sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 629

Łomża i Podlaskie w polityce światowej

Brak atmosfery wakacji nie wróżył jeszcze tego, co będzie działo się po wakacjach. Okazało się jednak, że już 1. dzień września przyniósł niespodziewane zaognienie sytuacji, i tak już napiętej. PAD nie podał ręki PEK. Uwielbiam te skróty. Dziennikarze, którzy ich używają w artykułach i depeszach, są tacy cool, że teges. Tymczasem prezydent Andrzej Duda naprawdę chciał podejść do Premier Ewy Kopacz, a ona też na pewno chciała rękę wyciągnąć. Jakoś tak nie wyszło.

Naziści z sowietami się lepiej dogadywali. Świadomość, że druga strona może pierwszą co najwyżej zabić, wiele sytuacji upraszcza. Gra się na osiągnięcie celu ostatecznego. Z grubsza wiadomo czego się po przeciwniku spodziewać. Tymczasem w polskiej polityce wewnętrznej gra nie toczy się na śmierć i życie. Jedni walczą o to, by móc nadal jadać w wykwintnych restauracjach o doskonałej akustyce, drudzy – by móc znowu to robić. Mimo zaledwie dwóch głównych partii, liczba frakcji staje się decydująca. Dlatego też nigdy nie wiadomo: kto, z kim i dlaczego? Nie można ostatecznie kogoś zniszczyć, bo nie wiadomo, kiedy się jeszcze przyda? Trwają więc targi, przepychanki, transfery i szukanie haków. Już niebawem polityczne oko Saurona zauważy województwo podlaskie. Czarek twierdzi, że już niebawem do Roberta Tyszkiewicza dołączy Michał Kamiński. Pierwszemu, delikatnie mówiąc, nie wyszło i przegrał wygraną reelekcję prezydencką. Drugi niebawem pogrąży Ewę Kopacz. Ten drugi ma niebywale większe doświadczenie od pierwszego. W „L. o L. u” byłby już legendą (to taka gra internetowa dla smarkaczy, dużych i małych). Ileż on w życiu wypił. Nawet bez naważenia. Tym, który stosunkowo od niedawna nabyli świadomość społeczno polityczną przypominam. „Jesteś z Łomżyńskiego, głosuj na Kamińskiego” – brzmiało w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych „zetchaenowskie” hasło najsłynniejszego chyba „misia” w Polsce. Jego przykład jest ze wszech miar godzien uwagi. Kolargol, Uszatek i słynny miś Barei już niebawem zginą w mrokach zapomnienia. Światło zgasi im właśnie niejaki „Michał z Łomżyńskiego.” Tyszkiewicz, a nawet Jurgiel czy Cieślukowski (tylko tych trzech możemy zobaczyć w ogólnopolskim telewizorze), im brakuje tego przedwojennego sznytu hrabiego Wyrwał – Dubczewskiego. Trzeba mieć fantazję, trzeba się lubić zabawić. I szczęścia trzeba mieć co niemiara. To wszystko ma Michał Kamiński, któremu trzeba jakoś załatwić posadę w Komisji Europejskiej. Tam toby nawywijał. Ciekawe, co radzi premier Kopacz, która wyraźnie nie wie, co powiedzieć narodowi w sprawie rozkazu przyjęcia uchodźców. Pani premier ma minę, jakby narozrabiała trochę na wyjazdowej imprezie integracyjnej w Berlinie. Sumienie gryzie, i nie wiadomo, co gorsze: osobiście powiedzieć mężowi, czy niech się sam dowie? Może nie zauważy. Innym, nie uwierzy. Gdyby pod wpływem rad Kamińskiego udało się rozmontować Komisję Europejską, problem sam by się rozwiązał. Trzeba go koniecznie awansować w Brukseli. Efekt wzmocnienia naszej pozycji na arenie międzynarodowej zostałby ugruntowany, gdyby Tyszkiewicz doradzał w następnej kampanii wyborczej Angeli Merkel. Pogrążone w wewnętrznym chaosie Niemcy musiałyby nam nieco odpuścić i może wybilibyśmy się na częściową niezależność. Natomiast lokalnych polityków PiS-u wysłać trzeba do ISIS. Rozsadzą Państwo Islamskie od środka i normalnie jesteśmy potęgą!

Mariusz Rytel

cz
cz, 10 września 2015 08:12

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0