czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Pomożesz starcom niedołężnym, chorym i samotnym w Łomży...?

- Starym ludziom wydaje się, że sobie poradzą, bo byli przyzwyczajeni radzić sobie całe życie, zaś pomoc społeczna kojarzy im się ze zjawiskami patologicznymi: biedą, nieradzeniem sobie, piciem alkoholu w nadmiarze – opisuje zatrważające zjawisko zupełnej samotności ludzi na starość Iwona Wądołowska z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łomży, z którego 49 opiekunek pomaga na co dzień 94 osobom, świadcząc usługi zwykłe, czterem - specjalne. Każdego miesiąca w kolejce na przyznanie opiekunki czeka 60 do 80 ludzi, którym MOPS nie ma jak pomóc. - Żeby pomagać, muszę zatrudniać, a żeby zatrudniać, muszę dawać płacę – kwituje pata dyrektor Wiesław Jagielak.

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne

Iwona Wądołowska, koordynatorka pracy opiekunek w MOPS od 2013 r., sama również ma duże doświadczenie w pracy jako opiekunka, którą została w 1997 r. Po blisko 20 latach z doświadczenia uważa, że zwykle ludzie starzy nie chcą zgłaszać się po pomoc, ani nie chcą, aby ktoś ich zgłaszał, mimo że czasami żyją dziesiątki lat w katastrofalnych warunkach. Jednak zdecydowana większość podopiecznych mieszka w normalnych, zadbanych mieszkaniach w blokach, niektórzy mają bardzo dobrze urządzone lokale. Przyczyny samotności i bezradności na starość są różne. Bywa, że dzieci pracują i nie mogą zająć się zniedołężniałymi rodzicami. Czasem wyjechały z Łomży, nie wróciły, a nie są w stanie zrezygnować z pracy w Warszawie czy Gdańsku na własne utrzymanie i bliskich. 

„Trudno się przyznać, że własne dzieci zawiodły”
- Coraz częściej dzieci wyjeżdżają za granicę i porzucają rodzica, który może być zdany na pastwę losu – opowiada Iwona Wądołowska. - Nikt nikogo nie zmusi do pokochania najbliższych, jeśli nie narodziło się uczucie przed laty.... Starym rodzicom trudno się przyznać, że własne dzieci zawiodły.
Zdarzają się przypadki, że rodzice wcześniej pochowają dzieci.... Większość podopiecznych MOPS ma lat 70 parę, 80 czy 90 kilka, a jedna kobieta minęła setkę. Zwykle kandydaci na podopiecznych MOPS nie zgłoszą się sami: czasem robią to nieradzące sobie z obowiązkami opiekuńczymi dzieci, czasami sąsiedzi, lekarz rodzinny albo pielęgniarka z przychodni. - Kilku z naszych podopiecznych kwalifikuje się do opieki całodobowej, powinni mieć miejsce w domu pomocy społecznej, a jednak nie wyrażają zgody... – rozwija przykry temat Małgorzata Kułaga, kierownik pracy środowiskowej MOPS. - Jeżeli faktyczny stan ich zdrowia uniemożliwia samodzielne funkcjonowanie, pracownicy socjalni, których w MOPS jest 31, przygotowują całą dokumentację i prowadzimy postępowanie w kontakcie z sądem. Oczywiście, są dobrowolne przeniesienia do DPS prosto z domu czy ze szpitala.
Co robią opiekunki od poniedziałku do piątku w godzinach 8. - 16.? - Popołudniami i w weekendy opiekę przejmą dzieci i wnuki, odwiedzające staruszków lub razem z nimi mieszkające – wyjaśnia koordynatorka pracy opiekunek. - Panie przychodzą na dwie, cztery godziny, czasami na sześć albo osiem. Pomagają w higienie osobistej, sprzątają i utrzymują mieszkanie w czystości, robią pranie, robią zakupy, przyrządzają posiłki, idą z wizytą do lekarza, wspólnie z podopiecznym lub same po receptę na leki czy zlecenie na pampersy... W wolnym czasie mogą pójść na spacer, zaproponować lekturę..., jednak w domu samotnej starszej osoby najistotniejsza okazuje się ta obecność, kontakt, rozmowa o życiu, o czymkolwiek, polityce czy pogodzie, żeby taki ktoś nie siedział sam cały dzień.

„Miasto nie jest w stanie zapewnić usług zgłoszonym”
Miasto Łomża płaci za utrzymanie 57 osób w innych DPS-ach, niż „własny” przy ul. Polowej, czyli poza miastem Łomża, około półtora miliona złotych. Jeszcze większe pieniądze wyda w 2016 r. na pracę opiekunek MOPS. Usługi zwykłe, opisane powyżej, będą kosztować z budżetu 1 mln 650 tys. 697 zł, na usługi specjalne – 139 tys. 384 zł: chorzy ze stwardnieniem rozsianym, na Alzheimera, z zaburzeniami psychicznymi. Łącznie ponad 1 milion 790 tys. zł., jednak nie zmniejsza się kolejka 60 do 80 staruszków, czekających samotnie na pomoc w codziennych potrzebach. Co można w tej sytuacji zrobić?! - Miasto nie jest w stanie zapewnić usług wszystkim zgłoszonym – odpowiada na pytanie dyrektor MOPS Wiesław Jagielak. - Aby kolejka zniknęła, należałoby zatrudnić około 30 opiekunek, co szacunkowo oznaczałoby około miliona dodatkowo z budżetu na ten cel. W Łomży nie ma organizacji, która mogłaby nas pod tym względem wesprzeć. Próbowaliśmy wprowadzać wolontariuszy, ale nie ma za bardzo chętnych, a starsi nie chcą wpuszczać do mieszkań nieznanych sobie młodych ludzi. Około 30 wolontariuszy MOPS ze szkół średnich zajmuje się pomocą w nauce dzieciom z rodzin z potrzebami. - Łomża jest podzielona na rejony, gdzie każdy z 31 pracowników socjalnych ma potencjalnie około 2 000 świadczeniobiorców, to 50 do 70 rodzin – dodaje statystyk kierownik Małgorzata Kułaga. - Nie przeskoczymy tematu, to bardzo duża liczba potrzebujących – kwituje gorzko dyrektor Jagielak. - To sytuacja patowa. Bez dodatkowych środków finansowych nie ma mowy z naszej strony o poprawie losu samotnych babć i dziadków. Mamy Stowarzyszenie „Dobra pomoc”, zgłoszone do rejestracji. Czekamy na odpowiedź z sądu, żeby móc zacząć działać. Będzie ono pozyskiwać z darowizn i akcji, a po 2 latach z 1 procenta dodatkowe środki dla MOPS.

Mirosław R. Derewońko

cz
pt, 02 września 2016 17:37

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0