czwartek, 21 września 2017 napisz DONOS@

„Idźcie i głoście...” nad szopkami z myślami w świątyniach. Łomży

Autorzy szopek na Boże Narodzenie 2016 zwykle sięgają po tradycyjny motyw przyjścia na świat Jezusa w obecności Maryi i Józefa oraz woła i osła przy żłobie oraz owieczek i baranków. Zwykle to ten tradycyjny motyw znajduje się w centrum sięgającej średniowiecza tradycji ustawiania figur ludzkich i zwierzęcych w ubogiej stajence, nad którą zwykle błyszczy gwiazda, złota lub srebrna, z długim warkoczem od chwały na wysokościach po pokój na ziemi. Jednakże wizualizacja w nawie Katedry w Łomży odbiega od starodawnych wyobrażeń i stereotypu wystawienia cudu Narodzin. - Szokujące! Maryja jest, a Józefa nie ma i brak szopy – zżyma się seniorka Hanna z Łomży, matura 1953. - Józef miał być to... - komentuje 6-letnia Karolina. Obie widzą coś innego, niezrozumiałego.

Tradycyjny sztafaż w Katedrze, matce kościołów Diecezji Łomżyńskiej, został utrzymany. Wielkie zielone choinki tworzą  z masą białych, o fantazyjnych i ażurowych kształtach gwiazdeczek ładną, skłaniającą do spokojnej refleksji ramę. W głębi olbrzymie zdjęcie, biało-siwo-czarne tło. Ukazuje pustą drogę w dal i w gęstwę lasu. W tej scenerii na ławeczce siedzi niewiasta z dzieckiem. Każdy bez trudu rozpoznaje w niej Maryję w niebieskiej szacie z Dzieciątkiem. Obok nich rozłożona duża księga, prawdopodobnie z biblijnymi opisami historii Narodzenia. Co dziewczynce z przedszkola i emerytowanej nauczycielce, (dwie córki, pięcioro wnucząt i czworo prawnucząt_ się nie podoba...? - Ten cywil! - uściśla Hanna Jabłońska. Tłumaczy, że istnieje piękna tradycja przedstawiania Józefa jako mężczyzny sprzed dwóch tysięcy lat, z bródką, w stroju prostym skromnego cieśli z Nazaretu. 

Rzeczywistość symboliczna i realna
Tymczasem w Katedrze mamy eleganta w czapeczce (jakby kaszkiecie), czarnym surducie albo w czymś na wzór przedłużonej marynarki, przechodzącej jakby w modny płaszcz, a do tego nieledwie czarne lakierki... W czymkolwiek on do szopki w kościele przyszedł, nie przypomina ni na jotę tego męża w grocie w czy koło Betlejem. Zdaniem słuchającego 6-letniej córki taty, jest to nawiązanie do faktu, że Święta Rodzina to także byli uchodźcy: z jednej strony przed okrucieństwem Heroda, a z drugiej strony: dzisiejsi uciekinierzy przez Morze Śródziemne lub przez Grecję i Bałkany, z czym Europa niezdarnie i boleśnie borykała się w 2015 r. i w 2016 roku. Kiedy spojrzy się na uniwersalne przesłanie Ewangelii, czas historyczny i przestrzeń geograficzna nabierają w niej nowego wymiaru, aktualizują się do percepcji, wiedzy, wrażliwości współczesnego człowieka. Karolinie więc o wiele bardziej spodobała się szopka żywa w parafii św. Andrzeja Boboli. Dziewczynka widziała: jedną kozę, króliczki dwa, małą krówkę, owce dwie, jedna biała, druga czarna, ptactwa mnóstwo: kaczki, kurki, podobne do indyczek i perliczek, lecz bociana nie było na Boże Narodzenie 2016. Dlaczego warto to pokazywać w 2. dekadzie XXI wieku...? - Żeby dzieci zobaczyły, jak narodził się Jezus – tłumaczy rezolutnie skromna przedszkolaczka. Mama dodaje, że w ubogiej stajence zwierzęta były świadkami przyjścia Chrystusa na świat. - Takie ładne, ruszały się i były prawdziwe – podkreśla walory realnej, niewirtualnej, nieprzetworzonej cyfrowo i wyreżyserowanej rzeczywistości córka. 
W kościele pw. Krzyża Św. przed głównym ołtarzem, który zamienił się w szopę, siano, drewniane płotki z pluszowymi baranami, żłób z Maleństwem i naturalnej wielkości postaciami Maryi, Józefa bez wątpliwości, że to on, oraz tajemniczej postaci w białej szacie i czerwonym płaszczu z kijem pasterskim. Czy to pasterz, czy duszpasterz, a może przeniesiony w czasie Chrystus Zbawca – nie ma przy szopce łatwych odpowiedzi. A jest prosta drewniana furka z osiołkiem, ciągnącym siano ku Świętej Rodzinie. „Idźcie i głoście...” to napis, skłaniający dziś do zastanowienia się nad sposobami wędrowania z Dobrą Nowiną i formami głoszenia orędzia o Chrystusie Narodzonym wśród ludzi i dla naszego zbawienia. To kwestie nie tylko religijne w Polsce, ale również obywatelskie, ludzkie i humanitarne. Wiadomo, że jako naród jesteśmy niechętni przybyszom, zwłaszcza obcej kultury, języka i wiary. Również przed kościołem jest szopka z choinkami i lampionami, być może, na znak czterech ewangelistów w czterech stronach świata przez cztery pory roku... W kościele Miłosierdzia Bożego skromniutka szopka na dole, jakby pozbierana z resztek figurek różnej wielkości (baranek większy trzy razy od wielbłąda) z innych lat i pod – chyba...? - św. Franciszkiem, uginającym się od budek ptasich. A to właśnie ten Biedaczyna w 1223 r. zapoczątkował tradycję mszy przy szopce. A może raczej – szopki przy ołtarzu mszalnym. - Łomża może być dumna z tylu wspaniałych szopek, przygotowanych przez księży, siostry i parafian – wyrozumiale ocenia starania innych Paolo Cezary Miller, fotografując szopki w kościołach i na zewnątrz. - Bo głęboka wiara to  nie sztuka ani nauka.

Mirosław R. Derewońko
Fot. Paolo Cezary Miller

170825111252.gif
cz
nie, 25 grudnia 2016 18:19
Data ostatniej edycji: 2016-12-25 18:35:11

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0