czwartek, 14 maja 2026 napisz DONOS@
Polityka

 Nowy temat  |  Spis tematów  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Zaloguj   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
Casus Filiks

Casus (kazus) Filiks


Prokuratura Okręgowa w Szczecinie od wielu miesięcy usilnie poszukiwała dowodów na to, że syn poseł KO Magdaleny Filiks popełnił samobójstwo zainspirowane przez dziennikarzy i polityków prawej strony sceny politycznej, z jawnym wskazaniem na PiS. Nie udało się.

Mamy do czynienia z klasycznym kazusem tuskowego hejtu (platfusiej mowy nienawiści), gdy na siłę połączono nie powiązane ze sobą zdarzenia, sfałszowano wręcz rzeczywistość oraz najistotniejsze fakty, a na koniec wciśnięto społeczeństwu tuskowe kłamstwo niczym świeżą bułeczkę.

Ten sam mechanizm zastosowano w przypadku „setek tysięcy lewych wiz”, sprzedawanych przez PiS na afrykańskich bazarach, przestępstw Obajtka w Orlenie itp. itd. Niestety, PiS nie potrafił sobie z tym poradzić, mimo że miał komfortową sytuację medialną w porównaniu z obecną, a odkręcanie tuskowych kłamstw jest zadaniem bardzo trudnym.

Wedle ustaleń prokuratury okazało się, że nikt nie przyczynił się do samobójstwa 15-latka, zaś pełnomocnik procesowy Magdaleny Filiks bezczelnie stwierdził po umorzeniu, iż on oraz poseł nigdy nie łączyli wypowiedzi polityków bądź publikacji prasowych m.in. Radia Szczecin ze śmiercią jej syna. Ba! Za takie bezpodstawne oszczerstwa obwinia... media. Które? No, tego to już z pewnością nie powie, bo musiałby wskazać palcem na TVN, GW, Onet, WP i Newsweek, czyli główne manipulatory w polskiej mediokracji.

– Mikołaj został właściwie zaszczuty przez brak dyskrecji, brak delikatności, przez złą intencję funkcjonariuszy władzy – mówił przewodniczący PO Donald Tusk na konferencji zaraz po pogrzebie 15-latka.

No jasne, niefrasobliwość i indolencja jego matki nie miało z tym samobójstwem nic wspólnego ....




tak że ten tegies …




z Listu św. Pawła do Efezjan:
"Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła".


Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks

towarzyszko lobo, pievdolisz jak towarzysze z PZPR-pis swoich czopów PiSdowskich. Równo, raz przy razie. Tylko uważaj, żeby ci czerwona świnio żyłka nie pękła z wysiłku intelektualnego \"kopiuj - wklej\" - tyle stać na typowego, niedouczonego wyborcy PZPR-pis (średnia na poziomie ZDZ lub OHP). Przy okazji. kultura i dobry obyczaj (słowa nieznane dla typowego czopka PiSdowskiego), wymaga podanie źródło skopiowanego i wklejonego teksu.

TV Ruspublika - głos Putina w PiSdowskich lepiankach.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks

Prokurator Prokuratury Okręgowej w Szczecinie podjęła decyzję o umorzeniu śledztwa w sprawie doprowadzenia Mikołaja F., do targnięcia się na własne życie, wobec braku znamion czynu zabronionego.
Nie stwierdzono udziału osób trzecich w tym tragicznym zdarzeniu.


...a to oznacza tylko tyle, że nikt mu nie POmagał, nie nakłaniał, nie zmuszał...
Natomiast kwestie związane z ewentualną rolą mediów w związku z tym tragicznym zdarzeniem zostały wydzielone do odrębnego postępowania i będą jeszcze badane, a te wiążą się z prawdoPOdobnym przeciekiem danych ze sprawy karnej albo z ziobrowskiej prokuratury, albo od neo sędziego...


Przejęcie mieszkania od starszego człowieka było czymś obrzydliwym.
Weto-sreto śmierdzi putinowską skarpetą.
Nie będzie ćpun pluł POlakom w twarz!



Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks



Pilnuj Ojczyzny trwania przed rzekomo troskliwymi
PiSem i AntyPisem i resztą Bandy Czworga+
spod stolika Kiszczaka




Dziś zabijają dzieci. Jutro będą nas. Kto...
Kto nie wierzy w Boga wierzy w byle co.

I dlatego niestety rządzą nami mandaryni NWO!

“Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. Ni dzieci nam germanić”
A paplak plótł nam bzdur antypolskich i fobii antykatolickich

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks

Komuch paplak używa wielu małp na klozet/forum
aby dokuczyć jak najwięcej Polakom/katolikom.
...
Tu użył małp- #Lobo oraz #ziomex i #paplik
...
Kiedy Polacy odzyskają Polskę Polakom
Polska zostanie zdeKomunizowana
a ponadto zdeDojczyzowana
oraz - zdePolinizowana
i zdeUkrainizowana
...
Więc paplak będzie
musiał nawrócić się na
Polskość albo wyjechać do
Berlin/Bruksel- Mekki konuchów



Dziś zabijają dzieci. Jutro będą nas. Kto...
Kto nie wierzy w Boga wierzy w byle co.

I dlatego niestety rządzą nami mandaryni NWO!

“Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. Ni dzieci nam germanić”
A paplak plótł nam bzdur antypolskich i fobii antykatolickich

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks

Już niedługo POlska zostanie zdekatolizowana, a stanie się to wówczas kiedy zejdzie z tego świata staroświeckie, odmóżdżone POkolenie katoli...


Przejęcie mieszkania od starszego człowieka było czymś obrzydliwym.
Weto-sreto śmierdzi putinowską skarpetą.
Nie będzie ćpun pluł POlakom w twarz!



Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks



Już nie jeden mocarz tak myślał i mówił.
Np. Józef Stalin zadał kiedyś pytanie-
”Ile dywizji ma Papież?” a przecież
i sam kształcił się w seminarium.
...
Pan Jezus skonał na Krzyżu
ale Zmartwychwstał i wstąpił
do Ojca. A grzeszny świat czeka
sąd Boga. Opisany on w Apokalipsie

...
Stanie się to po krótkim panowaniu
cudaka szatana na ziemi. Słudzy
szatana -jak paplak- czekają
na wieczność z szatanem.
Chyba że się nawrócą
i przeproszą Boga



Dziś zabijają dzieci. Jutro będą nas. Kto...
Kto nie wierzy w Boga wierzy w byle co.

I dlatego niestety rządzą nami mandaryni NWO!

“Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. Ni dzieci nam germanić”
A paplak plótł nam bzdur antypolskich i fobii antykatolickich

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks

...już dawno boga przeprosiłem za to, że jakiś czas byłem wyznawcą bezbożnego i grzesznego kato-kościoła...


Przejęcie mieszkania od starszego człowieka było czymś obrzydliwym.
Weto-sreto śmierdzi putinowską skarpetą.
Nie będzie ćpun pluł POlakom w twarz!



Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks



Na cymbalstwo nie ma dobrego lekarstwa
ale jest szansa na los Szawła z Tarsu



Dziś zabijają dzieci. Jutro będą nas. Kto...
Kto nie wierzy w Boga wierzy w byle co.

I dlatego niestety rządzą nami mandaryni NWO!

“Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz. Ni dzieci nam germanić”
A paplak plótł nam bzdur antypolskich i fobii antykatolickich

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks

...u Kmiocicowego debilkraty braki intelektualne widać zanim cokolwiek otworzy...


Przejęcie mieszkania od starszego człowieka było czymś obrzydliwym.
Weto-sreto śmierdzi putinowską skarpetą.
Nie będzie ćpun pluł POlakom w twarz!



Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks

However, with the thrill of gambling comes inherent risks. It is essential for players to approach online gaming responsibly, setting limits on their spending and being aware of the signs of addiction. Many online casinos offer tools to help players manage their gambling habits, such as deposit limits and self-exclusion options. By promoting responsible gaming, the industry aims to create a safer environment for players while still delivering an exhilarating experience. As technology continues to advance, we can expect to see even more innovative features that enhance the online gambling experience while prioritizing player safety.

Looking ahead, the future of online gaming and gambling appears bright. With the integration of virtual reality and augmented reality technologies, players may soon find themselves immersed in realistic gaming environments that replicate the excitement of physical casinos. Additionally, the rise of cryptocurrency in online gambling could revolutionize transactions, offering faster and more secure ways for https://1winph1.com.ph/ players to fund their accounts and withdraw winnings. As the industry continues to evolve, it will be fascinating to see how these trends shape the landscape of online gaming and gambling in the years to come.

In conclusion, online gaming and gambling offer a thrilling escape for many, combining entertainment with the possibility of winning big. While the industry is filled with opportunities for enjoyment, it is vital for players to approach it responsibly. As technology advances, the online gaming landscape will undoubtedly change, providing new and exciting ways for players to engage with their favorite games. Whether you are a seasoned player or new to the scene, the world of online gaming and gambling holds endless possibilities for excitement and adventure.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks

Thanks for this interesting information. I am currently really addicted to different online games and was following megaways slоts on SlоtsUp which is a perfect way to reduce stress and to earn additional cash.



Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks

A Casus Dariusza szMateckiego PiS mendy jest taki gdy przez weekend był ochrzczonym gejem pod celą zaczął sypać i współpracować dziś z prokuraturą :)

Jak to mówią mięknie rura … gdy piecze.
Zbyszko Ziobro już to czuje …

PiS hieny pazerne sqrw… kod QR PiS niby zbiórka Łatwoganga


Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks

Zamordowaliśćie dzieciaka wy czerwone, kounistyczne PiSdowskie świnie. Teraz szukacie xuj wie czego. Zaszuliście, zamordowaliście, jak Labudę, Leppera. a teraz oczęta na lewe strony przewracacie, i modlicie \"a kto cię dziecie zamordował?\". Odpowiedź jest jedna TO WY CZERWONE< KOMUNISTYCZNE< PISDOWSKIE KVRWY zamordowaliście dzieciaka. Jedna czerwona szmata już siedzi. Teraz czas na kolejnych MORDERCÓW z PZPR-pis i ich popleczników jak czerwony szmaciarz lobo o orientacji seksualnej jak I sekretarz KC PZPR-pis.
Towarzysze z PZPR-pis i ich czopkPiSdowskie - MACIE KREW NA RĘKACH. Po sae DVPY.

TV Ruspublika - głos Putina w PiSdowskich lepiankach.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks

„Zanurzony Łysy łeb w sedesie pod celą”

premiera nowego filmu od piątku we wszyskich więzieniach i biurach PiS. Reżyseria D. szMatecki scenariusz Zbynio Zero.

PiS hieny pazerne sqrw… kod QR PiS niby zbiórka Łatwoganga


Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Casus Filiks

Mam dwadzieścia siedem lat i od pół roku siedzę w domu. Nie dlatego, że jestem chory czy leniwy – po prostu straciłem pracę w logistyce, kiedy firma, dla której pracowałem, zbankrutowała z dnia na dzień, a w mojej małej mieścinie, gdzie fabryka była największym pracodawcą, nagle zrobiło się tłoczno na rynku pracy. Wysłałem setki CV, byłem na kilkunastu rozmowach, ale zawsze słyszałem to samo: \"Przykro nam, ale wybraliśmy kogoś z większym doświadczeniem\" albo \"niestety, ale ktoś z rodziny polecony przez naszego pracownika dostał to stanowisko\". Moja dziewczyna, z którą mieszkaliśmy od dwóch lat, wytrzymała trzy miesiące moich frustracji, potem spakowała walizki i wyjechała do rodziców do innego miasta, mówiąc, że potrzebuje przestrzeni. Zostałem sam w pustym mieszkaniu, które jeszcze niedawno tętniło życiem, z rachunkami rosnącymi na biurku i perspektywą, że za chwilę zabraknie mi nawet na chleb. Wtedy, pewnego wieczoru, kiedy deszcz walił w szyby, a ja czułem, że zaraz oszaleję z samotności i bezsilności, usiadłem przed komputerem i bez celu zacząłem przeglądać strony. Trafiłem na artykuł o hazardzie online – nie był to typowy sponsorowany tekst pełen obietnic, tylko zwykłe opowiadanie faceta, który w podobnej do mojej sytuacji znalazł w tym maleńkie światełko w tunelu. Nie chodziło o wygrane miliony, tylko o oderwanie myśli od problemów, o odrobinę emocji w szarej codzienności. Pomyślałem: dlaczego nie? Miałem na koncie ostatnie dwieście złotych, które odłożyłem na jedzenie na ten tydzień, ale wiedziałem, że i tak nie wystarczą, więc może lepiej wydać je na coś, co choć na chwilę sprawi, że zapomnę, gdzie jestem. Znalazłem w recenzjach wzmiankę o stronie, która działa w Polsce, ma polską obsługę i pozwala na drobne wpłaty. Wpisałem w pasku adresu vavada pl – strona załadowała się szybko, była przejrzysta, bez tego tandetnego kiczu, który kojarzy mi się z hazardem z amerykańskich filmów. Założyłem konto, wpłaciłem trzydzieści złotych (resztę zostawiłem na jedzenie, bo jednak rozsądek gdzieś tam we mnie jeszcze tkwił) i zacząłem.

Początki były, jak to w takich sytuacjach bywa – pełne błędów i nieporadnych ruchów. Nie znałem zasad większości gier, klikałem w ciemno, wybierałem automaty po nazwie, która wydawała mi się fajna. W ciągu pierwszych dwóch dni straciłem te trzydzieści złotych, nie odnotowując żadnej znaczącej wygranej. Było mi trochę głupio, ale pomyślałem, że to i tak lepsze niż wydanie tej kasy na piwo, które tylko pogłębiłoby moją depresję. Z jakiegoś powodu nie zrezygnowałem. Trzeciego dnia, wieczorem, gdy deszcz lał jak z cebra, a ja czułem ten znajomy ucisk w żołądku, wpłaciłem kolejne trzydzieści złotych. Tym razem postanowiłem podejść do tematu mądrzej – wybrałem jeden prosty automat, o którym wyczytałem, że ma wysoki RTP i niską wariancję, i postanowiłem na nim zostać, nie przeskakując między grami. Stawiałem minimalne kwoty i grałem powoli, cierpliwie, bez presji. Po godzinie byłem na minusie dziesięciu złotych, ale nie przejmowałem się. Po dwóch godzinach wyszedłem na zero. A po trzech godzinach – gdy byłem już zmęczony i prawie gotowy, żeby iść spać – nagle coś drgnęło. Automat wszedł w serię bonusów, które nakładały się na siebie, a mnożniki rosły z każdym kolejnym spinem. Siedziałem i patrzyłem z niedowierzaniem, jak moje saldo przeskakuje z pięćdziesięciu złotych na dwieście, potem na czterysta, potem na osiemset. Gdy gra w końcu się zatrzymała, miałem na koncie tysiąc sto złotych. Tysiąc sto – z trzydziestu. Nie wiem, jak długo siedziałem w bezruchu, wpatrzony w ekran. W mieszkaniu panowała cisza, tylko deszcz bębnił w szyby, a ja czułem, jak coś we mnie pęka – nie ze smutku, tylko z ulgi. Nie był to płacz radości, ani żalu. To było uwalnianie wszystkich tych tygodni napięcia, frustracji, lęku o przyszłość. Wypłaciłem tysiąc złotych jeszcze tej samej nocy, a sto zostawiłem na koncie, bo pomyślałem, że przyda się na kolejne wieczory.

Następnego dnia, gdy pieniądze pojawiły się na koncie bankowym, zrobiłem dwie rzeczy. Po pierwsze, zapłaciłem zaległy rachunek za prąd, który wisiał nade mną jak miecz Damoklesa. Po drugie, kupiłem bilet autobusowy do miasta, w którym mieszkała moja dziewczyna. Nie zadzwoniłem do niej wcześniej, nie pisałem – po prostu wsiadłem w autobus i pojechałem. To było szalone, wiem. Ale czułem, że jeśli tego nie zrobię, to ta wygrana nie będzie miała żadnego sensu, że przepadnie gdzieś w odmętach mojego smutku. Gdy zapukałem do drzwi jej rodziców, otworzyła mi ona – zmieszana, zła, ale w jej oczach zobaczyłem też coś innego. Strach, żebym nie powiedział czegoś głupiego. Powiedziałem tylko: \"Przepraszam. Wiem, że byłem do niczego. Ale coś się zmieniło. Nie wiem co, ale czuję, że mam siłę, żeby walczyć\". Rozmawialiśmy cztery godziny. O wszystkim. O moich lękach, o jej rozczarowaniu, o tym, jak bardzo za sobą tęskniliśmy. Wieczorem wróciła ze mną do naszego mieszkania. Nie powiedziałem jej o kasynie – nie wtedy. Powiedziałem, że dostałem kasę z zaległej umowy, że mogłem opłacić rachunki. Skłamałem, ale czułem, że to białe kłamstwo, że jeszcze nie teraz, jeszcze nie ta chwila.

Minęło od tamtego czasu kilka miesięcy. Znalazłem pracę – nie w logistyce, ale w magazynie, na początek, za mniejsze pieniądze, ale to wystarczyło, żebyśmy mogli odetchnąć. Moja dziewczyna wróciła do mnie na dobre, nasz związek stał się silniejszy, bo nauczyliśmy się rozmawiać o trudnych rzeczach. A ja? Ja wróciłem czasem na to kasyno, ale już inaczej. Moja codzienna sesja to teraz ściśle określony rytuał – raz w tygodniu, wieczorem, gdy ona idzie spać, siadam, wpłacam najwyżej pięćdziesiąt złotych i przez godzinę kręcę spiny. Czasem wygram stówkę, którą odkładamy na wspólne wyjście do kina albo na kolację. Częściej przegrywam i idę spać z poczuciem, że to była cena za godzinę relaksu, za ten stan, w którym nie myślę o pracy, o rachunkach, o niczym. I wiecie co? Ta jedna noc, ta jedna wygrana, zmieniła we mnie więcej niż tylko stan konta. Zmieniła moje nastawienie do życia. Nauczyła mnie, że czasem, gdy wydaje ci się, że jesteś na dnie, możesz chwycić się najmniejszej szansy – nawet tak głupiej i przypadkowej jak kliknięcie w automacie – i ona może dać ci tyle wiary w siebie, że będziesz w stanie ruszyć dalej. Nie pieniądze były tu ważne. Ważna była ta iskra, ten sygnał, że jeszcze nie wszystko stracone, że los potrafi zaskoczyć. Dziś, gdy czasem ktoś pyta mnie o kasyna, mówię: to nie jest rozwiązanie twoich problemów. Ale jeśli jesteś w czarnej ***** i potrzebujesz małego kopniaka, żeby przypomnieć sobie, że jeszcze żyjesz, to może być narzędzie. Pod warunkiem, że nie dasz się wciągnąć. Ja nie dałem. I dlatego dziś siedzę tutaj, w mieszkaniu, które znowu jest domem, z kobietą, która mi ufa, z pracą, która daje mi nadzieję. A wszystko to zaczęło się od jednego wieczoru, jednej strony, jednej małej wpłaty. Vavada pl – brzmi jak obca nazwa, a dla mnie stało się symbolem momentu, w którym przestałem tonąć i zacząłem płynąć. Nie polecam hazardu każdemu, bo nie każdy ma tyle szczęścia i tyle samokontroli. Ale jeśli jesteś w podobnym miejscu jak ja rok temu – samotny, przerażony, bez perspektyw – to powiem ci jedno: możesz spróbować. Nie wierz w cuda, nie licz na szybki zastrzyk gotówki. Po prostu znajdź coś, co choć na chwilę przypomni ci, że emocje jeszcze istnieją. Dla mnie tym czymś stał się hazard. Dla ciebie może to być coś zupełnie innego. Ważne, żebyś nie przestał szukać. I żebyś pamiętał – nawet gdy wydaje ci się, że spadasz w przepaść, zawsze gdzieś tam czeka jakieś światełko. Czasem jest to ekran komputera, migające symbole i nagle, znikąd, tysiąc złotych. I choć to tylko pieniądze, to niosą ze sobą coś znacznie większego – wiarę, że warto walczyć. Ja swoją walkę wygrałem. Nie kasyno. Ja. A one było tylko narzędziem. Narzędziem, które mimo wszystko, mam ochotę dziś podziękować. Za ten deszczowy wieczór. Za ten jeden klik. Za wszystko.

Odpowiedz na tę wiadomość
 Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 


 Logowanie użytkownika
 Imię (nazwa) użytkownika:
 Hasło:
 Pamiętaj mnie:
   
Nie masz konta? - Zarejestruj się
 Nie pamiętasz hasła?
Podaj Twój e-mail albo nazwę użytkownika poniżej a nowe hasło zostanie wysłane na e-mail skojarzony z Twoim profilem.


Posty, których jedynym celem jest kopiowanie artykułów prasowych lub reklama - będą kasowane

Ogłoszenia płatne


Formatowanie tekstu
Za treść wpisów odpowiedzialność ponoszą ich autorzy.
phorum.org