piątek, 28 lutego 2020 napisz DONOS@
Polityka

 Nowy temat  |  Spis tematów  |  Przejdź do wątku  |  Szukaj  |  Zaloguj   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 
Kto przez lata wprowadził system komżyński

Kto przez lata wprowadził system komżyński,ciemny lud musi się przebudzić z letargu i snu k.k. zobaczyć PRAWDĘ ! Jak funkcjonujae komżyńska prokuratua komżyńskie sądy i koligacje .....są też poszlaki...a napewno o tom już wie Ministerstwo Sprawiedliwości...JAWNOŚĆ SPRAW ...FiM – Duch arcybiskupa
Nasze publikacje o skandalach w archidiecezji gdańskiej wywołały oburzenie księży z innych regionów. Twierdzą, że pasjonujemy się Głódziem i jego „Actimelkiem”, tracąc z oczu pozostałych władców. Najwięcej protestów otrzymaliśmy z diecezji łomżyńskiej.

– Swoistym signum temporis naszej diecezji jest portret wiszący na honorowym miejscu w jednym z gabinetów biskupa Janusza Stepnowskiego (na zdjęciu). Schodami na pierwsze piętro i w lewo. Zwykłych interesantów tam nie przyjmuje, bo tuż obok tronu wisi słynny molestant kleryków abp Juliusz Paetz. Dobroczyńca, patron i czuły opiekun Stepnowskiego w początkach jego kariery. Żadnych innych obrazów tam nie ma. Nawet papieża – podkreśla ksiądz A.

Paetz, który – po piętnastu latach pracy w Watykanie – w styczniu 1983 r. otrzymał sakrę i posadę biskupa łomżyńskiego (sprawował ten urząd do kwietnia 1996 r.), osobiście wyświęcał Stepnowskiego. Kleryk musiał przypaść szefowi do gustu, skoro natychmiast po ukończeniu seminarium (1985 r.) dostał od niego ofertę wyjazdu na studia do Hiszpanii. Ksiądz Janusz zakończył je w 1988 r. doktoratem z prawa kanonicznego. Pojechał następnie do Włoch, gdzie przez rok uczył się języka, by od listopada 1989 r. dostać etat w watykańskiej Kongregacji ds. Biskupów. Miał wówczas zaledwie 31 lat.
– Dzięki swoim układom Paetz cały czas go pilotował. Dzisiaj widać, że bardzo skutecznie, skoro niemający żadnego doświadczenia duszpasterskiego Stepnowski został od razu ordynariuszem. Byłem świadkiem rozmowy, w której ks. prof. Witold J (…) twierdził, że w tamtych czasach na studia zagraniczne i do pracy w Rzymie szli niemal wyłącznie młodzi i bardzo przystojni, „żeby dziadkowie mieli z kim się bawić”. W okresie rządów [bp. Stanisława] Stefanka Juliusz miał szlaban na wizyty w Łomży. Teraz dostał „wizę wjazdową” i chętnie odwiedza byłych wychowanków – ironizuje ks. B.

Mówi ksiądz C: – Jestem głęboko przekonany, że w diecezji istnieje lobby gejowskie. Świadczy o tym m.in. fakt, że choć zdecydowana większość żyje w różnych formach konkubinatu hetero-, to jednak najważniejsze stanowiska i najbardziej dochodowe parafie otrzymują księża mający wyraźne preferencje homoseksualne.

Duchowny sypie nazwiskami niczym z rękawa, ale powtarzać ich z oczywistych względów nie będziemy. Opowiada m.in. o wpadce pewnego infułata, który kupił rodzicom molestowanego ministranta mieszkanie, żeby wyciszyć skandal. Wspomina o utrzymankach silnie eksponowanego w katolickich mediach prałata, błyskotliwej karierze kanonika przeniesionego z sąsiedniej diecezji za uleganie „skłonnościom”. Mówi o byłym przełożonym seminarzystów, a obecnie proboszczu widzianym niedawno w towarzystwie swojego wikarego w warszawskim klubie gejowskim. Opowiada o dyrektorze instytucji diecezjalnej zwanym przez kolegów „dziwką łajdaczącą się po wszystkich diecezjach” oraz o dwóch księżach Andrzejach szczególnie blisko związanych z Paetzem. Mówi też o kochanku kardynała z Kurii Rzymskiej…

Ksiądz D: – Jak ognia unikam teorii spiskowych, ale niektóre zaskakujące awanse wręcz idealnie do nich, niestety, pasują. Przykładowo: pół roku temu niczym niewyróżniający się wykładowca naszego seminarium duchownego, 45-letni (wygląda jednak zdecydowanie młodziej) ks. Sławomir Ś (…), został nagle osobistym sekretarzem 65-letniego… niemieckiego abp. Müllera, nowego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, która jest jedną z najważniejszych instytucji w Kościele. Jakim cudem prefekt go wypatrzył? Ano takim, że zaraz po wyświęceniu (sic!) w 1995 r., oczywiście przez Paetza, został skierowany na studia do Monachium, gdzie ks. prof. Müller wykładał teologię dogmatyczną. No i bardzo się tam zaprzyjaźnili mimo różnicy wieku. Gdy Müller dostał sakrę i biskupstwo Ratyzbony, bodajże dwa razy odwiedził Łomżę, a ks. Sławek z kolei jeździł często do Niemiec. Gdy w lipcu 2012 r. Niemiec został arcybiskupem i szefem Kongregacji, dyskretne spotkania stały się praktycznie niemożliwe, więc ściągnął przyjaciela do siebie. Jak komentowano to w naszej diecezji, nie muszę chyba tłumaczyć…

###

Spostrzeżenia i oceny łomżyńskich duchownych nie ograniczają się do lobbingu.
– Wisi mi, kto z kim sypia oraz za co awansuje, bo dla mnie o wiele bardziej dokuczliwym problemem jest bezwzględne zdzierstwo. Wizytacja kanoniczna biskupa w parafii rozpoczyna się od 10 tys. zł w górę. Gdy włożysz do koperty mniej, to od razu padają uwagi, że chyba nie dajesz sobie rady. Wcześniej przyjeżdżają kurialne dziady zwane „wizytatorami wizytacji wstępnej”, którym trzeba zapłacić co najmniej 1 tys. zł za „odebranie świadectwa wiary”. To samo dzieje się przed bierzmowaniem. Jeśli biskup wpadnie na kolędę, zainkasuje 2 tys. zł. Gdy Stepnowski obejmował diecezję, obowiązywała jednorazowa danina po 800 zł od każdego księdza. Dostał więc w sumie około 240 tys. zł. W październiku 2012 r. rozpoczął się Rok Wiary i znowu trzeba było płacić po 800 zł od łebka. Teraz nakazał, żeby księża katecheci pracujący w szkołach oddawali co roku jedną pensję. Całe szczęście, że można ją wpłacać ratalnie. On jeździ wypasionym audi A8, emeryt Stefanek ma audi i opla omegę, a drugi emeryt, bp Tadziu Zawistowski, poczciwy chłop – skodę superb. Stefanek przed odejściem kazał wydzielić sobie cztery mieszkania w nowym domu emeryta. Połączył je w jeden apartament o powierzchni około 200 mkw. Całą rodzinę wyposażył. Infułat Jan (…) kupił sobie trzecie mieszkanie, kanonik Tadeusz (…) jest właścicielem stacji benzynowej w Ostrowie Mazowieckim, dziekan Zbigniew (…) wybudował wspólnie z bratem prywatną klinikę… Podobnych przykładów mogę wam podać na pęczki. Trzymając sztamę z szefami, można żyć jak pączek w maśle, a później to już samo się nakręca, bo jak cię wywindują, to przecież masz z czego płacić – tłumaczy ks. E.
– Źródłem pokaźnych wpływów pasterzy są też księża umoczeni w jakieś afery. Dasz, to żyjesz dalej, dopóki sprawy nie nagłośnią media. Nie dasz, idziesz od razu na aut – dodaje ks. A.

Każdego z naszych rozmówców (spotykaliśmy się indywidualnie) pytaliśmy, dlaczego nie pojadą do Warszawy, żeby poskarżyć się watykańskiemu ambasadorowi abp. Celestinowi Miglioremu. Wszyscy jednomyślnie orzekli, że nie są kamikadze, skoro w nuncjaturze „pierwszym po Bogu” jest ks. infułat Karol Ł., rodak z diecezji łomżyńskiej, pracujący w tej placówce od ponad 20 lat

Anatol M.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Kto przez lata wprowadził system komżyński

Kto przez lata ?... ano wygląda ,że sami zainteresowani wraz z ludżmi władzy...
zajmującymi posady w policji sądach i partiach.

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Kto przez lata wprowadził system komżyński

Pięknie..... Batmany... instytucja ubogiego kościoła, a potem się dziwią, że ludzie nie chodzą do kościoła albo powstają filmy jak KLER

http://i.imgur.com/KYVgnJ4.gif

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Kto przez lata wprowadził system komżyński

Film Kler, to kiła blues, przereklamowany, wróciłem zniesmaczony. Życie w kościele jest o wiele barwniejsze. Film pokazał, to co powszechnie wiadomo, nic extra. Pokazał w bardzo łagodnej formie. Dla mnie interesujący jest głód, głód obrazu co się w kościele dzieje, te tłumy idące do kina miały swoją wymowę. Wymowę moim zdaniem większą niż sam film- mdły i nudny.
Anatol M pisz chłopie, niech ludzie czytają

"Prawda, jak pies, musi iść do budy, wygnana batem, podczas gdy kłamliwa Pani Suka może wylegiwać się przy kominku i cuchnąć." Król Lear William Shakespeare

Odpowiedz na tę wiadomość
 
Re: Kto przez lata wprowadził system komżyński

A tu jest ckekawsza sprawa dla Sekielskiego co z przemytem tony kokainy... FiM – Nie płacz, EwkaFiM – Ksiądz operatywny »
FiM – Koka i nowy ślad
Pewien obywatel Łomży wpadł w Wenezueli na próbie transferu do Polski niemal tony narkotyków. Siedzącego w więzieniu przemytnika wspomaga finansowo pewien kapłan diecezji łomżyńskiej. Twierdzi, że wykonuje jedynie polecenie swojego biskupa…

Rankiem 16 listopada 2005 roku trzej smutni panowie odwiedzili na plebanii parafii w N. (diecezja łomżyńska) ks. wikariusza Janusza M. Była to specjalna delegacja białostockiego Zarządu Centralnego Biura Śledczego Komendy Głównej Policji w osobach nadkomisarza Jarosława J. oraz komisarzy Sławomira J. i Arkadiusza W. Panowie oficerowie okazali kapłanowi postanowienie z 9 listopada 2005 r., którym prokurator Tadeusz Marek, naczelnik V Wydziału Śledczego Prokuratury Okręgowej w Łomży (w lutym 2008 r. awansowany na stanowisko szefa Prokuratury Okręgowej w Białymstoku), nakazał „dokonać przeszukania pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych zajmowanych przez Janusza M(…) oraz samochodu Mitsubishi Carisma nr rej. WOS(…) użytkowanego przez Janusza M. (…) w celu znalezienia rzeczy mogących stanowić dowód w sprawie” oznaczonej sygnaturą V Ds. 6/05/S.

Wielebny zbladł, gdy w uzasadnieniu owego postanowienia przeczytał, że „w toku prowadzonego śledztwa ustalono, iż utrzymywał kontakt za pomocą urządzeń elektronicznych z osobami, które mogą mieć związek z usiłowaniem przemytu narkotyków z Wenezueli przez Albina K.(…)”, i uprzytomnił sobie, że ani chybi był od dłuższego czasu śledzony, a nawet podsłuchiwany.

Całkiem zaś osłabł, czytając dalej, że zabiorą mu i przekopią w kryminalistycznym laboratorium „komputer, telefon komórkowy i inne urządzenia, które mogły być wykorzystywane do przekazywania wiadomości elektronicznych”.

# # #

Prawie 40-letni ks. Janusz M. nie miał sukcesów w kapłaństwie. Kilkakrotnie przerzucany z jednej wiejskiej parafii do nie mniej zapadłej drugiej, dopiero w październiku 2004 r. osiadł na przyzwoitej placówce w N., nieopodal powiatowej Ostrołęki, gdzie oprócz zbierania tacy, ordynariusz łomżyński biskup Stanisław Stefanek dał mu jeszcze robotę nauczyciela religii w miejscowym gimnazjum.

Ks. Janusz uchodzi w diecezji za marzyciela i poetę. Parafianie wiedzą o nim jedynie tyle, że kocha psy (mieszkania pilnuje mu owczarek niemiecki Gwidor) i lubi pisać wiersze. Czytelnicy tygodnika katolickiego „Niedziela” znają go z publikacji, w których naucza m.in., że „pobożności uczy się nie z nakazów modlitwy i obecności w kościele, ale patrząc, jak się rodzice modlą, w jaki sposób i jak często uczestniczą we Mszy św. Nie nauczy się szacunku do modlitwy i miejsca, jakim jest kościół, ani nie zrozumie nawet tego, co się tam dzieje, dziecko, które widzi tatusia kucającego zamiast klękającego, czy żującego gumę w kościele, a tym bardziej gdy widzi go pod kościelnym ogrodzeniem zamiast w kościele”.

A jaki ksiądz jest prywatnie?
– Bardzo miły człowiek, jak to się mówi: „luzak”, niestroniący od papierosów i alkoholu. Gościłem u niego w N. wraz z kolegą, też dziennikarzem. Byliśmy zaproszeni na uroczystość, która miała odbyć się nazajutrz w Ostrołęce z udziałem biskupa Tadeusza Zawistowskiego. Ksiądz Janusz, główny organizator tej imprezy, zaprosił nas do siebie na kolację. Częstował wódką, a ja – będąc kierowcą – spożycie uzależniłem od możliwości przenocowania. Bez wahania zaproponował lokum na plebanii. Pod koniec pierwszej butelki przeszliśmy na „ty”, a Janusz zaczął opowiadać o rzekomo homoseksualnych upodobaniach niektórych biskupów. W pewnym momencie jemu samemu puściły hamulce: próbował przytulanek i usiłował najpierw mnie, a później koledze wkładać rękę w spodnie. Żeby wybrnąć z niezręcznej sytuacji, rzuciłem hasło udania się „na dziewczyny”. Janusz wskazał nam pobliską stację benzynową jako ich punkt zborny. „Ale mnie przyprowadźcie chłopaczka” – poprosił. Ostatecznie woleliśmy zaryzykować spotkanie z policją i jeszcze tej samej nocy wróciliśmy samochodem do Łomży – wspomina korespondent jednej z polonijnych gazet.

Nasz rozmówca dodaje:
– Gdy nazajutrz pojawiliśmy się na uroczystości w Ostrołęce, Janusz był szalenie zmieszany. Uspokoiłem go, że incydent puściliśmy w niepamięć. W rewanżu usadowił nas w kościele na miejscach dla VIP-ów i oficjalnie przedstawił zgromadzonym jako „honorowych gości z chicago”.

# # #

Podczas wizyty policjantów na plebanii w N. ks. Janusz M. był nieporównywalnie bardziej zmieszany. Gdy ochłonął na tyle, żeby zrozumieć, co się do niego mówi, dowodzący ekipą z CBŚ nadkomisarz Jarosław J. zapytał, czy życzy sobie świadka, który mógłby patrzeć policjantom na ręce, aby broń Boże czegoś paskudnego mu nie podrzucili. Duchowny wolał jednak świadka rewizji nie mieć i odparł, że rezygnuje.

Funkcjonariusze zabezpieczyli komputer, zaś w toku dalszego przeszukania znaleźli i zarekwirowali rozmaite tajemnicze zapiski oraz:
# kopie przekazów pieniężnych – każdorazowo kilkusetdolarowych – wysyłanych Albinowi K. do Wenezueli za pośrednictwem Western Union, z datami 7 i 18 października, 8 listopada, 7 grudnia 2004 r., a później 4 stycznia i 24 lutego 2005 r.;
# telefon komórkowy z trzema kartami pre-paid o znanych nam numerach, których dla dobra śledztwa ujawniać nie będziemy.

Ks. Janusz zapewnił policjantów, że, owszem, jedna z kart należy do niego, a kupił ją tylko po to, żeby… wysłać SMS-a. Karta z drugim zaś numerem jest własnością jego siostry, natomiast jeśli chodzi o tę trzecią, to on nie ma bladego pojęcia, do kogo mogłaby należeć.

Mówi niedawny powiernik księdza Janusza M.:
– Po tym policyjnym nalocie zwierzał mi się, że faktycznie wysyłał do więzienia w Wenezueli pieniądze swojemu koledze – jak go określał – Albinowi, który wpadł na próbie przemytu do Polski ponad tony kokainy. Kilkakrotnie jednak napomykał, że pomagał temu człowiekowi na życzenie biskupa Stefanka, a pieniądze dostawał z kasy kurialnej, bo przecież jego samego nie byłoby na to stać. Wyraźnie bał się gniewu biskupa, ale miał też do niego ogromny żal za wmanewrowanie w tę sytuację. Mówił: „On i tak się z tego wyplącze, wystawiając kogoś innego na odstrzał”. Bał się też o własną skórę i szukał dobrego, dyskretnego adwokata. Chodziło mu też o to, że w zatrzymanym przez policję komputerze miał trochę pornografii i nie miał pewności, czy aby nie przekracza ona granicy, za którą kwalifikowana jest już jako
pedofilia.

# # #

Śledztwo dotyczące usiłowania przemytu narkotyków z Wenezueli do Polski zostało zawieszone 30 grudnia 2005 r.
– Wymusiła to długotrwała przeszkoda uniemożliwiająca dalsze prowadzenie postępowania. Podejrzany Albin K. odbywa właśnie w Wenezueli karę dziesięciu lat pozbawienia wolności. Dalsze czynności i decyzje wobec jego ewentualnych wspólników zostaną podjęte dopiero wówczas, gdy uzyskamy możliwość przesłuchania podejrzanego w Polsce – wyjaśnia prokurator Maria Kudyba z Prokuratury Okręgowej w Łomży.

No cóż, prokuratury najwyraźniej nie stać na wydatkowanie 4 tys. zł, za którą to kwotę można kopnąć się do Wenezueli i z powrotem…
– Mieliśmy różne, bardziej i mniej wiarygodne sygnały, że ludzie Kościoła pojawiają się w tle przemytu narkotyków. Czy znany w podlaskim półświatku Albin K. może mieć na ten temat jakąś wiedzę? Prawdopodobnie tak, skoro duchowny umilał mu życie w więzieniu przekazami pieniężnymi. Wydaje się jednak, że ksiądz Janusz M. był w tym procederze jedynie płotką – trudno powiedzieć, na ile świadomą. W każdym razie to, co na niego zebraliśmy, nie pozwalało na postawienie zarzutów. Nie pozostaje teraz nic innego, jak tylko czekać na powrót Albina do Polski, co zapewne nastąpi już po przedawnieniu ścigania. Jeśli zaś chodzi o zawartość komputera księdza, to, owszem, były tam ślady ostrej pornografii, ale nie miały jednoznacznie pedofilskiego charakteru – zauważa zbliżony do śledztwa policjant z CBŚ.

Naszemu dziennikarzowi udało się też zamienić kilka słów z samym ks. Januszem M.
– Czy mógłby ksiądz wyjaśnić tło znajomości z Albinem K(…)? – zagadnęliśmy kapłana po rytualnej wymianie „pochwalonych”.
– Nie udzielam na ten temat żadnych informacji – odparł wielebny.
– A czy prawdą jest, że finansowo wspomagał go ksiądz w więzieniu w Wenezueli na życzenie swojego biskupa?
– Wszystko, co miałem w tej sprawie do powiedzenia, zeznałem stosownym organom. To nie jest temat dla mediów – uciął ks. Janusz M.
Dlaczego po prostu nie zaprzeczył…?

Anatol M.

Odpowiedz na tę wiadomość
 Spis działów  |  Wyświetlaj drzewo   Nowszy wątek  |  Starszy wątek 


 Logowanie użytkownika
 Imię (nazwa) użytkownika:
 Hasło:
 Pamiętaj mnie:
   
Nie masz konta? - Zarejestruj się
 Nie pamiętasz hasła?
Podaj Twój e-mail albo nazwę użytkownika poniżej a nowe hasło zostanie wysłane na e-mail skojarzony z Twoim profilem.


Posty, których jedynym celem jest kopiowanie artykułów prasowych lub reklama - będą kasowane

Ogłoszenia płatne


Formatowanie tekstu
Za treść wpisów odpowiedzialność ponoszą ich autorzy.
phorum.org
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0