka, będąca w 8 miesiącu ciąży. Zostali wywiezieni Jej 4-letni (już nie żyjący) brat, matki brat z żoną i Ich 1 –roczną córeczką. Wraz z nimi została wywieziona Jej babcia, która zmarła na tyfus i jest pochowana w Omsku na Syberii. Oczywiście nie pamiętam mojego pobytu na Syberii, wszystko co wiem pochodzi z relacji mojej Matki – mówi pani Nina Żyłko.
Matka, urodziła mnie w tajdze – opowiada pani N. Żyłko – gdzie pracowała przy wyrębie drzew. Przegryzła pępowinę i po kilku godzinach dowlokła się do baraku ledwo żywa. Nie m iała pokarmu, więc karmiono mnie lebiodą i pokrzywą. Mimo to przeżyłam. To była taka naturalna selekcja. Pilnowała mnie babcia, bo mama musiała chodzić do pracy aby dostać kawałek chleba.

„ Gdy patrzę na matczyne ręce są popękane, to znowu zmarznięte lecz jakże dzielne w Niej serce ileż w nim hartu i poświęceń”

Na Syberii byliśmy 5 lat. Wróciliśmy w marcu 1946r. Pamiętam jak przez mgłę powrót do Polski. Jechaliśmy w piętrowych wagonach. Na pryczy siedziały inne osoby i jak jadły chleb to my śliniliśmy palce i zbieraliśmy okruszki aby nic nie uronić.
Ponieważ moja mama pochodziła z bardzo zamożnej rodziny – dziadek miał 60 ha, stado koni i dużo krów, zatrudniał pracowników – więc pamiętano jak nas wywozili. A teraz znajomi rodziny na nasz widok płakali. Byliśmy w łachmanach, podartych butach, wycieńczeni, ale wbrew wszystkiemu wróciliśmy do Polski. Mama opowiadała, że jak zajechaliśmy na Syberię to tamtejsza ludność przychodziła nas oglądać i mówili „ ot Polaki przyjechali”. Natomiast jak wyszłam za mąż za mieszkańca Nowogrodu to mówiono „ o z Ruską się ożenił”. Bardzo to bolało.
Przeżyliśmy z mężem 43 lata. Dochowaliśmy się 3 wspaniałych córek, zięciów oraz 6 wnucząt. Najmilszy bilans naszego życia. W Nowogrodzie mieszkam 33 lata. Jestem wdową.

„ Tyle łez, a jakby za mało Bo wiele ich jeszcze popłynie Bo tam tyle zdrowia zostało I krzyż drewniany po babci gdzieś w brzezinie”.
Wielu członków Związku Sybiraków pisze wiersze i książki. Wśród tych poetów wymienię kilku. Są to P.Babiel, K. Wojewoda, P. Truszkowski czy R. Tymiński.
Pragnę zaznaczyć, że w szkole nr 5 w Łomży powstał Klub Wnuka Sybiraka pod patronatem pani H. Tyszko, córki Sybiraka.

A oto wiersz pana R. Tymińskiego poświęcony wnukom:

Jakże często one proszą, - Dziadku opowiedz o tym jak żyły Tam dzieci,
co jadły, o małych syberyjskich konikach i
jak jeździłeś na wołach. O zachodach i wschodach słońca, o tajemniczym Irtyszu.
Na pewno dużo pamiętasz...
- Pamiętam i opowiem wnuczku mój kochany
Jak zawsze byłem głodny
Jak musiałem plan wykonać
Jak się kraść nauczyłem
By z głodu nie skonać
Jak byłem taki mały
A woły takie duże
Jak żegnałem słońce
Zachodzące w purpurze
Lat sześćdziesiąt już minęło
Gdy wspominam – serce kołacze
Nie patrz na mnie zatroskany wnusiu
To łza płynie –Ja nie płaczę.

W tekście wykorzystano:
- fragmenty wierszy anonimowego poety.
Wg. opracowania Niny Żyłko

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę