piątek, 24 marca 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Rockowe party z Krzysztofem Jaryczewskim

Koncert zespołu Jary OZ zakończył tegoroczną Łomżyńską Jesień Kulturalną. Liderem grupy jest Krzysztof Jaryczewski, pierwszy wokalista Oddziału Zamkniętego. Towarzyszą mu dwaj inni muzycy tej formacji, dlatego program występu w MDK-DŚT zdominowały wszystkie przeboje Oddziału, z kultowymi „Party”, „Andzia i ja”, „Twój każdy krok” czy „Debiut” na czele.
Razem z muzykami śpiewały je aż trzy pokolenia fanów, w tym dzieci, które przyszły na koncert z rodzicami.

Poprzedni koncert Krzysztofa Jaryczewskiego w Łomży odbył się w połowie lat 80., po wydaniu pierwszego albumu Oddziału Zamkniętego. Krótko po tym wokalista stracił głos i musiał zrezygnować ze śpiewania, aż do zakończonej sukcesem rehabilitacji.
– Rzeczywiście, minęło już wiele lat – mówi Krzysztof Jaryczewski. – Nie wiem, czy jakiś inny Oddział grał później w Łomży (po odejściu Jaryczewskiego zespół Oddział Zamknięty nieprzerwanie działa pod kierunkiem gitarzysty Wojciecha Łuczaja-Pogorzelskiego – red.), ale ja nie byłem tutaj co najmniej od 30 lat. Dlatego przyjechaliśmy z ciekawością jak zostaniemy przyjęci i tym większą przyjemnością zagraliśmy – jestem bardzo zadowolony z tego koncertu!
Zdanie to podzielają zgromadzeni w klubie PopArt fani, z których wielu pamięta nie tylko największe sukcesy, ale też początki Oddziału Zamkniętego. Krzysztof Jaryczewski, Krzysztof Zawadka i Zbigniew Bieniak, wsparci młodszymi wiekiem Andrzejem Potęgą i Michałem Kłopockim, sprawnie i z werwą zagrali ponad 20 piosenek. Z kultowego „Oddziału Zamkniętego” zabrzmiały wszystkie utwory za wyjątkiem jednego, z drugiego LP „Reda By Night” aż siedem.
Wszystkie zostały przyjęte entuzjastycznie, w wielu fani wspierali wokalistów chóralnym śpiewem. 
– Wydaje mi się, że świadczy to o tym, iż jest to muzyka która stała się ponadczasowa, która przekracza taki „błysk” piosenek czy artystów, którzy zaraz mijają – mówi Krzysztof Jaryczewski. –  Nie wiem na czym to polega, bo nie jestem socjologiem czy kulturoznawcą, ale coś jest w tych kawałkach. Nawet kiedy sam słucham tych nagrań jestem zdziwiony, że one przetrwały próbę czasu i  tak nowocześnie brzmią. 
– Koncert był wspaniały! – ocenia jeden z przyjezdnych fanów. – Cieszę się bardzo, że Jary wrócił do utworów Oddziału, bo one mają sens tylko w jego wykonaniu. Pierwsza płyta Oddziału to już  klasyka polskiego rocka. Druga nie była gorsza, ale trafiła w zły czas dla zespołu – dopiero teraz słychać, jakie to dobre utwory!
Zespół nie ograniczył się tylko do grania dawnych przebojów, wykonując też premierowe utwory  z nowej płyty „Jary OZ”: „Iluzja”, „Nie porzucę” czy „To nie przypadek”. 
– Zawsze chciałem iść do przodu – mówi Krzysztof Jaryczewski. – Odkąd pamiętam mam naturę poszukiwacza, stąd też różne zespoły po drodze. Miałem przecież i bluesowe trio, taką przygodę quasi jazzową w instrumentalnym zespole. Lubię łączyć, lubię szukać czegoś nowego, a przy tym dzielić się z innymi tym co robię, nie muszę być jedynym twórcą w zespole. Dlatego nie gram sam, zawsze jest to wypadkowa pomysłów, energii, żeby każdy dawał coś od siebie.
Podczas gitarowego sola w „Obudź się” Krzysztof Jaryczewski skorzystał z tego, że koncert odbywał się w klubowej sali i nie przerywając grania zszedł ze sceny do szalejącej publiczności.
– Ostatnio zdarza mi się to częściej, szczególnie jak czuję pozytywną energię – mówi Krzysztof Jaryczewski. – Kiedyś to było niemożliwe, bo nie było systemu bezprzewodowego do gitary. Dlatego zostawiłem gitarę, bo nie mogłem wychodzić do ludzi, gdzieś tam się wspinać. Cieszę się też, że na naszych koncertach nie ma tylko naszych dawnych fanów. Bywa, że ludzie przychodzą już z wnukami, są tak jak dzisiaj rodzice z dziećmi, młodzież – wciąż mamy dla kogo grać!

Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Elżbieta Piasecka-Chamryk

161121091207.gif
cz
nie, 04 grudnia 2016 14:39
Data ostatniej edycji: 2016-12-04 14:42:09

 
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0