poniedziałek, 01 maja 2017 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Czesław Śpiewa w Łomży Miłosza i nie tylko

Czesław Mozil ponownie wystąpił w Łomży. Z duńskimi muzykami wykonał swoje największe przeboje oraz sporo nowych piosenek z płyty „Księga emigrantów tom I”. Sięgnął też po poetyckie teksty Czesława Miłosza, Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i Agnieszki Osieckiej, potwierdzając, że jest jednym z najciekawszych polskich artystów awangardowego rocka.
– Dziwi mnie, że wracamy do Łomży dopiero po siedmiu latach, bo wracaliśmy już kilkakrotnie do innych miast, w których już kiedyś graliśmy – mówi Czesław Mozil. – Bardzo się więc cieszę z tego powrotu i spotkania z publicznością, która może nawet była na naszym pierwszym koncercie!

W 2009 roku Czesław Mozil był objawieniem polskiego rynku muzycznego. Wydany kilka miesięcy wcześniej album „Debiut” pokrył się dwukrotnie platyną, znajdując ponad 70 tysięcy nabywców, a piosenki „Maszynka do świerkania” czy „Efekt uboczny trzeźwości” podbiły listy przebojów. 
Ówczesne koncerty Mozila też cieszyły się ogromnym powodzeniem. na wiele z nich zabrakło biletów, tak jak w Łomży, gdzie artysta zaprezentował eklektyczną mieszankę popu, rocka, jazzu, tanga, piosenki kabaretowej, wręcz wodewilowej, okraszając ją, jedynym w swoim rodzaju, poczuciem humoru. Nic dziwnego, że Regionalny Ośrodek Kultury ponownie zaprosił tego nietuzinkowego wykonawcę do Łomży, tym bardziej, że w ciągu ostatnich ośmiu lat Czesław postawił na konsekwentny artystyczny rozwój, wydając sporo interesujących albumów. 
– Od „Debiutu” wydaliśmy jeszcze pięć krążków, więc możemy teraz grać też  kawałki z tych płyt 
– mówi Czesław Mozil, dodając, że nigdy nie lubił ograniczać się co do stylu czy charakteru piosenek, a odcinanie kuponów od pierwszych przebojów nie leży w jego naturze. 
Dlatego w sobotni wieczór w niemal kompletnie wypełnionej sali Centrum Kultury przy Szkołach Katolickich wokalista sięgnął po bardzo urozmaicony repertuar. Wspierany przez tylko trzech, ale za to multiinstrumentalistów: Hansa Finda Møllera, Martina Bennebo Pedersena i debiutującego w Łomży Troelsa Drasbecka postawił na utwory z najnowszej płyty „Księga emigrantów tom I”. 
Zabrzmiały więc: „Z dala od rodaków”, „Biały murzyn”, „Polski satelita” czy „Rarytas”, poprzedzielane starszymi piosenkami z płyt „Pop”, „Songs For The Gatekeeper” czy nawet „Tesco Value”. Były też oczywiście największe przeboje z „Debiutu”, ale w całkowicie odmiennych, taneczno-ambientowych wersjach, nie mogło również zabraknąć promującej film „Szkoła uwodzenia Czesława M.” piosenki „Trzeba mieć specjalną skrzynię”, wspólnego dzieła Czesława i Artura Andrusa. Jeszcze bardziej zaskakujące muzycznie były utwory do wierszy Czesława Miłosza  „Słońce” i „ Postój zimowy”, „Pieśni o szczęściu” Krzysztofa Kamila Baczyńskiego oraz wiązanka wierszy Agnieszki Osieckiej, jak: „Pod choinkę”, „Obudzą mnie” czy „Chociaż raz warto umrzeć z miłości”, o progresywnym rozmachu i z odniesieniami do krautrocka. Muzycy często też zmieniali studyjne aranżacje i improwizowali – niekiedy z przyczyn wymuszonych, jak awaria akordeonu.
–  Dla nas jest najważniejsze, żeby grać na żywo – podkreśla Czesław Mozil. – Jesteśmy już 15 koncert w trasie, więc jesteśmy naprawdę dobrze zgrani. Sporo też zmieniamy, bawimy się muzyką. To byłoby straszne, gdybym wychodząc na scenę nie cieszył się z tego, co robię. Oczywiście bywa z tym różnie, bo są też słuchacze, którzy bardzo cenią to, że zespół gra dokładnie tak jak na płycie.
Wśród publiczności nie brakowało uczestników pierwszego łomżyńskiego koncertu Czesława. Pojawiło się też wielu nowych fanów, w tym przyjezdnych, bowiem podczas obecnie trwającej trasy łomżyński koncert był jedynym w północno-wschodniej Polsce.  
– Bardzo mnie cieszy, że ludzie przyjeżdżają  nawet z daleka na moje koncerty – mówi Czesław Mozil. – Sądzę, że część tej publiczności została z nami od czasów pierwszej płyty i to też mnie cieszy – bo widzą i doceniają rzeczy, które robimy, wracają na koncerty, bo pamiętają nas jako dobrze grający zespół. Myślę też, że publiczność którą wychowaliśmy po tylu latach już wie, że Czesław Śpiewa składa się z sześciu przyjaciół Duńczyków, a siódmym przyjacielem jestem ja, Polak/Ukrainiec. I w zależności od tego, kto może jechać w trasę, kto ma jaką pracę w Danii dobieramy skład – np. saksofonistka Karen, która poprzednio grała w Łomży, ma spektakl i nie mogła przyjechać. Dlatego też, że te składy się zmieniają, nie robi się to nudne – wyliczyliśmy, że w tym składzie osobowym zagraliśmy w ponad 34 różnych konstelacjach! 

Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Elżbieta Piasecka-Chamryk

cz
nie, 04 grudnia 2016 14:31
Data ostatniej edycji: 2017-01-05 12:44:30

 
Zobacz także
170412114748.gif
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0