sobota, 25 stycznia 2020 napisz DONOS@
Polityka

 Nowy temat  |  Spis tematów  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Zaloguj   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
NIEPODLEGŁOŚĆ - Kościół Katolicki a sprawa Polska - cała prawda o roli Kościoła w odzyskaniu niepodległości.

Po wybuchu I wojny światowej, Watykan nie był zainteresowany odrodzeniem niepodległej Polski w jej historycznych granicach.
Roman Dmowski (1864-1939) szukając poparcia dla naszej sprawy, chciał rozmawiać z papieżem Benedyktem XV (1914-1922), ale w kurii rzymskiej odradzano mu poruszanie tej kwestii. Ówczesny sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, kard. Pietro Gasparii, usłyszał od Dmowskiego:

- Sądzę, że Polska może pozostawać pod obcymi rządami dopóki jest podzielona. Gdy będzie zjednoczona, będzie niepodległa.

Kardynał Gasparii roześmiał się i odpowiedział:

- Polska niepodległa? Ależ to marzenie, to cel nieziszczalny... Wasza przyszłość jest z Austrią...

W obozie państw centralnych istniały dwa projekty odnoszące się do sprawy Polski.
Watykan popierał koncepcję austriacką, mówiącą o połączeniu Galicji i ziem zaboru rosyjskiego w odrębne królestwo, pod berłem Habsburgów. Ponieważ wojna, (wbrew pobożnym życzeniom papieża), przyniosła klęskę Austro-Węgier, wówczas Stolica Apostolska zaczęła popierać zamiary niemieckie, optujące za utworzeniem państwa polskiego, powiązanego bardzo ściśle z niemiecką monarchią, ale ograniczonego do obszarów byłego zaboru rosyjskiego, a więc zgodnie z niemieckimi planami tzw. Królestwa Polskiego.

Watykan kierował do narodu polskiego będącego pod zaborami apele o dochowanie wierności i posłuszeństwa \"prawowitej władzy\", propagując przy tym zasadę trójlojalizmu, czyli bezwzględną uległość wobec zaborców...

Zanim nadeszła wolność...
Zaborcy gwarantowali kościołowi nienaruszalność praw i dóbr, to i Kościół Katolicki, papiestwo wspierało zaborców.

W latach 1881-1885 Watykan zawarł konkordaty z trzema zaborcami Polski: Austrią, Rosją i Prusami. Stały się one dla Polaków pod zaborami ową zasadą trójlojalności, co stawiało naszych rodaków w tragicznej sytuacji.... W zależności od zaboru, Polacy musieli być wierni i posłuszni swoim panującym, nie wyłączając tu służby w ich armiach i strzelania do siebie.

Zadziwia zgodność negatywnej polityki kolejnych papieży wobec Polski. Papież Leon XIII (1878-1903) ściskając i błogosławiąc Wilhelma II (1888-1918), rzekł doń: \"Przyrzekam Waszej Cesarskiej Mości imieniem wszystkich jego poddanych katolickiego wyznania wszystkich szczepów i wszystkich stanów, iż będą zawsze wiernymi poddanymi cesarza niemieckiego i króla pruskiego...\"

Wcześniej, 19 marca 1894 r., papież Leon XIII encykliką przypomniał polskim biskupom o obowiązku posłuszeństwa. Tym razem nie chodziło o posłuszeństwo wobec głowy Kościoła, ale zaborcom...

\"Poddani powinni panującym okazywać cześć i wierność... (...) Poddani powinni stosować się święcie do przepisów państwa. (...) W wierze świętej czerpiąc podnietę do wierności względem Państwa i monarchów. (...) Wy, co rosyjskiemu podlegacie berłu. Nie przestańcie wytężać usiłowań nad utrwalaniem wśród kleru i ogółu poszanowania dla zwierzchności i przestrzegania karności publicznej. (...) Wy, którzy podlegacie przesławnemu domowi Habsburgskiemu, miejcie na baczeniu, ile zawdzięczacie Dostojnemu Cesarzowi w najwyższym stopniu do wiary przodków przywiązanemu. Udowodnijcie tedy z każdym dniem jawniej swoją względem niego wierność i pełną wdzięczności uległość. (...) Wam, którzy zamieszkujecie prowincję Poznańską i Gnieźnieńską, zalecamy ufność w wielkoduszną sprawiedliwość Cesarza, o jego bowiem względem was przychylności i życzliwym usposobieniu osobiście od niego samego powzięliśmy wiadomość.\"

Wezwania Leona XIII do umierania w interesie zaborców Polski: Niemiec i Austrii, ponowił papież Pius X (1903-1914) encykliką z 3 grudnia 1905 r. Powtórzył on za swoim poprzednikiem, że \"poddanych obowiązuje cześć i wierność swoim książętom tak, jak Bogu.\"
Dostojnicy polskiego Kościoła w swoich zaborach modlili się za \"swoich\" władców...

Pozyskali papieże polskich purpuratów do wysługiwania się zaborcom: Aleksander Kakowski, Edward Likowski, Józef Bilczewski i wielu innych. Służalczość purpurata Ledóchowskiego względem kanclerza Bismarcka nie uchroniła go przed więzieniem.

W Poznaniu abp Edward Likowski ogłasza w sierpniu 1914 r., list pasterski, w którym nawołuje swoje owce do wierności cesarzowi Wilhelmowi: \"Mężowie, bracia! Synowie Wasi wezwani pod broń walczyć będą przeciwko sprzymierzonym wrogom cesarstwa niemieckiego i austriackiego, a w szczególności przeciw Rosji. W tej walce niejeden z nich złoży swe życie w ofierze. Niech wam to jednak będzie pociechą, że jakkolwiek wam przyjdzie ponieść większe, czy mniejsze ofiary, złożycie je za sprawiedliwą sprawę. (...) Wiem, że nigdy nie wymarło w nim (społeczeństwie - B.M.) poczucie obowiązku posłuszeństwa wobec władzy z woli Bożej nad nim postanowionej.\"

12 września 1915 roku wiernopoddańczą przysięgę złożył Wilhelmowi (kontynuując politykę zmarłego abpa Likowskiego), abp Edmund Dalbor. W następnym roku wysłał dziękczynny telegram do cesarza Wilhelma po ogłoszeniu przezeń tzw. Królestwa Polskiego z ziem odebranych Rosji.

W Warszawie arcybiskup A. Kakowski (1862-1938) odprawia dziękczynne nabożeństwo za pomyślność i zwycięstwo rosyjskiego oręża, następnie, 23 października 1914 r., posyła carowi depeszę. \"Do Jego Cesarskiej Mości Najjaśniejszego Pana z ocalonej przy pomocy Bożej i z woli Waszej Cesarskiej Mości od najścia wroga Warszawy. Odprawiwszy uroczyste nabożeństwo dziękczynne, ośmielam się złożyć u stóp Waszej Cesarskiej Mości, w imieniu swoim i swojej owczarni, uczucia najgłębszej wdzięczności i wiernopoddańczego oddania. Rzymskokatolicki Arcybiskup Warszawski - Aleksander Kakowski.\"

Jego Cesarska Mość odwzajemnił się telegramem następującej treści: \"Rzymsko-katolicki Arcybiskup Kakowski, Warszawa. Dziękuję Bogu za ocalenie Warszawy od zajęcia jej przez wroga. Sercem dzielę radość Waszej owczarni z tego powodu. Dziękuję wszystkim za modlitwy i wyrażone uczucia oddania. Mikołaj.\"

Tymczasem w Krakowie biskup Adam Sapieha (1867-1951) modli się zupełnie o coś innego: o klęskę i niepowodzenie Rosji. \"Winniśmy bezustannie wysyłać przed tron Wszechmocnego Pana Zastępów błagalne nasze prośby o zwycięstwo nad wrogiem.\"
9 stycznia 1915 r. Sapieha bierze udział w deputacji pod przewodnictwem marszałka kraju, Stanisława Niezabitowskiego, która w Schonbrunn składa cesarzowi Franciszkowi Józefowi (1830-1916) deklarację: \"...Nasza wdzięczność dla W. Ces. i Król. Apost. Mości przetrwa więc wieki i nigdy nie ustanie. Tej wdzięczności też odpowiada nasza nieograniczona wierność. Racz więc, W. Ces. Mość zezwolić, abyśmy w czasie ciężkich walk i trudów powtórzyli często składane ślubowanie i połączyli z niem nasze najgorętsze życzenia szczęśliwego zakończenia tych walk przez ostateczne zwycięstwo naszej o sprawiedliwą sprawę walczącej armii. Z temi życzeniami i nadziejami wznawiamy u stóp najwyższego tronu nasze starodawne ślubowanie: przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i zawsze stać będziemy!\"

Niepodległość ... I wojna światowa...
Sytuacja militarno-polityczna w Europie wskazywała, iż niepodległość Polski to kwestia czasu.
Aktem z 5 listopada 1916 r. zostało utworzone z części ziem byłego zaboru rosyjskiego kadłubowe Królestwo Polskie, ściśle związane z cesarstwem niemieckim. Utworzono Tymczasową Radę Stanu, przekształconą następnie w Radę Regencyjną, która w istocie swej była narzędziem w rękach niemieckich.

Abp Kakowski znany z lojalności wobec rosyjskiego zaborcy, dla \"dobra\" Polski łaskawie przyjął urząd Regenta, w roli którego wykazał się jako gorący zwolennik Niemiec.

Nie można nie zauważyć uzależnienia Rady Regencyjnej od papieża Benedykta XV, skoro uznała ona za \"najpierwszy i najświętszy obowiązek\" zapewnić go o lojalności i uległości. Słowa pełne pokory i poddaństwa zawarte zostały w liście Rady Regencyjnej do papieża w dniu 29 października 1917 r. Zresztą niewykluczone, iż Benedykt XV mając z Niemcami dobre stosunki wyjednał u nich nominację Kakowskiego do składu Rady.

Papież przyjął z wdzięcznością hołd poddaństwa od członków Rady Regencyjnej, czemu dał wyraz w liście z 7 stycznia 1918r. Poza podkreśleniem, iż Rada \"...w nader chwalebny sposób postąpiła poczytując sobie za najpilniejszą rzecz wyrazić swoje uczucia przywiązania Narodu do Stolicy Apostolskiej, przyjmuje wynurzenia czci i miłości, udziela Papież błogosławieństwa Apostolskiego Radzie i miłościwie całej Polsce.\"

Papież docenił zasługi Kakowskiego dla polityki Watykanu.
Orędziem z 15 października 1918r. poinformował go, że na najbliższym konsystorzu otrzyma kardynalską purpurę, co miało być \"nowym węzłem, który jeszcze ściślej złączy Polskę ze Stolicą św. Piotra.\" Zapowiadany konsystorz odbył się 15 grudnia 1919 r. Mówiąc wprost, Kakowski w zamian za godność kardynała, miał jeszcze gorliwiej wypełniać zalecenia kurii rzymskiej.

Po 123 latach niewoli, Polska odzyskała niepodległość 11 listopada 1918 roku.
Stolica Apostolska darząc szczerą antypatią Józefa Piłsudskiego, później niż państwa zachodnie uznała de iure odrodzoną Polskę, a mianowicie 30 marca 1919 roku.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: NIEPODLEGŁOŚĆ - Kościół Katolicki a sprawa Polska - cała prawda o roli Kościoła w odzyskaniu niepodległości.

He he he ...

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: NIEPODLEGŁOŚĆ - Kościół Katolicki a sprawa Polska - cała prawda o roli Kościoła w odzyskaniu niepodległości.

Utarło się, że Polak musi być katolikiem.
Dlaczego? Bo Kościół walczył o polskość ?

KK nie popierał żadnych działań powstańczych w czasach zaborów.
W żadnym momencie Stolica Chrystusowa nie zajmowała się przeciwdziałaniem zaborcom. Wręcz trzeba przyznać, że Kościół Katolicki, papiestwo i biskupi wspierali zaborców, bo zaborcy gwarantowali Kościołowi nienaruszalność praw i dóbr.

Ale , przyznać trzeba, że poszczególni księża czy też zakonnicy byli Polakami i patriotami i podejmowali działania wychodzące poza stanowisko oficjalne.
I tak, to wielka zasługa Kościoła, że Polska przetrwała. Jest jedno „ale” Czy Kościół robił to wyłącznie dla Polski, czy także dla siebie?
Otóż – dla siebie. Głównie dla siebie.

Nie dziwi Was, że najmniej kościół był propolski w zaborze austriackim? Odpowiedź jest prosta. Dwutorowa. Austria to katolicy. Gdyby nas tam zgermanizowano, to dla kościoła nie byłoby większego problemu. Co najwyżej zamiast odprawiać msze po polsku, zaczęli by gadać po niemiecku.
A po drugie, Austria jako kraj wielonarodowy (Węgrzy, Czesi, Słowacy, Słoweńcy, Serbowie, Chorwaci, Bośniacy, cholera wie, kto tam był jeszcze) mieli większe problemy, niż germanizacja właśnie Polaków. Gdyby państwo w takim kształcie przetrwało, to tym problemem zajęliby się po kilkunastu pokoleniach.
Zupełnie inaczej było w zaborze pruskim i rosyjskim. Tam próbowano nas germanizować lub rusyfikować. I to dosyć szybko. Jednym z elementów zmiany mentalności jest wiara. Tymczasem Prusacy to ewangelicy. Rosjanie – prawosławni. Gdyby zaborcom udał się proces asymilacji miejscowej ludności, wówczas prędzej czy później Polacy – katolicy staliby się odpowiednio ewangelikami lub sławiącymi popa. Ani u jednego, ani u drugiego władza rzymskiego papieża nie sięga.

Nic w tym dziwnego, że Watykan w 1918 był za tym, żeby Polska była częścią katolickiej wtedy Austrii.


Zatem Kościół utrzymując Polaków w polskości podczas zaborów miał w tym swój zas…ny interes.

Odpowiedz na tę wiadomość
 Spis działów  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 


 Logowanie użytkownika
 Imię (nazwa) użytkownika:
 Hasło:
 Pamiętaj mnie:
   
Nie masz konta? - Zarejestruj się
 Nie pamiętasz hasła?
Podaj Twój e-mail albo nazwę użytkownika poniżej a nowe hasło zostanie wysłane na e-mail skojarzony z Twoim profilem.


Posty, których jedynym celem jest kopiowanie artykułów prasowych lub reklama - będą kasowane

Ogłoszenia płatne


Formatowanie tekstu
Za treść wpisów odpowiedzialność ponoszą ich autorzy.
phorum.org
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0