sobota, 27 maja 2017 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 702

PKS przed upadkiem czy rozkwitem?

Od początku roku nie ma PKS Łomża. Podobnie jak należące do samorządu województwa PKS-y, została wchłonięta przez białostocką spółkę „PKS Nova S.A.” Zmiana miała dać podupadającym PKS-om siłę, a łomżyńskiej części przedsiębiorstwa perspektywy, dlatego ochoczo popierali ją związkowcy z PKS Łomża. Po miesiącu jest wielkie rozgoryczenie. Warsztat w Łomży nie może świadczyć usług, stacja paliw jest zamknięta... „Nie tak to miało być” - mówią pracownicy. Czują się oszukani, boją się, że może dojść do zwolnień, których miało nie być. Do Łomży dotarło pismo z prośbą o wskazanie pracowników, którzy podlegają ochronie prawnej.
Prezes „PKS Nova” Cezary Sieradzki zapewnia, że masowych zwolnień nie będzie. Mówi, że Łomża ma być istotnym elementem nowej spółki, a stacja kontroli pojazdów, serwis tachografów czy stacja paliw ruszą za kilka dni.
Zupełnie inaczej tę sytuację widzi Daniel Kowalczyk, były dyrektor w PKS Łomża, dla którego to, co zrobiono, wygląda jak skok na kasę.

Pod koniec grudnia Grzegorz Rytelewski, ostatni prezes PKS Łomża, który po połączeniu spółek został dyrektorem Oddziału Łomża PKS Nova S.A. w Białymstoku, mówił, że zmiana nie oznacza końca firmy i że „wszystko będzie funkcjonowało tak jak dotychczas”. Ale przez styczeń, poza starym rozkładem jazdy autobusów, nic nie było tak jak wcześniej. Usług na zewnątrz nie świadczyły stacja kontroli, serwis tachografów i stacja paliw. Dyrektor Rytelewski, gdy chcemy porozmawiać o sytuacji w zakładzie, odpowiada „że nie jest uprawniony do udzielania informacji” i odsyła do centrali w Białymstoku, z której do Łomży  dotarło pismo z prośbą o wskazanie pracowników, podlegających ochronie prawnej. 

To procedury, nie zamach
Cezary Sieradzki, prezes „PKS Nova” potwierdza te informacje, ale zapewnia, że oddział łomżyński nie będzie likwidowany. Nieczynne: stacje kontroli, serwis tachografów czy stacje paliw tłumaczy procedurami i koniecznością uzyskania zezwoleń na świadczenie usług przez nowy podmiot, a które nie można było wcześniej występować. 
- Transportowy Dozór Techniczny wydał zezwolenie dla stacji kontroli pojazdów i zostało ono wysłane do Łomży i na dniach stacja powinna zostać uruchomiona – mówi prezes Sieradzki. - Odnośnie tachografów, lada dzień spodziewamy się decyzji Głównego Urzędu Miar i w Łomży te usługi będą świadczone dalej. Stacja paliw zacznie sprzedawać paliwo na zewnątrz – dodaje prezes, zapewniając, że zależy mu na rozwoju warsztatów PKS-u w Łomży. - Będziemy zabiegać o klientów, będziemy starali się dokapitalizować, doposażyć i rozwijać warsztaty.
Odnośnie pisma dotyczącego ochrony prawnej pracowników, prezes mówi, że te informacje są potrzebne nie tylko do zwolnień, ale np. przy przeszeregowaniu pracowników na inne stanowiska pracy. 
- Ktoś ma ochronę, bo jest działaczem związkowym, ktoś innym jest może radnym i też ma opiekę i w takim wypadku trzeba będzie zapytań odpowiedni organ – mówi podkreślając, że nikt z Łomży nie otrzymał wypowiedzenia. - Będziemy dbać, aby jeśli będzie konieczność, bo stanowiska będą się powielać, to żeby te osoby inaczej zagospodarować w spółce. 
Prezes Sieradzki potwierdza, że trwają analizy o możliwości sprzedaży należących do spółki działek w Łomży. - Ale chodzi o działki niewykorzystywane przez firmę i stanowiące obciążenie. 

Celowe działanie?

Zupełnie inaczej sytuację widzi Daniel Kowalczyk, były dyrektor w PKS Łomża. Podkreśla, że połączenie spółek w województwie przeprowadzono pośpiesznie, bez należytego przygotowania i pomijając zdrowy rozsądek. 
- Plany łączenia firm nie były nowością, ale sam kiedyś pisałem poprzedniemu marszałkowi, że na sprawną konsolidację potrzeba około półtora roku, a nie pół jak w tym wypadku – mówi.
Kowalczyk opowiada, że we wrześniu podczas jednego ze spotkań pracownicy z „centrali” zdziwili się, że będzie trzeba zmienić moduły fiskalne we wszystkich bileterkach, ponieważ zmieni się NIP. Koszt detaliczny jednej wymiany to ok. 500 zł. Nie uwzględniono wielu innych „drobiazgów”, w efekcie których dziś nie działają staje usługowe. W jego ocenie połączenie spółek PKS wygląda jak skok na kasę. 
- Na jaką kasę, skoro PKS-y miały długi? PKS-y mają majątki. PKS Łomża około 7 ha ziemi w bardzo rozwojowej okolicy (park handlowy 50 m dalej). W chwili sprzedaży tych działek pieniądze nie zostaną w Łomży, ponieważ siedziba spółki jest w Białymstoku – mówi Kowalczyk wskazując, że dotyczy to także terenów oddziału w Grajewie, czy majątku spółek w Zambrowie, Siemiatyczach czy Suwałkach, które wraz z PKS Łomża zostały wchłonięte przez PKS Białystok.
- Przykro mi tylko, że w taki sposób Spółka, w której pracowałem, kończy swoją działalność – podsumowuje Daniel Kowalczyk. - Cierpliwie znosiłem wszystkie bzdury wygłaszane publicznie przez byłego już prezesa, a obecnie dyrektora, o poprawiającej się kondycji finansowej w chwili, kiedy przestawali płacić składki ZUS. Być może błędem była cierpliwość, ale było jak z dzieckiem: kiedy rodzic wyczerpie wszystkie argumenty i nie jest w stanie wyprowadzić dziecka z błędu, pozwala mu popełnić błąd, by na własnej skórze zdobyło doświadczenie. Mimo wszystko przykro mi na to patrzeć i nie czerpię satysfakcji z tego, że spełnia się to, przed czym ostrzegałem także związki zawodowe.

160812043547.png
cz
cz, 02 lutego 2017 08:01
Data ostatniej edycji: 2017-02-02 22:09:35

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0