czwartek, 23 listopada 2017 napisz DONOS@

W walce z rakiem potrzeba wiary i pomocy przyjaciół

W kolejce do poradni onkologicznej godziny dłużą się od rana. W przeddzień 17. Światowego Dnia Walki z Rakiem o światowym dniu w długim korytarzu na 1. p. Szpitala Wojewódzkiego w Łomży nikt nie słyszał. Cztery pacjentki najbliżej drzwi, jedna z mężem, smutne miny. Przerażone. Chociaż jedna leczy się od 2002 r., wygląda znakomicie. Niejedna szczęśliwie wygrała walkę z raczyskiem. - Po raz pierwszy w życiu miałam badane piersi podczas badań pracowniczych, kiedy miałam 48 lat – wspomina Maria Woroniecka, amazonka z Łomży. - Lekarza zaniepokoiły guzy w jednej i drugiej piersi, a biopsja potwierdziła komórki rakowe... Najpierw zrezygnowałam z operacji, nie ze strachu, tylko z wiary w pozytywne myślenie, że sama się wyleczę... Przekonała mnie dopiero dr Bogumiła Arłukowicz, znakomity specjalista chemioterapii i wspaniały człowiek. Teraz każdej dziewczynie i kobiecie doradzam samobadanie, a jeżeli cokolwiek wyczują, to natychmiastową wizytę u lekarza.

Maria Woroniecka
Maria Woroniecka
Danuta Kuleszyńska
Danuta Kuleszyńska

- Ja się swojej choroby wstydziłam, nikomu nie mówiłam, jeszcze 20 lat temu rak to był temat nie do pomyślenia, temat tabu – opowiada Maria Woroniecka z Łomży, dyżurująca od poniedziałku do piątku w godzinach 10. - 13. w Stowarzyszeniu Kobiet z Problemem Onkologicznym na 4. p. hotelu pielęgniarek przy alei Piłsudskiego 11A (tel. 86 473 32 63) . Maria 20 lat temu przeszła też operację odjęcia piersi. - Po tej operacji byłam obojętna, nie cieszył mnie powrót do domu... Dopiero potem odzyskałam energię, stanęłam na nogi, dzięki znajomości z doktor Ewą Iwanowską (1956 – 2004), założycielką naszego stowarzyszenia amazonek. Jej następczyni Anna Dąbrowska (1960 – 2006) była oddana pracy w stowarzyszeniu, organizacji imprez i pomocy chorym kobietom. Kiedy Maria dowiedziała się o swoim raku, była przerażona. - Myślałam, że zaraz będę umierała, chemioterapia kojarzyła mi się z wypadaniem włosów i wyniszczeniem organizmu – wspomina dziś ze spokojem i powagą w głosie. Pacjentki z kolejki na korytarzu mają podobne przekonania: sam fakt zapadnięcia na raka kojarzy im się jak najgorzej: ze śmiercią. Tłumaczą, że ktoś miał niezłośliwego, ale szybko odszedł z tego świata, nieoczekiwanie. - Na dyżurach udzielam porad z własnego życia, staram się, aby były nieksiążkowe – zapewnia Maria. - Wolontariuszki odwiedzają chore koleżanki w domach.
Łomżyńskie Amazonki wydają co kwartał „Biuletyn Informacyjny” - zgodnie z nazwą, podawane są w nim informacje i porady specjalistów, telefony, adresy i godziny pracy oddziału i przychodni onkologicznej (rejestracja 86 473 33 75 w godz. 7.30 – 15; wtorki 8. - 18.). Zachęcają do udziału w spotkaniu członkiń i sympatyków 6. lutego o godz. 17 w sali konferencyjnej szpitala na 2. piętrze. Prezes łomżyńskich amazonek Barbara Porwoł apeluje o przekazanie 1 procenta podatku na rzecz stowarzyszenia (KRS 00000 82371). Amazonki organizują po raz 16. w karnawale bal przyjaciół – oddając w ten sposób hołd zmarłym paniom i przywołując o nich wspomnienia – na który można się wpisywać (tel. 606 978 000). Odbędzie się w Restauracji Zakątek 11. lutego (2 osoby – 370 zł). 
- Po operacji moje życie nabrało nowego sensu i kolorów – podsumowuje Maria Woroniecka. - Nie tylko moje, podobne odczucia mają inne koleżanki. Doceniam to, co mam, wszystko mnie cieszy, a każdy dzień to radość. Rak ciągle budzi grozę, więc trzeba mówić o profilaktyce i o nas, ocalonych. 

Danuta z Łomży żyje w Zielonej Górze
Rok temu pisaliśmy o Danucie Kuleszyńskiej (lat 60), dziennikarce znanej z długich blond włosów, reportaży i wywiadów, m.in., w „Kontaktach”. Nie przypuszczała, że będzie potrzebować pomocy. W lipcu 2015 wykryto inwazyjnego raka piersi. Nowotwór usunięto, Danuta jest po chemioterapii i radioterapii. Podczas wielomiesięcznej rekonwalescencji leczy się suplementami i lekami, dzięki którym powraca do zdrowia. Kuracja kosztuje ok. tysiąca zł miesięcznie. - Dopiero po 5 latach, jeśli ją przeżyję, będę mogła mówić, że walkę wygrałam - mówiła podopieczna  Stowarzyszenia „Warto jest pomagać”. - Choć to bardzo złośliwy nowotwór, jestem pełna optymizmu. Wypadły mi włosy, ale to najmniejszy problem. Jak stanę na nogi i całkowicie wyzdrowieję, będę pomagać innym, jak robiłam przez całe życie. Zawsze wolałam dawać, niż brać. Los  postawił mnie przed wyzwaniem. 
Oto dane dla dzielnej Danuty, która po latach pracy w Łomży wróciła do rodzinnej Zielonej Góry:
1 % podatku KRS 0000318521, cel szczegółowy: Danuta Kuleszyńska 
Subkonto Danuty Kuleszyńskiej: 98114018500000209664001073 
Stowarzyszenie „Warto jest pomagać”, ul. Bema 7/6, 65-035 Zielona Góra

Mirosław R. Derewońko


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0