piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 586

Wolny banan

Teoretycznie wolność z szaleństwem nie idą pod rękę. Praktycznie, w demokracji wszystko jest możliwe. Prof. Łukasz Turski, fizyk, w jednym z wywiadów dla Polskiego Radia opowiadał o swoim spojrzeniu na niepodległość i dorobek 25 minionych lat. Podczas długiego weekendu takich wywiadów była cała masa w dużych mediach. Ten jednak wydał mi się wyjątkowy. Dodam jeszcze, że w dużych mediach znakomita większość rozmów sprowadzana była do wspólnego mianownika: „burdownicy nie powinni maszerować, bo nie.”

Żeby chociaż nad tym marszem niepodległości pochylili się nieco. Zapytali: „Cóż oni chcą, na litość Boską, udowodnić tym Marszem Niepodległości. Przeciwko czemu się buntują? Znowu za ich przyczyną, a na pewno z ich powodu będą awantury.” Nie, to nikogo nie interesuje. Wracając do wywiadu, swoistego pomnika wspomnianego mianownika, rzeczony profesor przekonywał bez zażenowania, iż dorobkiem 25 lat wolności III RP jest to, że w drodze ze studia do domu mija kilkanaście miejsc, gdzie sprzedają banany. Znaczenie handlu cytrusami jako wyraz naszej niezależności i wiary w upragnioną przez pokolenia niepodległość zajęło uczonemu bardzo dużo czasu podczas słownej tyrady. Małpa w klatce też na każdym kroku ma banany. Czy jest wolna? Czy jej te banany, po prostu, dowieźli? O to nikt nie zapytał. Tylko echo grało. Wpisywało się to podobno doskonale we wcześniejszy wywiad, z reżyserem Jerzym Hoffmanem. Tak przynajmniej sekundował redaktor prowadzący. Hoffman też jest ponoć zauroczony faktem, że pomiędzy jego domkiem na Mazurach a Warszawą zauważył kilka dobrze wyposażonych stacji benzynowych. Ciekawe, którędy jeździ, bo po drodze można spotkać też kilkanaście nieźle wyposażonych leśnych prostytutek. Pewnie też cieszą niektórych i pozwalają napawać się wolnością. Tylko czy to jest miara prawdziwej wolności, i czy ludzie o takim dorobku intelektualnym powinni koncentrować się na takich argumentach? Upływ czasu robi swoje, zdolności refleksyjne uległy zważeniu. Wolałbym, żeby tak właśnie było. Nie inaczej. Żeby nie było tak, że to oni wpadli na pomysł, żeby nas traktować takimi argumentami.

Wspominając to wszystko podpierają się jeszcze II Rzeczpospolitą i fenomenem, który przez kilkanaście lat doprowadził do budowy państwa, zlepionego z trzech zaborów. Zaborów mających inne systemy walutowe, spojrzenie na miary, wagi, inną organizację gospodarczo- polityczną, ale nade wszystko - inną mentalność i kulturę, dzięki której to wszystko wyrosło. Etos pracy – mówią, my dziś powinniśmy starać się bardziej wydajnie pracować i prace szanować. Ją i siebie. Toż to jak teksty o kosmosie do niepiśmiennej gawiedzi! Mają tyle w sobie wartości, ile koszt wytworzenia sekundy programu, przez które podzielono wszystkie opłaty koncesyjne, podatki i pensje. Jak można budować etos pracy w kraju, z którego miliony ludzi wyemigrowało za pracą na Zachód?! Niech popracuje jeden z drugim za minimalną pensję na śmieciowej umowie. Ciekawe, ile będzie widział w tym wzniosłych wartości budujących etos?!

Wolność buduje się na przekonaniu wszystkich i każdego z osobna, a nie na ukazie o krzywiźnie banana.

Mariusz Rytel

cz
cz, 13 listopada 2014 08:11

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0