niedziela, 24 września 2017 napisz DONOS@

Rezerwy Legii słabsze od ŁKS-u

Bardzo dobre widowisko obejrzeli kibice, którzy w sobotnie popołudnie zdecydowali się wybrać na łomżyński stadion miejski. Piłkarze Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 w końcu zagrali na miarę swoich możliwości i pokonali zajmującą 4. miejsce w trzecioligowej tabeli Legię II Warszawa 2:1.

Dla podopiecznych trenera Mateusza Miłoszewskiego spotkanie z zespołem ze stolicy było drugim, jakie rozegrali w minionym tygodniu. W środę pokonali bowiem na wyjeździe bardzo groźną ekipę Lechii Tomaszów Mazowiecki 1:0. Można było mieć pewne obawy, czy po tak trudnym meczu będą w stanie skutecznie powalczyć ze złożoną z bardzo młodych zawodników Legią. Jednak okazało się, że z kondycją ełkaesiaków wszystko jest w porządku. Gospodarze rozpoczęli bardzo agresywnym pressingiem, co spowodowało dużą nerwowość w poczynaniach legionistów i błędy w obronie. Już w 2. minucie defensorzy gości pozwolili dojść do pozycji strzeleckiej bardzo aktywnemu tego dnia Michałowi Sadowskiemu, ale pomocnik ŁKS-u uderzył w środek bramki. W 8. minucie ten sam zawodnik zagrał zdecydowanie lepiej. Na prawej stronie pola karnego rywali z łatwością ograł Mateusza Hołownię i dośrodkował przed bramkę Legii. Tam najwyżej wyskoczył Damian Gałązka i mocnym strzałem głową dał prowadzenie swojemu zespołowi. Przyjezdni nie otrząsnęli się jeszcze po pierwszym ciosie, a kilkadziesiąt sekund później mogli przegrywać już 0:2. Dobre podanie z głębi pola otrzymał Paweł Drażba, wbiegł w pole karne i uderzył po długim rogu. Niestety futbolówka trafiła w słupek. W 13. minucie bramkarza Legii, Dominika Kąkolewskiego z dystansu próbował zaskoczyć Sadowski, ale ponownie zabrakło dokładności. Goście obudzili się dopiero w 26. minucie kiedy to po raz pierwszy zagrozili bramce strzeżonej przez Oliwera Wienczatka. Po wrzutce Tomasza Nawotki do piłki dopadł Aleksander Waniek i strzelił obok bezradnego golkipera ŁKS-u. Gdy wydawało się, że będzie remis, jak spod ziemi wyrósł Brazylijczyk Melao i wybiciem z linii bramkowej uratował swój zespół przed stratą gola. Do końca pierwszej połowy oba zespoły stworzyły sobie jeszcze po jednej okazji do zmiany wyniku, ale ani Gałązka, ani Tin Matić z Legii nie zdołali umieścić piłki w bramce rywali.
Druga odsłona spotkania rozpoczęła się znakomicie dla gospodarzy. W 47. minucie szarżujący na lewej stronie Marek Kaliszewski wywalczył rzut rożny. Ten sam zawodnik podszedł do piłki, dośrodkował, a dzieła dopełnił Daniel Kacprzyk, który uderzeniem głową podwyższył na 2:0. Po zdobyciu drugiego gola łomżanie wyraźnie cofnęli się dając więcej miejsca na rozegranie dla legionistów. Ci jednak bardo długo nie potrafili sforsować dobrze zorganizowanej obrony ŁKS-u. Taki obraz spotkania utrzymywał się mniej więcej do 70. minuty. Wtedy po zawodnikach z Łomży widać było narastające zmęczenie, z którego zaczęły rodzić się błędy. Ambitni gracze ze stolicy zaczęli stwarzać sobie coraz groźniejsze sytuacje. W 71. minucie najaktywniejszy w zespole Legii Miłosz Szczepański huknął z dystansu, ale tym razem Wienczatek nie dał się pokonać. W 84. minucie ten sam zawodnik doskonale przymierzy z rzutu wolnego i zrobiło się tylko 2:1. Goście do samego końca dążyli do wyrównania i w 91. minucie byli bardzo blisko osiągnięcia tego celu. Wprowadzony w II połowie młodzieżowy reprezentant Chorwacji, Sandro Kulenovic minął w polu karnym kilku ełkaesiaków i będąc na 11 metrze strzelił. Świetnie dysponowany tego dnia Wienczatek po raz kolejny popisał się jednak znakomitą paradą. W ostatniej minucie o zmianę wyniku mogli pokusić się jeszcze miejscowi, ale szarżujący w szesnastce Legii Bartosz Kaszubowski w ostatniej chwili został zablokowany przez obrońcę. Chwilę później zabrzmiał ostatni gwizdek arbitra i cała drużyna ŁKS-u mogła na środku boiska świętować wygraną.
- Przyznam, że trochę dzisiaj zaryzykowaliśmy. Mimo bardzo ciepłego dnia postanowiliśmy, że od początku mamy wyjść bardzo agresywnie i postarać się jak najszybciej ten mecz ułożyć. Udało nam się strzeli bramkę w pierwszej połowie, ale uważam, że trochę za mało z tej części wyciągnęliśmy. Dobrze, że zaraz po wznowieniu gry dołożyliśmy drugiego gola wykorzystując naszą silną broń czyli stały fragment. Ten mocny początek spowodował, że w końcówce zabrakło trochę pary. Cieszę się jednak, że udało się dowieźć zwycięstwo do końca - powiedział po meczu trener Miłoszewski.
Po tym zwycięstwie ełkaesiacy mają na koncie 33 punkty i zajmują 13. miejsce, ale ich przewaga nad otwierającym strefę spadkową Ruchem Wysokie Mazowieckie wynosi już 14 oczek. I właśnie z tym zespołem łomżanie zmierzą się w kolejnym spotkaniu. W środę, 10 maja o godz. 17.00 na boisku rywala obie drużyny zagrają w ramach półfinału Okręgowego Pucharu Polski.

is

170919012406.jpg
cz
pon, 08 maja 2017 10:40

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0