poniedziałek, 21 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 347

Jedno słowo

Polska to jest serce... - powiedział kiedyś jeden z polityków, i miał rację. Dzisiaj człowiek w tym kraju ma poczucie jedności. Jesteśmy prawdziwą wspólnotą i to wyróżnia nas spośród innych narodów Europy i Świata. Jak nikt inny potrafimy się zrozumieć bez słów. Nie trzeba przecież było żadnych odezw, umawiania się na społecznościowych portalach czy choćby esemesowej akcji, by dziesiątki tysięcy ludzi wyszło na ulicę podczas przejazdu żałobnego konduktu z trumną prezydenta.

Nawet twardzi przeciwnicy z szacunkiem pochylają głowy, co niezwykle osobiście odbierają wrażliwi zwolennicy. Nie ma politycznych partii, klubów czy stronnictw. Wszyscy są razem. Naród ze łzami w oczach i zaciśniętymi zębami, dochodzi do stanu zgryzoty. Polska to serce. Wzruszenie i podniosła atmosfera jest ogromna. Jesteśmy w stanie ruszyć na księżyc, choćby z motyką, i byłoby w narodzie przekonanie, że zdobylibyśmy srebrny glob. Wszystko to do momentu, kiedy padnie jedno słowo. Jedno słowo za dużo. Spektakl jak zwykle zafundowaliśmy wam my, dziennikarze. Podobnie jak w przypadku śmierci Jana Pawła II nikt nie był przygotowany na taki odzew społeczny. Skoro już zobaczyliśmy, że tak wielkie rzesze ludzi przychodzą pod Pałac Prezydencki, znicze pojawiają się przed ambasadami i świat wstrzymał oddech, postanowiliśmy zorganizować kilkudniowy epilog nie dając narodowi szans na właściwą refleksję. Każdy kiedyś przeżył śmierć swoich bliskich, którzy dla rodziny byli tak ważni jak prezydent dla kraju. Chyba każdy z nas potrzebuje na chwilę odejść od trumny i grobu. Spojrzeć w niebo, później na ziemię i swoje wspomnienia skonfrontować z rzeczywistością. Wtedy się pamięta, wtedy właśnie sensu nabiera mistyczne, osobiste, żywych i zmarłych obcowanie. Dzięki takim właśnie chwilom pamiętamy dłużej i pełniej. Dzisiaj naród nie ma szans na chwilowy oddech. Medialny spektakl łez, tych wszystkich, którzy chwilę wcześniej mówili o małości, zapowiadali odgryzanie języków i wypominali zaścianek, jest po prostu śmieszny. Ciekawe ilu z nas przeczytało choćby tytuł którejś z encyklik po wzruszających pożegnaniach papieża Polaka. Tak, więc trwają: cynizm, ironia i powierzchowność, te trzy. Największa zaś jest głupota. Dość powiedzieć, że o wielkości Lecha Kaczyńskiego musieliśmy się dowiedzieć od przywódców innych państw i zagranicznych dziennikarzy. To Angela Merkel przyznała z uznaniem, że prezydent był prawdziwym polskim patriotą. Spierali się, to fakt. Byli przeciwnikami, ale nie wrogami. Nikogo nie szanuje się tak bardzo jak przeciwnika. Takiego, który w dyskusji sięga po dobre i właściwe argumenty. To światowe media musiały nam uświadomić, że o głowie polskiego państwa wcale nie mówiło się w innych miejscach globu tak jak u nas. Nikt nie zajmował się podwójnym krzesłem, kanapkami prezydentowej i jej rzekomym brakiem obycia w świecie. W obliczu katastrofy nie bardzo wiadomo było, co z tym faktem zrobić. Tak jak teraz nie wiadomo, co zrobić z Wawelem, identyfikacją zwłok, zachowaniem Rosjan. Za chwilę, trzeba będzie zająć się tym, co przyjdzie później, za tydzień, miesiąc, rok. Życie toczy się dalej. Szybko przejdziemy do porządku dziennego. Będzie tak jak było, bo Polska to serce, nie rozum.

Mariusz Rytel

cz
cz, 15 kwietnia 2010 12:15

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0