czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

ŁKS pokazał charakter

Po 34. minutach środowego meczu III ligi ŁKS 1926 Łomża przegrywał już 0:2 z MKS-em Korsze i grał w osłabieniu po czerwonej kartce dla Łukasza Zaniewskiego. Podopieczni trenera Mateusza Miłoszewskiego nie załamali się jednak i zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść strzelając rywalom trzy gole.

Spotkanie z MKS-em odbywało się w cieniu tragedii, jaka spotkała dwóch piłkarzy łomżyńskiego klubu - Piotra Lipkę i Bartosza Makowskiego. Zostali oni zaatakowani i bardzo poważnie zranieni przez nożownika w jednym z klubów nocnych. Z racji tego obu czeka długa przerwa w treningach i występach na boisku. Społeczność ŁKS-u podczas meczu z Korszami wyraziła ogromne wsparcie dla poszkodowanych zawodników i ten występ im zadedykowała.
W pierwszej jedenastce Lipkę zastąpił debiutujący w bramce ŁKS-u Oliwer Wienczatek, a duet środkowych obrońców z Brazylijczykiem Melao utworzył Daniel Kacprzyk. W podstawowym składzie trener Miłoszewski dokonał jeszcze jednej zmiany w porównaniu do meczu w Wasilkowie. Na prawej pomocy doświadczonego Przemysława Olesińskiego zastąpił młody Daniel Gałązka, który z dobrej strony pokazał się w ofensywie w poprzednim spotkaniu. I to właśnie wypożyczony z I-ligowej Chojniczanki Chojnice pomocnik był jednym z motorów napędowych łomżyńskiej ekipy w starciu z MKS-em. Od początku spotkania miejscowi chcieli przełamać  złą passę meczów bez zwycięstwa z drużyną z Korsz z poprzednich sezonów i rzucili się do ataku. Niestety mimo kilku dogodnych okazji nie mogli znaleźć sposoby na pokonanie golkipera gości, Dawida Zięby. Niestety w tym przypadku sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. W 24. minucie na uderzenie z 30 metrów z rzutu wolnego zdecydował się Piotr Kozłowski. Wydawało się, że strzał z tak dużej odległości nie może zagrozić bramkarzowi gospodarzy. Jednak piłka lecąca w stronę bramki odbiła się po drodze od jednego z zawodników i obok kompletnie zdezorientowanego Wienczatka wpadła do bramki. Jak się później okazało - był to dopiero początek niekorzystnych wydarzeń dla ełkaesiaków. Siedem minut później próbujący walczyć o odzyskanie piłki Zaniewski wykonał niebezpieczny wślizg, w którym zatrzymał się dopiero na bramkarzu MKS-u. Arbiter potraktował to zagranie jako brutalne i wyrzucił napastnika ŁKS-u z boiska. Chwilę później było już 0:2. Błąd w bramce popełnił Wienczatek, który niepotrzebnie zdecydował się na wyjście z bramki do szarżującego w polu karnym Pawła Sawickiego. Dzięki emu napastnik gości, mimo ostrego kąta, miał szansę na przelobowanie bramkarza i skrzętnie z tego skorzystał. Wydawało się, że po tak dramatycznym ciągu zdarzeń miejscowi nie są w stanie już w tym spotkaniu się podnieść. Jednak łomżyńska ekipa jeszcze przed przerwą otrząsnęła się i mimo gry w osłabieniu ruszyła do odrabiania strat. Tuż przed kończącym pierwszą połowę gwizdkiem arbitra gola kontaktowego zdobył Michał Sadowski dając nadzieję swoim kibicom na duże emocje w drugiej części gry.

Po zmianie stron ełkaesiacy ruszyli ostro do ataku zupełnie nie przejmując się tym, że grają w dziesięciu. Już osiem minut po wznowieniu gry łomżanie wywalczyli rzut wolny z prawej strony bramki gości. Piłkę dośrodkował Przemysław Przysowa, a zamykający akcję na "długim" słupku Melao strzałem głową doprowadził do wyrównania. W kolejnych minutach niesieni dopingiem publiczności gospodarze atakowali i co rusz stwarzali groźne sytuacje pod bramką Zięby. W 67. minucie miejscowi pokazali, że dobrze rozegrane stałe fragmenty gry to powoli staje się ich znak rozpoznawczy. Po rzucie rożnym piłkę w polu karnym gości przeją Maciej Malinowski i płaskim strzałem zdobył trzeciego gola dla swojej drużyny. Jak się później okazało, było to zwycięskie trafienie, dzięki któremu trzy punkty zostały w Łomży.
- Cieszy mnie, że mimo tego, że ponad godzinę graliśmy w dziesięciu, to byliśmy lepszym zespołem, dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce, mieliśmy groźniejsze sytuacje i nie brakowało sił do biegania. Ten zespół ma charakter, który już pokazywał w meczach pucharowych - powiedział po spotkaniu trener Miłoszewski - Na pewno zrobimy analizę tego meczu, bo muszę zawodnikom parę słów powiedzieć o ich postawie z początku. Prowadzimy grę, mamy okazje do zdobycia bramek, ale robimy kilka prostych błędów i potem musimy się nadenerwować i dużo nabiegać, żeby wygrać.

Po dwóch meczach łomżanie mają na koncie komplet punktów podobnie jak Finishparkiet Nowe Miasto Lubawskie, Znicz Biała Piska, Wissa Szczuczyn, Huragan Morąg. W następnej kolejce przeciwnikiem ŁKS-u będzie Sokół Ostróda. To spotkanie odbędzie się w przyszłą niedzielę, 16 sierpnia na boisku rywali.

is


161121091207.gif
cz
cz, 13 sierpnia 2015 10:17

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0