piątek, 25 września 2020 napisz DONOS@
Forum ogólne

 Nowy temat  |  Spis tematów  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Zaloguj   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

\"...w Wielki Czwartek na porannej mszy św., w trakcie której ok. 350 kapłanów Diecezji Łomżyńskiej i Kurii w Łomży odnowiło przyrzeczenia, m.in., wierności biskupowi Januszowi Stepnowskiemu i troski o wiernych, bez szukania swojej korzyści...\" Odnowienie przyrzeczenia na daną osobę przypomniało mi przyrzeczenie na wierność...nie jakiemu Führerowi.Czy to jest normalne????Poza tym te wszystkie samochody,które zapełniły parkingi i boczne uliczki w okolicach ul.Polowej,Sienkiewicza,Giełczyńskiej,Dwornej...nie wyglądały na auta 20-to letnie...

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

Bo cytując bolka cłek biedny musi mieć dobry samochód by się nie psuł ...No a
Fuhrera zostaw w spokoju to dyktator, u nich monarchia rzadzi

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

Bo Polak-katolik, zawsze rozkoszowal sie tym, ze byle klecha trzymal go mocno za ryj... taka odmiana masochizmu, tylko dla czego ma znamiona epidemii?





urbi et orbi !




Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

Chyba ciebie złapał i ścisnął ...jeśli to atoportret to cierpisz ...Współczuję głupoty

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

Zebrali na tace podzielili sie przecież swieta trzeba za cos wyprawic

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

...a widział kto stadko owieczek chadzające samodzielnie? Pasterz musi być, by prowadzić i doić. Ludzie o mikrej wyobraźni pozbawieni racjonalizmu potrzebują nadziei ... nawet takiej takiej złudnej i naiwnej.
Wiedzą że muszą być brutalnie dymani umysłowo ale wmówiono im pan bóg tak chciał, tylko już umysł nie ogrania że te słowa boże spisali sami krętacze co nimi manipulują .

Pasterz chadza w złotych haftowanych ornatach a parafianin ubiera się w szmatach z lumpeku.

---
Każdy rodzi się ateistą. To naturalny stan umysłu. Indoktrynacja narzucona przypomina znakowanie bydła.


Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

Juz ty nowogrodzki zulu, dobrze wiesz jak to byc zlapanym za morde....





urbi et orbi !




Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

Oj stepnowski stepnowski trzeba było wysłuchać co w wielki czwartek powiedzieli biskupi w warszawie ...nie bądzcie jak judasze,wyjdzcie z pomocą do biednych ubogich i Franciszek z Watykanu coś wam nakazał ( czy przysięgaliście posłuszeństwo Papieżowi)to jest przekaz chrześciański, tolerujący tyle zła w komży przyczyniacie się wy z ul.sezamkowej do tego wielkiego zła w komży......Watykan was wezwie....Tygodnik Ostrołęcki
Wiadomości
Ostrołęka
Ksiądz: chcę oczyścić Kościół z łapówek. Biskup: księdzu brak równowagi psychicznej
JAROSŁAW SENDER22 stycznia 2008Zaktualizowano 22 stycznia 2008, Tue Jan 22 2008 10:26:22 GMT+0100 (CET)
Były proboszcz Krysiak twierdzi, że padł ofiarą zemsty biskupa, któremu nie chciał dać po raz trzeci łapówki

Ks. Stanisław, były proboszcz parafii Krysiaki, gm. Myszyniec, oskarża ks. biskupa Stanisława Stefanka o wymuszanie i przyjmowanie łapówek.

- Za parafię z Bokinach zapłaciłem tysiąc dolarów, a za parafię w Krysiakach - 5 tys. zł - twierdzi. Sprawą zainteresował media, hierarchów kościelnych, a nawet samego papieża. Rewelacje księdza poważnie potraktowało Centralne Biuro Antykorupcyjne, które przekazało sprawę do prowadzenia Prokuraturze Okręgowej w Łomży. Ta jednak odmówiła wszczęcia postępowania.

Pierwszą łapówkę, za przydział na parafię w Bokinach, ks. Stanisław rzekomo wręczył ks. biskupowi Stanisławowi Stefankowi w 2000 roku. Drugą, za parafię w Krysiakach, w 2006 roku. Trzeciej nie wręczył, bo postanowił, jak twierdzi \"oczyścić z korupcji polski Kościół\".

- Będą zeznawać też inni księża z parafii łomżyńskiej - zapowiada ks. Stanisław D.

- Dlaczego z owym oczyszczeniem ksiądz czekał tak długo? - zapytaliśmy.

- Dojrzało to we mnie - wyjawił nam ks. Stanisław. I zaprzeczył, by oskarżenia o łapownictwo, kierowane pod adresem ordynariusza diecezji łomżyńskiej, miały jakikolwiek związek z ostatnimi wydarzeniami (ks. Stanisławowi odebrano probostwo, dostał nakaz opuszczenia plebanii i nałożono nań suspensę - przyp. red.).

Listy z okupowanej plebanii

Ks. Stanisław D. urodził się w 1952 roku, wyświęcony został w 1981 roku. Pochodzi z Augustowa, ale ma podwójne obywatelstwo: polskie i amerykańskie. W Stanach przebywał przez 15 lat, był tam kapelanem w szpitalach. Po powrocie do Polski objął parafię w Bokinach koło Białegostoku. W 2004 roku, po buncie parafian w Bokinach, ks. Stanisław przyszedł do Krysiak. Tu także parafianie byli z niego niezadowoleni i zażądali odwołania proboszcza. Kuria, po kilku głośnych protestach (o czym obszernie pisaliśmy w Tygodniku), żądania parafian spełniła. 3 marca 2007 roku administratorem parafii Krysiaki został mianowany proboszcz parafii Myszyniec, ks. kan. Zbigniew Jaroszewski. Tego samego dnia kuria ogłosiła bezterminowy urlop ks. Stanisława. Nowego proboszcza parafianie z Krysiak doczekali się w sierpniu - funkcję tę pełni ks. Mirosław Teofilak. Jednocześnie ks. Stanisław otrzymał nakaz wyprowadzki z dotąd zajmowanej plebanii. Nie usłuchał, co prawdopodobnie bezpośrednio skutkowało nałożoną na niego 28 września minionego roku suspensą. Tym samym ks. Stanisław został pozbawiony uprawnień i dochodów wynikających ze stanu duchownego. Były proboszcz Krysiak nadal jednak mieszka na plebanii... i pisze listy.

Biskup kontra CBA

Ks. Stanisław D. twierdzi, że wszystkie jego nieszczęścia mają jedną przyczynę.

- Bo w odpowiednim momencie nie wręczyłem ordynariuszowi diecezji łomżyńskiej łapówki - mówi. Zresztą nie tylko mówi. Również pisze. W listopadzie minionego roku były proboszcz parafii Krysiaki zawnioskował do Centralnego Biura Antykorupcyjnego \"o zatrzymanie ks. Biskupa Stanisława Stefanka, ordynariusza diecezji łomżyńskiej, jako równego obywatela Rzeczpospolitej Polski, zobowiązanego do przestrzegania prawa\".

Ks. Stanisław oskarżył ks. biskupa o przyjmowanie i wymuszanie łapówek. Wyznał przy tym, że za parafię w Bokinach zapłacił biskupowi tysiąc dolarów, a za parafię Krysiaki - 5 tys. zł. \"Kościół w Polsce jest bardziej skorumpowany niż instytucje świeckie, co jest przestępstwem i gorszeniem dla ludzi oraz hańbą dla biskupa, który łapówki bierze. Dlatego też należy zwalczać ten groźny proceder, więc chce w tej sprawie szczegółowo zeznawać i jestem przekonany, iż wielu innych księży (..) też zechce w tej bulwersującej sprawie zeznawać, aby oczyścić z łapownictwa Kościół Katolicki w Polsce\" - napisał ks. Stanisław D.

CBA przekazało sprawę do Prokuratury Okręgowej w Łomży. Ale CBA nie było jedynym adresatem doniesień ks. Stanisława. Obszerne relacje dotyczące kościelnej korupcji skreślone ręką ks. Stanisława trafiły także do mediów i hierarchów Kościoła katolickiego w Polsce. Ks. Stanisław zapewnił nas przy tym, że wszystkie materiały do wiadomości otrzymał także ks. biskup Stanisław Stefanek.

- Ale żadnego odzewu od biskupa do tej pory nie miałem, nawet telefonicznego - mówi były proboszcz parafii Krysiaki.

Ukarany dla przykładu

W trzech kolejnych pismach, z października, listopada i grudnia ubiegłego roku ks. Stanisław D. pisze, że ordynariusz diecezji łomżyńskiej od wielu lat wymusza łapówki za parafie i za tytuły kościelne. Twierdzi też, że wymuszeń było wiele, ale, jak dotychczas, księża milczeli ze strachu przez represjami ze strony władz kościelnych. Ks. Stanisław ową zmowę milczenia postanowił przerwać. I od razu, jak twierdzi, spotkało się to z reakcją.

- Kiedy zacząłem o tym głośno mówić, ks. biskup wydał polecenie wymiany zamków w kościele w Krysiakach, abym nie miał do niego wstępu. Od tamtej pory, tj. od 5 kwietnia 2007 roku, jestem zmuszony Msze św. odprawiać w plebanii na stoliku - twierdzi.

Wśród represji, jakie go spotkały za ujawnienie rzekomego łapówkarstwa, ks. Stanisław wymienia także suspensę i pozbawienie wszelkich dochodów. Nie oddane mu zostały także prywatne pieniądze, które, jak twierdzi, zainwestował w parafię w Krysiakach (nieco ponad 65 tys. zł). \"Błagam o pomoc w zmobilizowaniu Jego Ekscelencji ks. Biskupa o przeniesienie mnie na inną parafię i zaprzestanie znęcania się nade mną i innymi księżmi w diecezji oraz moją schorowaną 82-letnią mamą i gospodynią, które od kilku lat zamieszkują razem ze mną, ponieważ nic złego nie zrobiliśmy. Z przerażeniem stwierdzam, że Jego Ekscelencja w sposób ewidentny zmusza mnie od miesięcy do rezygnacji z kapłaństwa jako 55-letniego człowieka po przebytym zawale z 26-letnim kapłaństwem lub oczekuje na większą łapówkę\" - te błagania pochodzą z listu wysłanego do hierarchów Kościoła Polskiego.

Los kierowany łapówkami

Ks. Stanisław uważa, że wszystkie jego nieszczęścia to wynik sprzeciwu przed daniem trzeciej z kolei łapówki. \"Jestem pewien, że gdybym zawiózł biskupowi kopertę z co najmniej 20 tys. zł, to byłoby dawno przeniesienie i nie byłoby suspensy, ale sumienie mi nie pozwala\" - pisze w liście do Episkopatu.

I stanowczo oświadcza, że nie wyprowadzi się z Krysiak, dopóki nie zostanie cofnięta \"złośliwie nałożona suspensa\", nie zostaną mu przez kurię zwrócone zaległe pieniądze i nie otrzyma przeniesienia na inną parafię w Polsce lub zagranicą.

- Łapówka nie może decydować o moim kapłaństwie i dalszym życiu - podkreśla ks. Stanisław. I dodaje, że pisma dotyczące jego losu są właśnie tłumaczone na język niemiecki i zostaną wkrótce dostarczone do Ojca Świętego Benedykta XVI. W ostatnim, grudniowym piśmie do Episkopatu Polski, ks. Stanisław żali się już tylko na obojętność. \"Najbardziej jednak bolesnym zjawiskiem w Kościele Polskim jest obojętność wobec jednostki, czyli niechęć pomocy drugiemu księdzu, który jest w potrzebie, a wręcz zmierzanie do zepchnięcia go w przepaść, pozostawiając samemu sobie. A jeśli ten, pomimo wszystko, mając jeszcze siły dochodzi swoich racji i prawdy, to mówi się, że brak mu równowagi psychicznej, czyli jest wariatem. To jak mamy głosić Ewangelię Chrystusową i dawać dobry przykład ludziom\" - pisze. - Nie jestem wariatem - zapewnia ks. Stanisław D. i pokazuje orzeczenie lekarskie, które ma świadczyć o dobrym stanie jego psychiki. Badania psychologiczne ksiądz musiał przejść, by otrzymać pozwolenie na broń, o którą się starał. Pozwolenie takie zostało mu wydane.

Brak znamion przestępstwa

- 31 grudnia Prokuratura Rejonowa w Łomży postanowiła odmówić wszczęcia postępowania w tej sprawie - poinformowała nas Maria Kudyba, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łomży.

Tym samym prokuratura uznała, że zebrany w tej sprawie materiał nie daje podstaw do uznania oskarżeń ks. Stanisława D. za wiarygodne. Na postanowienie prokuratury, ks. Stanisławowi D. przysługuje zażalenie do Sądu Rejonowego w Łomży. Ma na to siedem dni roboczych od daty doręczenia mu decyzji prokuratury.

- Żadnego pisma z prokuratury jak dotąd nie otrzymałem. Ale jeśli taka jest decyzja prokuratury, na pewno skorzystam z możliwości odwołania - powiedział nam 9 stycznia były proboszcz Krysiak, Stanisław D.

Tego samego dnia poinformował Prokuraturę Rejonową w Łomży, że pod koniec stycznia do złożenia zeznań o korupcji w kurii gotowy będzie kolejny ksiądz. My z kolei, również 9 stycznia, weszliśmy w posiadanie kopii listu ks. Stanisława, wysłanego 7 stycznia do Ojca Świętego Benedykta XVI oraz kopii pisma wysłanego 12 lipca 2007 roku przez ks. biskupa do Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu. W liście do Ojca Świętego ks. Stanisław szczegółowo relacjonuje niedole swojego życia i błaga o pomoc w przywróceniu do czynnego kapłaństwa. Z kolei w prośbie skierowanej do KWP w Radomiu o cofnięcie pozwolenia na posiadanie broni przez ks. Stanisława, ks. biskup Stanisław Stefanek zwraca uwagę na pogłębiający się u ks. Stanisława D. brak równowagi psychicznej. n

Anna Suchcicka

Fakty zawarte w wypowiedziach byłego proboszcza parafii Krysiaki mijają się z prawdą i naruszają tak zasady moralne, jak i normy Prawa Kanonicznego. Cierpliwe rozwiązywanie bolesnego problemu ks. D. jest prowadzone od kilku lat w oparciu o zasady kościelnego prawa.

Ból Kościoła jest tym większy, że sposób rozwiązywania problemu odbiega od zwyczajów właściwych praktyce Kościoła. Z dwóch powodów: sprawa dobrego imienia każdego człowieka, w tym przypadku kapłana, zwykle traktowana jest z miłosierną dyskrecją. Smutkiem napawa także fakt, iż ubolewania godny przypadek, przez nagłaśnianie go przez środki społecznego przekazu stał się niezdrową sensacją.

Ks. JarosŁaw Hrynaszkiewicz PrzewodniczĄcy WydziaŁu
Środków SpoŁecznego Przekazu Kurii w Łomży

Pod kościelnym dywanikiem

Zostałam wychowana, tak jak większość Polaków, w szacunku dla księży i wierze w ich nieomylność i wolność od zwykłych ludzkich przywar. Do tej pory gdy np. widzę księdza palącego papierosa, przyjmuję to ze zdziwieniem, zmieszaniem, a nawet niesmakiem. Z drugiej strony ksiądz, który potrafi być tak po ludzku normalny, nieodmiennie budzi mój zachwyt. Obie te postawy nie są chyba najlepsze. Świadczą o wpojonych mi stereotypach. A przecież kler tworzą zwykli ludzie, którzy mają chwile zwątpień, i którym zdarza się popełniać błędy. Wśród kleru zdarzają się także osoby chore psychiczne, przestępcy czy osoby \"seksualnie podejrzane\". Sam fakt bycia księdzem nie sprawia bowiem, że jest się ponad wszystko to, co zwykłych ludzi czasem dotyczy czy dotyka. Kościół jednak zwykł swoje problemy otaczać tajemnicą i rozwiązywać bez rozgłosu. A gdy tajemnica przestaje być tajemnicą, kościół zwykł milczeć.

Tak też jest w tym przypadku. Rok przyszło nam czekać na oficjalny, zdawkowy komentarz kurii w sprawie ks. Stanisława. Owo milczenie można traktować też jako obojętność. Co uczynił na to były proboszcz parafii Krysiaki, który chcąc przełamać ciszę rozesłał kopie dokumentów m.in. do \"Rzeczpospolitej\" i \"Gazety Wyborczej\". Pierwsza jednak publikacja dotycząca korupcji w kurii łomżyńskiej ukazała się w piśmie jawnie antyklerykalnym \"Fakty i Mity\" (ks. Stanisław twierdzi, że \"Fakty i Mity\" same znalazły do niego dojście). Gazeta ta obnaża najgorsze przywary kleru. Robi to stronniczo. Ale w Polsce Kościół jest tak właśnie traktowany. Jest albo na piedestale, albo opluwany. Może należałoby wypróbować drogę środka?

Anna Suchcicka

Anatol M.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

Moze kazanie tak o pedofili w kościele.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

SPIERDALAC

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

Z pedofilami nie dyskutuje .

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

Umberto Eco miał rację pisząc o mrocznych wiekach -Imię róży- co w obecnych czasach w podobnych systemach działa i modyfikuje się sprytne lisy... gdzie najlepszą bronią jest informacja można też wykorzystać czas i przestrzeń aby ciemny lud w komży był cicho cicho nie gadać po co klerem komży się interesować SYMONIA komżyńska ,no i te fury nietanie co się zjechały ...Papież Franciszek cyt... jak widzę młodego ks. w drogim aucie to żygać mi się chce ,no jak stepnowski jeździsz na rowerze na Jednaczew to bez kamuflażu i bez obstawy nie lękajcie się.......chyba że bardzo czegoś się BOICIE tam na ul.sezamkowej ...chyba tej miotły z Watykanu co pozamiata !

Anatol M.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

A może tak kazanie o koledze Jankowskim z Gdańska jaki to był wibitny święty😁😁😁

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

Wiara to piwinna byc wiarą nie musze chodzic do kościoła żeby sie podlic . Nawet nie chce bo przy okazji dowiem sie co w polityce po co.mi to wole nie chodzic do kościoła nie dawac na tace a pomodle sie nawet na będąc na rybach to jest moja sprawa jak sie modle będąc wierzacym

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

Ale sexnastki to już można? Ilu z kleru w komży ma konkubiny w ukryciu....nie mówiąc o pederasti lobby gejowskie?....Seksnastka
Wikary Mariusz P. był odwoływany z dwóch poprzednich parafii za karę. Można przypuszczać, że biskup łomżyński Stanisław Stefanek odwoła go też z Nur. Ks. Mariusz ma gorącą krew albo, jak mówią nurzanie, sperma rzuca mu się na mózg.

Nur leży tuż koło Zuzeli. Miejscowości narodzin kardynała Wyszyńskiego. W centrum Nura ulica Kościelna krzyżuje się z placem Kościelnym. Ksiądz Tadeusz jest proboszczem starej daty. Skromnie ubrany, siwy staruszek to dusza człowiek. Lubią go i szanują wszyscy mieszkańcy Nura. Sprawia wrażenie zakłopotanego całą sytuacją. Choć tego nie mówi, wiadomo, że wikarego zesłano tu za karę.

– Nie mogę nic powiedzieć, dopóki nie wypowie się biskup. Martwię się, że dziewczynka nie uczęszcza do szkoły i nie jest z rodziną – mówi zatroskany proboszcz. – Jak najszybciej trzeba to zmienić. Co do wikarego, nie chcę go osądzać.

31 maja 16-letnia Zuzanna wybiegła ukradkiem z domu, wskoczyła do ciemnoniebieskiego Opla Vectra, który z piskiem opon odjechał w nieznanym kierunku. Gdy rozmawialiśmy z ojcem Zuzanny, mijał ósmy dzień od jej ucieczki.

– To był samochód wikarego Mariusza P. Widziała to sąsiadka i może potwierdzić. Od tamtej pory dostaliśmy tylko jednego SMS-a, że jak się nie odczepimy od księdza, to ona nigdy nie wróci do domu. Zgłosiliśmy zaginięcie na policję. – Ojciec Zuzanny wyciąga zdjęcie klasowe córki. – O, to córka, tu siedzi w środku z tabliczką.

Zdjęcie sprzed kilku tygodni pokazuje nastolatkę z dziecięcą, niewinną buzią.

– Wpierw on był w porządku, traktowaliśmy go jak przyjaciela rodziny – mówi o wikarym ojciec Zuzanny. – Ale jak w sylwestra przyprowadził do nas tę Kasię, zacząłem coś podejrzewać. Okazało się, że w Ostrołęce wynajął kawalerkę. Tam się z nią spotykał. Teraz pewnie mu się znudziła i zbałamucił naszą córkę.

Matka po ucieczce córki znalazła korespondencję Katarzyny i Zuzanny. Dziewczyny wyznały sobie miłość do wikarego. Kwieciście opisywały związek, który bynajmniej nie był platoniczny. Kasia, nieco starsza, bez problemów zaakceptowała młodszą koleżankę. Dzieliły się swoim ukochanym.

Starzy Kasi też nie pochwalają tego związku. Mieszkanie wynajęte przez księdza Mariusza służyło początkowo do schadzek z Kasią. Później adres poznała również Zuzia. Zdaniem rodziców Zuzanny właśnie do ostrołęckiej garsoniery ksiądz początkowo wywiózł ich córkę. Widzieli ją przez okno. Gdy zorientowali się, że są obserwowani, czmychnęli prawdopodobnie przez połączone z innymi klatkami piwnice.

Romans księdza z szesnastolatką trwał już kilka miesięcy. Rodzice dowiedzieli się o wszystkim ostatni. Któregoś dnia zwrócili się do dyrekcji szkoły z prośbą o obniżenie składek na komitet rodzicielski. Są biedni, a trójka ich dzieci jeszcze się uczy. Zaskoczeni dowiedzieli się, że szkoła nie może obniżyć składki rodzicom uczennicy, bo ona bardzo często przyjeżdża do szkoły nową Vectrą.

– Co to za ksiądz? – mówi kilkunastoletni młodzieniec, którego zagadnęliśmy na ulicy Nura. – Jak wyprawiał imieniny, to impreza była przez tydzień. A o tym, że lata za dziewczynami, wszyscy wiedzą. Jakie jaja były, jak zgubił saszetkę z dokumentami. Myśmy ją znaleźli, a tam w środku trzy prezerwatywy…

Ksiądz Mariusz nie ukrywa się tak jak Zuzanna. Nadal pojawia się w kościele, wciąż uczy w szkole religii.

– Miał zorganizować wycieczkę do Częstochowy – mówi matka jednej z uczennic. – Ale po tym, co się stało, to wolimy, żeby dzieci pojechały z kim innym.

Spędziliśmy w Nurze prawie całą niedzielę. Księdza Mariusza jednak nie zastaliśmy. Komórka wikarego milczy, nie odpowiada również na wiadomości pozostawione w skrzynce głosowej.

Rodzice Zuzanny postanowili złożyć doniesienie do prokuratury. Twierdzą, że poszukiwana przez policję córka została wywieziona przez księdza i przez niego jest ukrywana. 16-letnia dziewczyna w myśl prawa podlega władzy rodziców, choć bzykać ją już można. Prokurator grozi za posuwanie małolaty tylko do 15. roku życia.

* * *

Kapłani żyją w celibacie przeważnie na pokaz. W praktyce prują się po kątach, wykorzystują swoich podwładnych, dymają gosposie albo uwodzą małolaty. I gdyby nie towarzysząca temu obłuda, nie byłoby o co się czepiać. Ci sami księża, którzy używają życia, zazwyczaj walczą z pornografią, konkubinatami i skrobankami.

Są wśród księży jednak i tacy jak proboszcz Tadeusz z Nura – skromni, uczciwi i oddani swojej pracy. Im właśnie podsyła się niewydarzonych klechów za karę. W ten sposób Kościół traci autorytet nawet tam, gdzie wydawałoby się, że ma ugruntowaną pozycję. Co specjalnie nas nie martwi. A też uwodzicielowi należy się uznanie choćby za jedno – używa prezerwatyw.

[2002] NIE.pl 25/2002

Anatol M.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

A co z ulubionym Albinem wyrok się skończył zadość uczynienie było panie stepnowski?........Koka i nowy ślad
Pewien obywatel Łomży wpadł w Wenezueli na próbie transferu do Polski niemal tony narkotyków. Siedzącego w więzieniu przemytnika wspomaga finansowo pewien kapłan diecezji łomżyńskiej. Twierdzi, że wykonuje jedynie polecenie swojego biskupa…

Rankiem 16 listopada 2005 roku trzej smutni panowie odwiedzili na plebanii parafii w N. (diecezja łomżyńska) ks. wikariusza Janusza M. Była to specjalna delegacja białostockiego Zarządu Centralnego Biura Śledczego Komendy Głównej Policji w osobach nadkomisarza Jarosława J. oraz komisarzy Sławomira J. i Arkadiusza W. Panowie oficerowie okazali kapłanowi postanowienie z 9 listopada 2005 r., którym prokurator Tadeusz Marek, naczelnik V Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Łomży (w lutym 2008 r. awansowany na stanowisko szefa Prokuratury Okręgowej w Białymstoku), nakazał „dokonać przeszukania pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych zajmowanych przez Janusza M(…) oraz samochodu Mitsubishi Carisma nr rej. WOS(…) użytkowanego przez Janusza M. (…) w celu znalezienia rzeczy mogących stanowić dowód w sprawie” oznaczonej sygnaturą V Ds. 6/05/S.

Wielebny zbladł, gdy w uzasadnieniu owego postanowienia przeczytał, że „w toku prowadzonego śledztwa ustalono, iż utrzymywał kontakt za pomocą urządzeń elektronicznych z osobami, które mogą mieć związek z usiłowaniem przemytu narkotyków z Wenezueli przez Albina K.(…)”, i uprzytomnił sobie, że ani chybi był od dłuższego czasu śledzony, a nawet podsłuchiwany.

Całkiem zaś osłabł, czytając dalej, że zabiorą mu i przekopią w kryminalistycznym laboratorium „komputer, telefon komórkowy i inne urządzenia, które mogły być wykorzystywane do przekazywania wiadomości elektronicznych”.

# # #

Prawie 40-letni ks. Janusz M. nie miał sukcesów w kapłaństwie. Kilkakrotnie przerzucany z jednej wiejskiej parafii do nie mniej zapadłej drugiej, dopiero w październiku 2004 r. osiadł na przyzwoitej placówce w N., nieopodal powiatowej Ostrołęki, gdzie oprócz zbierania tacy, ordynariusz łomżyński biskup Stanisław Stefanek dał mu jeszcze robotę nauczyciela religii w miejscowym gimnazjum.

Ks. Janusz uchodzi w diecezji za marzyciela i poetę. Parafianie wiedzą o nim jedynie tyle, że kocha psy (mieszkania pilnuje mu owczarek niemiecki Gwidor) i lubi pisać wiersze. Czytelnicy tygodnika katolickiego „Niedziela” znają go z publikacji, w których naucza m.in., że „pobożności uczy się nie z nakazów modlitwy i obecności w kościele, ale patrząc, jak się rodzice modlą, w jaki sposób i jak często uczestniczą we Mszy św. Nie nauczy się szacunku do modlitwy i miejsca, jakim jest kościół, ani nie zrozumie nawet tego, co się tam dzieje, dziecko, które widzi tatusia kucającego zamiast klękającego, czy żującego gumę w kościele, a tym bardziej gdy widzi go pod kościelnym ogrodzeniem zamiast w kościele”.

A jaki ksiądz jest prywatnie?
– Bardzo miły człowiek, jak to się mówi: „luzak”, niestroniący od papierosów i alkoholu. Gościłem u niego w N. wraz z kolegą, też dziennikarzem. Byliśmy zaproszeni na uroczystość, która miała odbyć się nazajutrz w Ostrołęce z udziałem biskupa Tadeusza Zawistowskiego. Ksiądz Janusz, główny organizator tej imprezy, zaprosił nas do siebie na kolację. Częstował wódką, a ja – będąc kierowcą – spożycie uzależniłem od możliwości przenocowania. Bez wahania zaproponował lokum na plebanii. Pod koniec pierwszej butelki przeszliśmy na „ty”, a Janusz zaczął opowiadać o rzekomo homoseksualnych upodobaniach niektórych biskupów. W pewnym momencie jemu samemu puściły hamulce: próbował przytulanek i usiłował najpierw mnie, a później koledze wkładać rękę w spodnie. Żeby wybrnąć z niezręcznej sytuacji, rzuciłem hasło udania się „na dziewczyny”. Janusz wskazał nam pobliską stację benzynową jako ich punkt zborny. „Ale mnie przyprowadźcie chłopaczka” – poprosił. Ostatecznie woleliśmy zaryzykować spotkanie z policją i jeszcze tej samej nocy wróciliśmy samochodem do Łomży – wspomina korespondent jednej z polonijnych gazet.

Nasz rozmówca dodaje:
– Gdy nazajutrz pojawiliśmy się na uroczystości w Ostrołęce, Janusz był szalenie zmieszany. Uspokoiłem go, że incydent puściliśmy w niepamięć. W rewanżu usadowił nas w kościele na miejscach dla VIP-ów i oficjalnie przedstawił zgromadzonym jako „honorowych gości z chicago”.

# # #

Podczas wizyty policjantów na plebanii w N. ks. Janusz M. był nieporównywalnie bardziej zmieszany. Gdy ochłonął na tyle, żeby zrozumieć, co się do niego mówi, dowodzący ekipą z CBŚ nadkomisarz Jarosław J. zapytał, czy życzy sobie świadka, który mógłby patrzeć policjantom na ręce, aby broń Boże czegoś paskudnego mu nie podrzucili. Duchowny wolał jednak świadka rewizji nie mieć i odparł, że rezygnuje.

Funkcjonariusze zabezpieczyli komputer, zaś w toku dalszego przeszukania znaleźli i zarekwirowali rozmaite tajemnicze zapiski oraz:
# kopie przekazów pieniężnych – każdorazowo kilkusetdolarowych – wysyłanych Albinowi K. do Wenezueli za pośrednictwem Western Union, z datami 7 i 18 października, 8 listopada, 7 grudnia 2004 r., a później 4 stycznia i 24 lutego 2005 r.;
# telefon komórkowy z trzema kartami pre-paid o znanych nam numerach, których dla dobra śledztwa ujawniać nie będziemy.

Ks. Janusz zapewnił policjantów, że, owszem, jedna z kart należy do niego, a kupił ją tylko po to, żeby… wysłać SMS-a. Karta z drugim zaś numerem jest własnością jego siostry, natomiast jeśli chodzi o tę trzecią, to on nie ma bladego pojęcia, do kogo mogłaby należeć.

Mówi niedawny powiernik księdza Janusza M.:
– Po tym policyjnym nalocie zwierzał mi się, że faktycznie wysyłał do więzienia w Wenezueli pieniądze swojemu koledze – jak go określał – Albinowi, który wpadł na próbie przemytu do Polski ponad tony kokainy. Kilkakrotnie jednak napomykał, że pomagał temu człowiekowi na życzenie biskupa Stefanka, a pieniądze dostawał z kasy kurialnej, bo przecież jego samego nie byłoby na to stać. Wyraźnie bał się gniewu biskupa, ale miał też do niego ogromny żal za wmanewrowanie w tę sytuację. Mówił: „On i tak się z tego wyplącze, wystawiając kogoś innego na odstrzał”. Bał się też o własną skórę i szukał dobrego, dyskretnego adwokata. Chodziło mu też o to, że w zatrzymanym przez policję komputerze miał trochę pornografii i nie miał pewności, czy aby nie przekracza ona granicy, za którą kwalifikowana jest już jako
pedofilia.

# # #

Śledztwo dotyczące usiłowania przemytu narkotyków z Wenezueli do Polski zostało zawieszone 30 grudnia 2005 r.
– Wymusiła to długotrwała przeszkoda uniemożliwiająca dalsze prowadzenie postępowania. Podejrzany Albin K. odbywa właśnie w Wenezueli karę dziesięciu lat pozbawienia wolności. Dalsze czynności i decyzje wobec jego ewentualnych wspólników zostaną podjęte dopiero wówczas, gdy uzyskamy możliwość przesłuchania podejrzanego w Polsce – wyjaśnia prokurator Maria Kudyba z Prokuratury Okręgowej w Łomży.

No cóż, prokuratury najwyraźniej nie stać na wydatkowanie 4 tys. zł, za którą to kwotę można kopnąć się do Wenezueli i z powrotem…
– Mieliśmy różne, bardziej i mniej wiarygodne sygnały, że ludzie Kościoła pojawiają się w tle przemytu narkotyków. Czy znany w podlaskim półświatku Albin K. może mieć na ten temat jakąś wiedzę? Prawdopodobnie tak, skoro duchowny umilał mu życie w więzieniu przekazami pieniężnymi. Wydaje się jednak, że ksiądz Janusz M. był w tym procederze jedynie płotką – trudno powiedzieć, na ile świadomą. W każdym razie to, co na niego zebraliśmy, nie pozwalało na postawienie zarzutów. Nie pozostaje teraz nic innego, jak tylko czekać na powrót Albina do Polski, co zapewne nastąpi już po przedawnieniu ścigania. Jeśli zaś chodzi o zawartość komputera księdza, to, owszem, były tam ślady ostrej pornografii, ale nie miały jednoznacznie pedofilskiego charakteru – zauważa zbliżony do śledztwa policjant z CBŚ.

Naszemu dziennikarzowi udało się też zamienić kilka słów z samym ks. Januszem M.
– Czy mógłby ksiądz wyjaśnić tło znajomości z Albinem K(…)? – zagadnęliśmy kapłana po rytualnej wymianie „pochwalonych”.
– Nie udzielam na ten temat żadnych informacji – odparł wielebny.
– A czy prawdą jest, że finansowo wspomagał go ksiądz w więzieniu w Wenezueli na życzenie swojego biskupa?
– Wszystko, co miałem w tej sprawie do powiedzenia, zeznałem stosownym organom. To nie jest temat dla mediów – uciął ks. Janusz M.
Dlaczego po prostu nie zaprzeczył…?

[2008] FaktyiMity.pl Nr 20(428)/2008

Anatol M.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

Quo Vadis stepnowski i klerze komżyński..Kościół otwarty na dialog

„My parafianie, niżej podpisani, dbając o dobro duchowe naszego Kościoła Rzymsko-Katolickiego nie chcemy, aby obecny ksiądz nadal pełnił funkcję proboszcza naszej parafii. Nie będziemy tolerować szyderczego traktowania i materialistycznego podejścia do wiernych”. Pismo katolików z Turośli trafiło do biskupa diecezji łomżyńskiej księdza Janusza Stepnowskiego poinformował rzecznik kurii ksiądz Jan Krupka. Wierni z Kurpi ufają, że biskup ich wesprze, zrozumie i pomoże.

– Chcemy Kościoła, o jakim mówi Papież Franciszek, Kościoła ubogiego i dla ubogich – mówią. – Słowa Ojca Świętego trafiają w sedno tego, co dzieje się w Turośli. Papież mówi, że księża nie powinni pobierać opłat za sakramenty, ale ile z tego rozumie nasz proboszcz? My chcemy nadal utrzymywać parafię i księdza, ale nie takiego, który nawet wdowy i sierot nie uszanuje – dodają.

W jednej z rodzin powiesił się mężczyzna, żona została sama z dziećmi i „musiała sprzedać najlepsza krowę, bo ksiądz na pieniądze za pogrzeb czekać nie chciał”.

Chrześcijańska miłość (agape), miłość pochylająca się nad słabszymi, w kurpiowskim narodzie jest na szczęście silna – z pomocą wdowie przyszli okoliczni sołtysi i radni, przeznaczyli urzędowe diety żeby rodzina miała co do garnka włożyć.

Pod apelem o usunięcie z parafii proboszcza podpisało się trzysta osób, które aktywnie uczestniczą w życiu duchowym Kościoła: rolnicy, bezrobotni, emeryci, renciści, nauczyciele, przedsiębiorcy, radni, sołtys.

Parafia liczy około dwa i pół tysiąca dusz, „z czego tysiąc to dorośli katolicy”. Akcja zbierania podpisów nadal trwa.

– Jesteśmy zdesperowani, bo walczymy o wspólnotę parafialną, chcemy Kościoła otwartego, posoborowego – twierdzą. – Nasz kościół postawiono około 1871 roku. Żyją tu stare, kurpiowskie rodziny, nasi przodkowie refakami (przyp. red. wozy o drewnianych kołach) kamienie i bale drewna do budowy świątyni wozili.

Parafianie zapytani o autorytety wśród duchownych wyliczają: „papież Franciszek, ksiądz Wojciech Lemański, ksiądz Romuald Sakowicz, ksiądz Andrzej Kowalewski”.

– Jak ksiądz Andrzej był tu wikariuszem, to było pełno ministrantów, życie parafialne kwitło, na boisku rozgrywaliśmy wspólnie mecze, on był razem z nami, troszczył się o nas. I poprzedni proboszcz, ksiądz Witalis Łapiński, to też porządny człowiek. Jesteśmy też całym sercem przy naszym obecnym wikariuszu, księdzu Tomaszu – mówią.

Monopol

Obecnemu proboszczowi ludzie zarzucają nie tylko merkantylizm i brak współczucia, ale także działania rozmijające się z polskim prawem gospodarczym – na przykład narzucanie monopolu na firmę pogrzebową.

– Zauważyłem kilka lat temu, że mam coraz mniej pogrzebów z tej parafii – mówi właściciel okolicznego zakładu pogrzebowego. – Dowiedziałem się, że proboszcz kieruje wiernych do konkurencyjnego zakładu, a jeśli chcą skorzystać z mojej oferty, to muszą płacić księdzu większą „daninę”. Raz organizowałem pogrzeb w rodzinie, gdzie były same sieroty, najstarszy dzieciak nawet osiemnastu lat nie miał. Matka zmarła na raka kilka lat temu, a ojciec z tej rozpaczy się zapił na śmierć. Została czwórka wyrostków, a ksiądz Zbigniew kazał im za pogrzeb zapłacić o sto złotych więcej niż zwykle, bo zamówili pochówek u mnie. To wyciągnąłem z własnej kieszeni te sto złotych i dałem sierotom. Pogrzeb też po kosztach zrobiłem, bo na takich nieszczęściach nie mam sumienia zarabiać – dodaje przedsiębiorca pogrzebowy i wspomina mimochodem o zakładzie w Mońkach, który ze względu na „monopol narzucany przez księży musiał ogłoście upadłość”.

Młodzi katolicy

O księdzu Zbigniewie parafianie wyrażają się bez agresji, raczej ze zrezygnowaniem, mówią, że chcą innego, bo ten ich „nie szanuje, obraża, nie chce zrozumieć”

– Żaden ksiądz nie powinien traktować parafii jak prywatnego folwarku, chcemy żeby z nami rozmawiano, żeby duchowny potrafił z nami współczuć, potrzebujemy wskazówek i zrozumienia, a nie połajanek i lekceważenia – mówią. – My przy Kościele wytrwamy, wbrew wszystkiemu, ale nasze dzieci nie chcą już na msze święte chodzić, zbuntowały się i my nic na to poradzić nie możemy – dodają wierni.

To właśnie młodzi namówili okoliczną starszyznę, by poprosić biskupa Janusza Stepnowskiego o nowego duszpasterza.

– Jesteśmy przyszłością chrześcijaństwa, tak mówił Jan Paweł II, i poszukujemy głębokiej religijności, autentycznej – mówi Jakub. – Młodzi zbuntowali się na Ukrainie i już coś osiągnęli. My się sprzeciwiamy, bo chcemy wartości chrześcijańskich i wspólnotowych, a nie ich fasady i udawania, że wszystko jest w porządku.

Utrata dobrego imienia

Usunięcie proboszcza z urzędu – jak podaje portal http://www.wiara.pl – może mieć charakter karny albo administracyjny. Zarządca parafii może być usunięty karnie jeśli nadużyje powierzonego mu urzędu. Najczęściej jednak usunięcia i przeniesienia proboszczów mają charakter administracyjny, a prawo do podejmowania takich decyzji posiada biskup diecezjalny. Dawne prawo kanoniczne posługiwało się zasadą „officium est propter beneficium”, czyli proboszczowie byli administracyjnie prawnie nieusuwalni. W 1917 roku wprowadzono możliwość usunięcia proboszcza na drodze procesu kościelnego, ale dopiero Sobór Watykański II wprowadził „rewolucyjną” zasadę i od 1983 roku można administracyjnie usunąć gospodarza parafii, a procedura tego postępowania opisana jest na końcu Kodeksu Prawa Kanonicznego. Wśród powodów usunięcia proboszcza jest miedzy innymi i taki: „utrata dobrego imienia u uczciwych i poważnych parafian lub niechęć w stosunku do proboszcza, które według przewidywań szybko nie ustaną”.

Proboszcz parafii pod wezwaniem Świętego Jana Chrzciciela w Turośli odmówił nam skomentowania prośby wiernych o jego odwołanie.

Profil na Facebooku

Katolicy z kurpiowskiej miejscowości planują założyć profil na Facebooku „Parafianie z Turośli”. Będą na nim informować o swoich problemach, przemyśleniach metafizycznych i religijnych, o potrzebie głębokiego kontaktu z duszpasterzem.

– Nie będzie tam agresji, bo jesteśmy chrześcijanami i potrafimy nadstawić drugi policzek, ale chcemy wszystkim opowiedzieć o tym, że istniejemy, że czujemy i szukamy oparcia w Kościele- mówią.

Epilog

Proboszcz Zbigniew nie celebrował niedzielnej mszy świętej w Turośli.

– Przyjechali inni księża, liczymy, że to zapowiedz zmiany i pomocy ze strony biskupa Janusza Stepnowskiego – mówią parafianie.

[2014.03.03

Anatol M.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Biskup Stepnowski: „Łatwo rzucić obelgę na każdego z nas”

a ja do tego dorzucę dowcip

Do ks.proboszcza przychodzi parafian.
-Poproszę by ksiądz ochrzcił mojego kota-mówi.
-Czy pan ogłupiał!Kota ochrzcić?!-mówi proboszcz.
-Niech ksiądz popatrzy.Dzwonnica się wali,dach kościele przecieka.
Dam na to 200 tyś.zł.
Proboszcz szybko obliczył że mu jeszcze 100 tyś.zł zostanie na czysto.
-Dobrze,proszę przyjść z tym kotem.
Dowiedział się o sprawie ks.biskup.Wzywa go da dywanik.
-Słyszałem o chrzcie kota w parafii-mówi biskup.
Ten opowiada że na tym interesie zarobił na czysto 100 tyś.zł.
Biskup duma,duma i wypala.
-To wie co ksiądz.Proszę przekazać temu parafianinowi.Że ja mu tego kota przygotuję do Bierzmowania-mówi biskup.

Wniosek:JAKA JEST POTĘGA MAMONY!!!!!!!!!!!

Odpowiedz na tę wiadomość
 Spis działów  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 


 Logowanie użytkownika
 Imię (nazwa) użytkownika:
 Hasło:
 Pamiętaj mnie:
   
Nie masz konta? - Zarejestruj się
 Nie pamiętasz hasła?
Podaj Twój e-mail albo nazwę użytkownika poniżej a nowe hasło zostanie wysłane na e-mail skojarzony z Twoim profilem.


Posty, których jedynym celem jest kopiowanie artykułów prasowych lub reklama - będą kasowane

Ogłoszenia płatne


Formatowanie tekstu
Za treść wpisów odpowiedzialność ponoszą ich autorzy.
phorum.org
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0