poniedziałek, 21 sierpnia 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Derby regionu dla Olimpii

Pierwszej porażki w nowym sezonie doznali piłkarze Łomżyńskiego Klubu Sportowego 1926. Na własnym stadionie podopieczni trenera Roberta Speichlera przegrali z Olimpią Zambrów 0:3. Spotkanie mogło zakończyć się dużo wyższą porażką miejscowych, ale tego dnia zambrowianie nie mieli zbyt dobrze ustawionych celowników.

Alex Rodier (ŁKS) w walce z Mariuszem Gogolem (Olimpia)
Alex Rodier (ŁKS) w walce z Mariuszem Gogolem (Olimpia)

Od początku spotkania rozegranego w niedzielne popołudnie na stadionie miejskim w Łomży zdecydowaną przewagę posiadała drużyna gości. Już w pierwszych dziesięciu minutach dwukrotnie Mariusz Gogol i raz Michał Poduch mogli wpisać się na listę strzelców, ale piłka po ich strzałach przelatywała minimalnie obok bramki ŁKS-u. Łomżanie długo nie mogli przedostać się pod bramkę rywali. Pierwszą groźną akcję zdołali przeprowadzić dopiero w 24. minucie. Wtedy to gospodarzom udało się na chwilę zepchnąć zambrowian do defensywy, futbolówkę w obrębie pola karnego przejął Robert Speichler i zdecydował się na techniczne uderzenie. Niestety grającemu trenerowi zespołu z Łomży zabrakło precyzji i piłka przeleciała nad poprzeczką. W odpowiedzi Olimpia szybko przeprowadziła kolejny szybki atak, który mocnym uderzeniem zakończył Kamil Zapolnik. Golkiper ŁKS-u, Adrian Jędraszczak jakiś cudem zdołał odbić piłkę, która wylądowała na poprzeczce bramki gospodarzy. Chwilę później akcja przeniosła się ponownie pod drugą bramkę. Oko w oko z bramkarzem Olimpii, Piotrem Czaplińskim stanął Rafał Maćkowski. Młody pomocnik strzelił po ziemi, ale zbyt słabo i nie zdołał umieścić piłki w siatce Olimpii. Tuż przed przerwą zambrowianom udało się zdobyć gola, ale wcześniej sędzia boczny zasygnalizował pozycję spaloną i po pierwszej połowie utrzymywał się bezbramkowy remis. NIestety ełkaesiacy swoją ambitną postawę okupili dwom urazami. W 40. minucie boisko musiał opuścić Tomasz Staniórski, a jego miejsce zajął Maciej Malinowski. Kontuzji nabawił się również Maćkowski, którego na początku drugiej połowy zastąpił Amerykanin Ethan Evans. 

Tuż po wznowieniu gry na zawodników i kibiców ŁKS-u spadł poważny cios. Na idnywidualną akcję zdecydował się Zapolnik i strzałem z prawej strony dał prowadzenie swojemu zespołowi. Zdobyty gol nieco tylko ostudził ofensywne zapędy gości. Łomżanie, nie mając nic do stracenia próbowali konstruować ataki, ale zostawiali gościom przez to więcej miejsca na kontrataki. Kilka z nich niemal nie zakończyło się następnymi bramkami. Bliski szczęścia był dwa razy najaktywniejszy w ataku Zapolnik, jednak raz jego strzał obronił Jędraszczak a w drugiej sytuacji gospodarzy przed stratą gola uratował słupek. Sztab szkoleniowy ŁKS-u próbował coś zmienić w grze ofensywnej wprowadzając na plac gry wracającego po kontuzji Daniela Lemańskiego, ale nie przyniosło to zamierzonego skutki. Dużo bardziej wartościowe roszady przeprowadził opiekun Olimpii, Krzysztof Zalewski. Na boisku pojawili się doświadczeni Mariusz Dzienis i Michał Twardowski. I to właśnie ten duet w samej końcówce meczu miał duży udział w dwóch kolejnych golach dla przyjezdnych. Najpierw w 93. minucie za faul na Twardowskim sędzia podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Zapolnik. Minutę później precyzyjnym dośrodkowaniem popisał się Dzienis, a akcję właśnie Twardowski, ustalając wynik meczu na 3:0 dla zespołu z Zambrowa. 

- Myślę, że nasze zwycięstwo jest w pełni zasłużone. Zdobyliśmy trzy bramki, ale sytuacji mieliśmy zdecydowanie więcej. Było trochę nerwów w pierwszej połowie, kiedy to stwarzaliśmy sobie sytuacje dwa na jeden czy trzy na dwa i nie potrafiliśmy zakończyć ich celnym strzałem. Dobrze, że na początku drugiej połowy padła ta bramka i to na pewno uspokoiło naszą grę. Mecz był był bardzo zacięty, ale myślę, że my zaprezentowaliśmy dzisiaj trochę większą wartość piłkarską na boisku - ocenił spotkanie szkoleniowiec Olimpii. 

- W pierwszej połowie podjęliśmy walkę i może nie stworzyliśmy jakiś super okazji to momentami gra mogła się podobać. W drugiej połowie szybka bramka trochę podcięła nam skrzydła i od tej pory Olimpia kontrolowała dalszą część spotkania zdobywając pod koniec jeszcze dwie bramki - powiedział trener Speichler - Tak jak już jakiś czas temu mówiłem - ten optymizm po wynikach ostatnich sparingów trzeba trochę ostudzić i musimy zejść na ziemię. Tam mogłem korzystać ze wszystkich zawodników, a tutaj już nie. Kilku nie może grać za kartki, a kolejni leczą urazy. Na szczęście powoli do zdrowia wraca Daniel Lemański, ale znowu ze składu może wypaść Rafał Maćkowski. Mam nadzieję, że jego kontuzja to nic poważnego, bo to wiodąca postać w naszym zespole. 

Po dwóch kolejkach łomżanie mają na koncie jeden punkt i plasują się na 13. miejscu. W następnym meczu zmierzą się na wyjeździe z kolejnym spadkowiczem z II ligi, Concordią Elbląg. To spotkanie odbędzie się 23 sierpnia o godz. 16.00. 

is

cz
pon, 18 sierpnia 2014 08:16

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0