piątek, 22 września 2017 napisz DONOS@

Widzew za mocny dla ŁKS-u

W meczu 24. kolejki III ligi zespół Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926 uległ na wyjeździe Widzewowi Łódź 1:2. Jedyną bramkę dla naszego zespołu zdobył na początku drugiej połowy kapitan, Rafał Maćkowski.

Rafał Maćkowski
Rafał Maćkowski

Zdecydowanym faworytem spotkania rozgrywanego na nowym stadionie Widzewa byli gospodarze. W sześciu meczach rundzie wiosennej zespół prowadzony przez Przemysława Cecherza zanotował pięć zwycięstw i jeden remis. Łomżanie natomiast odnieśli dwa zwycięstw, raz zremisowali i trzy razy schodzili z boiska pokonani. I już pierwsze minuty pokazały, że będzie to niezwykle trudna przeprawa dla biało-czerwonych. Łodzianie niesieni dopingiem ponad 16 tysięcy kibiców rozpoczęli bardzo mocnym pressingiem i po jednej z szybkich akcji już w 7. minucie po raz pierwszy umieścili piłkę w siatce ŁKS-u. W tej sytuacji jednak arbiter dopatrzył się faulu zawodnika gospodarzy, Daniela Mąki i gola nie uznał. Chwilę później nie było już żadnych wątpliwości przy trafieniu Mateusza Michalskiego, który otrzymał świetne podanie na wolne pole od Mąki i pewnym strzałem pokonał Oliwera Wienczatka. Warto podkreślić, że duży udział przy tej bramce mieli... sami ełkaesiacy, którzy popełnili duży błąd przy rzucie wolnym na połowie gospodarzy. Wykonujący go Marek Kaliszewski zbyt krótko zagrał piłkę do Alberta Rydzewskiego. Tę bardzo szybko przejęli miejscowi i po szybkiej kontrze objęli prowadzenie.
W kolejnych minutach widzewiacy chcieli iść za ciosem, ale mimo przewagi w posiadaniu piłki i kilku groźnych stałych fragmentów długo nie udawało im się zdobyć bramki. W 34. minucie z "pomocą" przyszli jednak ponownie zawodnicy gości, a dokładnie Mariusz Baranowski, który będąc na 35 metrze przed swoją bramką w prosty sposób stracił futbolówkę. Od razu przejął ją Dawid Kamiński, podał do wchodzącego w pole karne Mąki, a najlepszy zawodnik Widzewa popisał się pięknym, technicznym strzałem podwyższając wynik na 2:0. Zadowoleni z dwubramkowego prowadzenia gospodarze nieco zwolnili i utrzymali bardzo korzystny dla siebie rezultat do przerwy.
Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie. Zdecydowanie lepiej zaczęli prezentować się zawodnicy ŁKS-u, którzy chyba przyzwyczaili się już do żywiołowego dopingu gospodarzy. Nadzieję na dobry wynik dał swojemu zespołowi jego kapitan, Rafał Maćkowski, który w 52. minucie popisał się kapitalnym uderzeniem zza pola karnego nie dając szans Patrykowi Wolańskiemu. Niestety chwilę później ten sam zawodnik musiał opuścić boisko z powodu urazu. Mimo osłabienia łomżanie grali bardzo ambitnie i kilka razy byli naprawdę blisko doprowadzenia do wyrównania. Niestety mądrze grający w defensywie gospodarze nie dali sobie strzelić drugiego gola i tym samym donieśli szóste zwycięstwo na wiosnę.
- Jest we mnie trochę złości, bo w pierwszej połowie popełniliśmy błędy, które nie powinny się przytrafić na tym poziomie. W drugiej połowie realizowaliśmy już to co sobie założyliśmy i tych błędów unikaliśmy. Niestety liczy się to co wpada do siatki, a to Widzew był dzisiaj skuteczniejszy - powiedział na pomeczowej konferencji trener Mateusz Miłoszewski - Chciałbym podziękować naszym kibicom, którzy licznie przyjechali do Łodzi i nas wspierali. To na pewno dodawało całej drużynie otuchy.
Po tej porażce ŁKS w dalszym ciągu zajmuje 14. miejsce, a jego przewaga nad strefą spadkową wynosi 9 punktów. W następnym meczu, który zaplanowano na sobotę, 29 kwietnia o godz. 17.00 na własnym stadionie podejmować będzie plasującą się na 15. pozycji Concordię Elbląg.

is

cz
pon, 24 kwietnia 2017 12:03

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0